Wielkopolska: Brakuje miejsc w domach dziecka. Nowa ustawa...

    Wielkopolska: Brakuje miejsc w domach dziecka. Nowa ustawa pomoże?

    Paulina Jęczmionka, Monika Kaczyńska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wielkie domy dziecka mają przejść do historii - takie rozwiązanie proponuje rząd. Głównym założeniem nowej ustawy o pieczy zastępczej jest systemowe wspieranie rodzin z problemami, zamiast odbierania im dzieci. Ale kiedy już nie będzie takiej możliwości, dzieci mają w pierwszej kolejności trafiać do rodzin zastępczych lub rodzinnych domów dziecka. Tyle że tych jest jak na lekarstwo.
    W Wielkopolsce działa 13 państwowych domów dziecka. Zgodnie z dotychczasowymi przepisami, może w nich przebywać do 30 dzieci. I próżno szukać w tych placówkach wolnych miejsc, a czasem limit jest przekraczany. Rząd chce jednak, by w ciągu 9 lat liczba dzieci w domach dziecka zmniejszyła się do 14. Dodatkowo od 2015 roku będą mogły przebywać tam tylko dzieci powyżej siódmego roku życia, a od 2020 r. tylko te, które mają więcej niż 10 lat. Najmłodsze, które nie mogą pozostać w naturalnej rodzinie, mają trafiać do rodzin zastępczych lub rodzinnych domów dziecka.

    - Dążenie do zapewnienia dzieciom rodzinnej i kameralnej opieki jest słuszne - ocenia Iwona Suchorska-Kurzawa, dyrektor Domu Dziecka w Ostrzeszowie. - To jednak piękna teoria. W praktyce chętnych do tworzenia rodzin zastępczych właściwie nie ma. W ciągu ostatnich czterech lat znalazłam dla naszych wychowanków trzy takie rodziny.

    Specjaliści wskazują, że zwykle barierą są kwestie utrzymania, a także obawy o umiejętność opieki nad dziećmi z trudnych rodzin. - Rocznie trafia do nas ok. 15-20 osób i par, które chcą zostać rodzinami zastępczymi - mówi Jolanta Kopińska, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego w Poznaniu, prowadzącego szkolenia dla takich opiekunów. - Na ogół kilkoro rezygnuje, gdy uświadamia sobie, jak wielkie to wyzwanie. A niektórzy nie uzyskują od nas pozytywnej opinii.

    Najczęściej nowy dom dla dziecka tworzą jego krewni. W Poznaniu niespokrewnionych rodzin jest ok. 80. Jedynie 12 z nich to zawodowe rodziny zastępcze. O wiele gorzej sytuacja wygląda np. w Kaliszu, gdzie niespokrewnionych rodzin zastępczych jest 11, a zawodowe są zaledwie trzy. A tylko w tych ostatnich jeden z rodziców pracuje na etacie. Obecnie jego pensja zależy m.in. od rodzaju rodziny (może być wielodzietna, specjalistyczna albo o charakterze pogotowia rodzinnego). I waha się pomiędzy ok. 1564 zł brutto a 2635 zł. A praca trwa całą dobę 365 dni w roku. - Często trafiają do nas dzieci zaniedbane - mówi Beata Rejment, która prowadzi z mężem rodzinę zastępczą o charakterze pogotowia. - Na ogół z plikiem skierowań do różnych specjalistów. Gdybyśmy mieli choćby jeszcze pół etatu, jedna osoba mogłaby być w domu z dziećmi, druga biegać po lekarzach. Przy jednym etatowym rodzicu i drugim pracującym gdzie indziej, to bardzo trudne.

    Ułatwić ma to nowa ustawa, która gwarantuje zawodowej rodzinie zastępczej wynagrodzenie nie niższe niż 2 tys. zł, a tej pełniącej funkcje pogotowia 2600 zł. Zawodowi opiekunowie mogą też liczyć na pokrycie przez starostę np. kosztów utrzymania mieszkania. Dla wszystkich rodzin zastępczych wyższe mają być też stawki przeznaczane na każde dziecko. Dodatkowo starosta może wspomóc rodzinę np. dofinansowaniem wakacji. Specjaliści wskazują, że choć zachęty finansowe są pomocne, to o wiele ważniejsza jest zmiana mentalności społeczeństwa. W tej sprawie rząd liczy na inicjatywę samorządów, którym podlega system pieczy zastępczej.

    - Aby pozyskać więcej rodzin gotowych do włączenia się w system rodzinnej pieczy zastępczej, jako bezpośredni opiekunowie lub choćby rodziny pomocowe, potrzebna jest szeroka akcja informacyjna - uważa Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO. - Nowa ustawa wymusi na samorządach przejście z opieki instytucjonalnej do rodzinnej.

    Posłowie mają głosować nad ustawą za dwa tygodnie.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brak wiedzy? a moze brak pieniędzy?

    Helena (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 200 / 149

    Ten artykuł tak samo mnie zaskoczył, ukończyłam z mężem szkolenie dla rodzin zastępczych, studiuję pedagogikę opiekuńczo- wychowawczą i chciałam stworzyć RDD niestety w naszym powiecie " nie ma...rozwiń całość

    Ten artykuł tak samo mnie zaskoczył, ukończyłam z mężem szkolenie dla rodzin zastępczych, studiuję pedagogikę opiekuńczo- wychowawczą i chciałam stworzyć RDD niestety w naszym powiecie " nie ma takiej potrzeby" - słowa wicestarosty. Dodam jeszcze, że posiadamy własny dom na ten cel. Nie mamy też dzieci w rodzinie zastępczej, więc może zależy to od powiatu, jeden powiat ma takie potrzeby , a inny nie. Nie wiem tylko, czy jest możliwość współpracy z innym powiatem.
    Pozdrawiam zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    brak rodzin? a moze brak pieniedzy?

    Sylwia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 203 / 186

    czytalam ten artykul i oczom nie wierze! Piszecie ze brakuje chetnych do pelnienia funkcji rodzin zastepczych? Otoz w naszym przypadku jest odwrotnie. Ukonczylismy kurs, uzyskalismy kwalifikacje...rozwiń całość

    czytalam ten artykul i oczom nie wierze! Piszecie ze brakuje chetnych do pelnienia funkcji rodzin zastepczych? Otoz w naszym przypadku jest odwrotnie. Ukonczylismy kurs, uzyskalismy kwalifikacje chcielismy oboje z mezem podjac sie prowadzenia pogotowia rodzinnego i co? Guzik :-) nasz powiat nie ma na to pieniedzy! Wiec moze to nie w niewiedzy tkwi problem? Pozdrawiamzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo