Prima aprilis, czyli żarty, które życie płata przez cały rok

    Prima aprilis, czyli żarty, które życie płata przez cały rok

    Elżbieta Sobańska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Tyle wysiłku wkłada się, aby na prima aprilis przygotować udany żart. Tymczasem to przekorny los płata nam figle, nie tylko1 kwietnia. Nieprawdopodobne wiadomości gazety przynoszą cały rok.
    Być spokrewnionymi z Barackiem Obamą  to - zdaniem dwóch jego  dalekich krewniaczek  - żaden zaszczyt...

    Być spokrewnionymi z Barackiem Obamą to - zdaniem dwóch jego dalekich krewniaczek - żaden zaszczyt... ©Peter Dejong / AP

    Mieszkanka Bydgoszczy osłupiała, kiedy niedawno w swojej piwnicy zastała buszującego między półkami złodzieja. Mężczyzna próbował ukraść dziesięć kilogramów cukru. Kiedy trafił w ręce policji, okazało się, że jest nietrzeźwy, a do kradzieży popchnęły go wysokie ceny cukru. Teraz pewnie "białe złoto" nieprędko zobaczy, bo grozi mu kara nawet do dziesięciu lat więzienia.

    Kiedy Polacy masowo ruszyli do sklepów, by na zapas zaopatrzyć się w stale drożejący cukier, prawosłani Grecy wyszli na ulice Aten. A to wszystko z powodu nowych biometrycz-nych dowodów osobistych, które planuje wprowadzić rząd. Wierzący uczestnicy protestu dopatrzyli się w plastikowych kartach nie tylko diabelskich zakusów rządu na zwiększenie kontroli nad obywatelami, ale też podszeptu samego Lucyfera, bo ponoć w nowych dowodach ukryta jest kojarzona z nim liczba 666.

    Takie historie codziennie przynosi samo życie. Można je przeczytać w gazetach, usłyszeć w radio czy zobaczyć w telewizji. Niekiedy brzmią one na tyle nieprawdopodobnie, że można odnieść wrażenie, iż prima aprilis trwa cały rok.

    Los nie tyle zażartował, co wręcz zadrwił z pewnego Czecha, który, tak jak wielu jego rodaków, wypełnił kupon w tamtejszym totku. I wygrał, stając się zarazem jeśli nie największym, to na pewno wyjątkowym pechowcem. Szczęśliwe liczby przyniosły mu wygraną wynoszącą w przeliczeniu na polską walutę ponad 16 milionów złotych, ale szansa na odebranie pieniędzy jest nikła, bo czeski totalizator sportowy tonie w długach.

    Z kolei Don Sammons na brak pieniędzy nie narzeka. Żyje spokojnie w amerykańskim miasteczku Buford w stanie Wyoming. Jest tam jedynym mieszkańcem i na tym zarabia. Kiedy przed laty przeprowadził się do Buford z myślą o ucieczce od miejskiego gwaru, mieszkało tam zaledwie siedem osób. Wkrótce zmarła jego żona, a syn jak i pozostali mieszkańcy wyprowadził się.

    Sześćdziesięciolatek wykupił okoliczne budynki i zarabia, prowadząc stację benzynową i sklep spożywczy. A to dlatego, że miasteczko Buford, będące kiedyś posterunkiem wojskowym, latem odwiedza dziennie tysiąc turystów, a zimą około stu. Wszyscy chcą zobaczyć "Imperium Dona" - jak je sam nazywa.

    Przedsiębiorca z USA nie ma koło siebie rodziny, a z kolei dwie inne jego rodaczki do swojego sławnego krewnego nawet nie chcą się przyznać. Ze względu na jego przekonania polityczne.

    - Nie jestem demokratką, więc się nie cieszę - tak stwierdziła Dorma Lee Reese z Tucson w Arizonie. - Nie zachwycam się tym, co zrobił Barack Obama, ale doceniam to, że sprawuje ten urząd.

    Podobnie uważa Roma Joy Palmer z Kansas. Obie emerytki o powiązaniach rodzinnych z prezydentem USA dowiedziały się o tym fakcie dzięki stronie internetowej, na której mogły prześledzić swoje genealogiczne korzenie. Obamę i dwie leciwe Amerykanki łączy wspólny przodek

    - Falmouth Kearney, który uciekł do Ameryki z Irlandii, w której śmiertelne plony zbierała klęska głodu.

    - Naprawdę nie chcę się przyznawać do tego pokrewieństwa. Nie jest moim ulubionym prezydentem. Osobiście nie mam nic przeciwko niemu. Ale nie uważam, że mamy takie same cele - wyznała Roma Joy Palmer w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Daily Mail".

    Za to poszczególne kraje chętnie chwalą się osiągnięciami naukowymi. Iran ogłosił, że jako pierwszy zbudował... latający spodek. "Saturn" ma wykonywać zdjęcia Ziemi (ma autopilota, GPS i kamerę w jakości HD), ale może też służyć w misjach. Według prezydenta Iranu Mahmouda Ahmadineżada te wynalazki są dowodem tego, że kraj prężnie rozwija się w dziedzinie nowych technologii.

    Na najgorsze przygotowany jest też Jew-gienij Ubijko, który zbudował kapsułę umożliwiającą mu przetrwanie końca świata. A ten ma nastąpić w grudniu 2012 roku. Opracowana przez tego byłego inżyniera wojskowego kapsuła jest hermetyczna, wytrzymała i pomieści cztery osoby. Rosjanin zaleca swojemu rządowi, aby ten szybko kupił kapsuły, z których każda jest warta 80 tys. dolarów.

    Jeśli jednak przepowiednie Majów o końcu świata nie spełnią się, kapsuły mogą służyć jako... sauny i lodówki przemysłowe.

    Zdolni konstruktorzy z Niemiec stworzyli zaś pojazd kierowany myślą. Technologia "BrainDriver" to czapka z czujnikami, która umożliwia kierowanie autem bez użycia rąk i nóg. Tylko na razie strach pomyśleć o czymś innym niż: prawo, lewo, prosto czy do tyłu.

    Natomiast pewien Amerykanin prowadził osobliwe badania o wpływie fast foodów na organizm. Przez miesiąc stołował się w McDonaldzie, a potem wziął udział w maratonie. Bieg ukończył na 29. miejscu w czasie 2 godzin, 36 minut i 13 sekund, bijąc swój życiowy rekord o 41 sekund.

    Opechu może za to mówić paru rzezimieszków. Jeden postanowił napaść na sklep w USA. W tym celu przebrał się za mumię. Mieszkańcy twierdzą, że to ktoś z lokalnych, bo tu się wszyscy znają, więc ten chciał ukryć twarz. Z kolei Jason Williams z Wielkiej Brytanii ukradł z domu sąsiada... zasłony. Mężczyznę szybko złapano, bo zawiesił je na swoim oknie.

    Z kolei jego rodak pretendował do miana najgłupszego obywatela Wielkiej Brytanii, po tym jak jego głowa zamieniła się w wytatuowaną czaszkę. Bezrobotny Deon zrobił to, aby zaimponować swojej dziewczynie, która uwielbia tatuaże.

    Pech musiał też prześladować myśliwego z Białorusi, który na polowaniu postrzelił lisa. Kiedy chciał go dobić kolbą, ten zaczął się szamotać i nacisnął łapą spust trafiając go w nogę. Z kolei niemieckiego turystę spacerującego z bananem w Kenii ugryzła małpa. Mężczyzna domagał się odszkodowania od biura podróży, które - jego zdaniem - powinno go przestrzec przed takim zdarzeniem.

    1 »

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo