Film: Hollywood w marazmie

    Film: Hollywood w marazmie

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Johnny (Stephen Dorff) i Cleo (Elle Fanning), czyli jak nauczyć się, czym jest rodzinna sielanka

    Johnny (Stephen Dorff) i Cleo (Elle Fanning), czyli jak nauczyć się, czym jest rodzinna sielanka ©Forum Film

    Każdy marzy o tym, by być celebrytą. No, może za wyjątkiem tych, którzy już nimi są i nie do końca dają sobie radę z własną popularnością. Weźmy takiego Johnny'ego Marco, głównego bohatera najnowszego filmu Sofii Coppoli "Somewhere. Między miejscami". To człowiek, który ma wszystko - pieniądze, piękne kobiety, ferrari i własny pokój w luksusowym, hollywoodzkim hotelu. Ale mimo to, a może właśnie dlatego Johnny'ego dopadł potężny kryzys tożsamości.
    Johnny (Stephen Dorff) i Cleo (Elle Fanning), czyli jak nauczyć się, czym jest rodzinna sielanka

    Johnny (Stephen Dorff) i Cleo (Elle Fanning), czyli jak nauczyć się, czym jest rodzinna sielanka ©Forum Film

    Któregoś dnia w drzwiach pokoju Johnny'ego staje mała dziewczynka. To Cleo, jego jedenastoletnia córka z dawno już nieistniejącego małżeństwa. Pod nieobecność matki gwiazdor musi zaopiekować się swoim dzieckiem. Z początku nieco zagubiony, po pewnym czasie odkrywa, że przebywanie z Cleo odkrywa w nim nowe pokłady radości. Marco zaczyna patrzeć na życie przez nieco inne okulary niż dotychczas. Tylko na jak długo?


    Z jednej strony pieniądze i flesze, z drugiej - uczucie przemijającego czasu, podszyte stopniowym spalaniem własnej duszy. To ukochany temat Sofii Coppoli, która z samotnością celebrytów rozliczyła się już w swoim słynnym "Między słowami". Tam bohater, grany przez Billa Murraya, uczył się, jak zostać czyimś przyjacielem, tu aktor Johnny dorasta do najważniejszej życiowej roli - ojca. Musi nauczyć się chodzenia z córką na naleśniki, łyżwy czy basen. Niby w zestawieniu z aktywnością zawodową to role proste, by nie powiedzieć: banalne. Ale spytajcie dowolnego aktora, jak ciężko jest połączyć karierę z ojcostwem.

    Odtwarzający rolę Marco Stephen Dorff nie ukrywa, że scenariusz jest w pewnym sensie odbiciem jego aktorskiej kariery. On też czuł się zagubiony, gdy jako 21-latek znalazł się pod ostrzałem mediów po świetnej roli w filmie "Backbeat". Wyniszczające aspekty sławy i hollywoodzkiego życia sprawiły, że
    Dorff zniknął na lata w odmętach drugiego planu i filmów klasy B. Ale dzięki Coppoli udało mu się wrócić do pierwszej ligi. Zresztą tak samo, jak reżyserce, krytykowanej za odważną "Marię Antoninę" (2007). Dziennikarze już wieszczyli, że formuła melancholijnie naiwnego kina Sofii Coppoli wyczerpała się wraz z cierpliwością widzów "Marii Antoniny", tymczasem "Somewhere" odniósł oszałamiający sukces na ubiegłorocznym festiwalu filmowym w Wenecji, wyjeżdżając stamtąd z główną nagrodą.

    Czy zasłużoną? To już wypada osądzić w kinie. Ale dawno nikt tak jak Sofia Coppola nie odważył się ominąć słynnego napisu na wzgórzach Hollywood i zobaczyć, że za nim czai się świat ludzi pięknych, bogatych i pogrążonych w wiecznym, obezwładniającym marazmie.

    "Somewhere. między miejscami"
    obyczajowy, USA, 2010
    reż. Sofia Coppola, wyst. Stephen Dorff, Elle Fanning

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo