Sąd: Świadek Stokłosy zapłaci tylko grzywnę

    Sąd: Świadek Stokłosy zapłaci tylko grzywnę

    Barbara Sadłowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Wczoraj poznański Sąd Okręgowy oddalił apelację Mariana J., byłego dyrektora Izby Skarbowej w Pile i doradcy Henryka Stokłosy, skazanego na grzywnę za pomoc w korumpowaniu sędziego.
    W październiku ubiegłego roku został skazany przez Sąd Rejonowy w Chodzieży - za to, że dwukrotnie przekazywał koperty z gotówką Ryszardowi S., byłemu prezesowi Sądu Administracyjnego w Poznaniu i urzędniczce z Ministerstwa Finansów. Sędzia dostawał po 20 tysięcy za "szkolenia", które według warszawskiej prokuratury miały zapewnić "przychylność" sądu w sprawach podatkowych pilskiego biznesmena. Urzędniczka z MF dostawała 15 tys. zł za przekonanie Ryszarda S. do wizyty w dworku Stokłosy w Pietronkach.

    Marian J. zeznał, że gotówkę w kopertach przekazywała mu Elżbieta N., główna księgowa senatora, a on wręczał je gościom po kolacji. Jak twierdził, i sędzia, i urzędniczka "przyjmowali je bez żadnego skrępowania". Chodzieski sąd skazał go za to na 500 złotych grzywny - stosując przepis o nadzwyczajnym złagodzeniu kary dla oskarżonych, którzy współpracowali z organami ścigania. Jednak nawet od tak łagodnego wyroku odwołał się obrońca Mariana J., twierdząc, że skoro prokuratura umorzyła postępowania przeciwko doradcy Stokłosy, za to, że woził urzędnikom z Ministerstwa Finansów pieniądze i węgorze, sąd może uczynić to samo.

    Poznański sąd uznał apelację mecenasa za "oczywiście bezzasadną". Marian J., obecnie jest na emeryturze, do której nie może dorobić jako doradca podatkowy, bo: "po opinii, którą wyrobiła pani Stokłosowa, nie otrzymuje zleceń". Musi zapłacić tylko 500 złotych. Jak orzekł sąd: 50 stawek dziennych po 10 złotych każda. Wymiar grzywny był nawet przedmiotem odrębnego posiedzenia, podczas którego zeznawał sekretarz sądowy.

    - Zapisywałam wnioski końcowe stron. Pamiętam, że zwrócił moją uwagę niski wymiar kary wnioskowany przez prokuratora - zeznała protokolantka.

    Od wczoraj ten wyrok jest prawomocny i jest to jedyny zakończony wątek korupcyjny, dotyczący Henryka Stokłosy. Dziś mijają dwa lata od pierwszej rozprawy pilskiego senatora. Warszawski sąd, przed którym stanęli urzędnicy z Ministerstwa Finansów przyjmujący od niego łapówki, utknął na etapie słuchania oskarżonych. Sam Henryk Stokłosa i jego żona twierdzą, że gdy zwolnili Mariana J. z pracy, były doradca odgrażał się, że senator skończy w celi. Tak faktycznie się stało: jesienią 2007 roku Henryk Stokłosa został zatrzymany przez niemiecką policję podczas kontroli drogowej i przekazany Polsce. Wyszedł w Wigilię 2008 roku po wpłaceniu 3 milionów zł poręczenia.

    Henryk Stokłosa, niegdyś dyrektor Przedsiębiorstwa Turystycznego "Noteć" w Pile, potem szef zakładu Farmutil w gminie Kaczory, w 1989 roku uzyskał mandat senatora RP. Na wiele lat i kadencji - także teraz w lutym wygrał wybory uzupełniające do Senatu. Przez lata był sztandarowym pilskim politykiem i jednym z najbogatszych Polaków. Marian J. uważał siebie za "ojca sukcesu" w bataliach senatora z fiskusem.

    - W tamtym czasie był taki klimat, że aby wywalczyć swoje prawa, trzeba było dać korzyść majątkową - powiedział potem Marian J.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo