Jak mycie okien dziada uszlachetnia

    Jak mycie okien dziada uszlachetnia

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Zdjęcie mi zrobili - pociecha niechętnie jakoś tak burknęła, co baba zaraz za kokieterię uznała, bo dziecko z meczu wygranego wróciło właśnie.
    Jak mycie okien dziada uszlachetnia
    - To miło, może w internecie obejrzeć się da - baba się ucieszyła. - I nie udawaj, że zła jesteś...
    - Co niby udaję? Pewnie, że zła jestem. Zdjęcie mi na drodze zrobili...
    - Na drodze do ligowego awansu? - spytał dziad, co błysnąć właśnie chciał, że niby się meczami dziecka interesuje, a wiedzę całą od baby przed minutami paroma posiadł.
    - Nie, na zwykłej całkiem drodze w Bolechowie, radar to był - dziecko wyjaśniło. - Ale będzie kosztowało...
    - Na babę przyjdzie - dziad się zaraz uspokoił. I refleksję miał: - A wiesz, może ona i zapłaci z tej radości, że młodo tak wyglądać niby będzie?
    Baba stanowczo płacenia odmówiła. Dziecko stanowczo potwierdziło natomiast, że w okien myciu nie pomoże, bo zajętym bardzo jest. Teraz to bardziej jeszcze, bo na mandat zapracować musi. Prawdę powiedziawszy sobotę całą na sprzątanie baba miała. Ale zaraz pomyślała, że ono może i odchudza, ale na pewno mniej niż rower. No to na wycieczkę się udała samotną. Ładnie w lesie bardzo było, ptaszki śpiewały, sarenki przemykały czasami aż do czasu, gdy baba pod Wronczynem na fragment ścieżki rowerowej nie wjechała, gdzie jeden wielki śmietnik był. Co parę metrów hałdy maści wszelakiej leżały, takie co to by ich nikt przynieść nie zdołał, a samochodem wwieźć jedynie się dało. A na końcu drogi sarenka stała, uciec nawet nie zdążyła, bo baba w bok umknęła. Wstyd jej się jakoś tak zrobiło, bo pomyślała sobie, że jak ona sarenki od sarenki nie odróżnia, to i sarenka człowieka od człowieka też nie. I myśli pewnie, że te wszystkie śmieci, to baby robota jest...
    No i teraz, to baba plan awaryjny realizuje - po jednym oknie codziennie myje, gdy nie pada przed pracą. Przyjaciółka, co zadzwoniła, współczuła jej bardzo, ale baba zaraz dodała, że i strony dobre są, bo dziad od tego mycia łagodnieje tak jakoś.
    - On ci pomaga? - koleżanka się zadziwiła. No to baba wyjaśniła, że nie całkiem. Ale jak pierwsze okno myła, to rzekł brzydko, że wariactwo ją opętało, a w domu od rana przeciągi tylko są. Dnia następnego stres babę dopadł, bo czas na okno w pokoju małym przyszedł, zwanym przez dziada gabinetem jego. Ów przy komputerze siedział akurat. Ale jak baba powiedziała, że okno myć chce, to "no dobra" rzekł i nie protestował wcale. A przy trzecim oknie, wszedł niespodziewanie przeciąg czyniąc z pytaniem:
    - Herbatę sobie robię, chcesz też?
    Już się baba doczekać nie może, co przy czwartym oknie ją czeka.
    - A u mnie jak co roku jest, Jurek chorego udaje, co by nic nie robić - przyjaciółka opowiadała. - Leki na grypę i gardło bierze, herbatki podawać mu trzeba. A teraz to i pies cierpi...
    Pies bąbel bolesny na łapce ma. Weterynarz leki mu przepisał uspokajające i przeciwbólowe.
    - Cztery tabletki dostać miał - koleżanka kontynuowała. - Patrzę, a opakowanie puste. Jurek się pomylił i zjadł... No to znów do weterynarza jechać muszą.
    - Ojej! A jemu nic się nie stało? - baba w niepokój popadła.
    - Co ty, jak zawsze wszystko ma gdzieś, nawet psa - przyjaciółka uspokoiła. - Już trzecią godzinę jak dziecko śpi...

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmZGeCkr

    JuQFiGjQEtJZssKOMw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 20

    I am totlaly wowed and prepared to take the next step now.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kXKYFuyzWhguednAwvb

    MdwgqzloY (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 20

    Posts like this brighten up my day. Thanks for tainkg the time.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo