Golina Kolonia: Pole zostało zalane. Golfiści walczą z...

    Golina Kolonia: Pole zostało zalane. Golfiści walczą z podtopieniami

    Paulina Dobersztyn

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Golińskie pole golfowe od paru miesięcy stoi pod wodą. Prezes klubu obawia się, że wygnije tam trawa

    Golińskie pole golfowe od paru miesięcy stoi pod wodą. Prezes klubu obawia się, że wygnije tam trawa ©Paulina Dobersztyn

    Czy można grać w golfa w stawie? - takie pytanie zadają sobie od kilku miesięcy golfiści z Konina. Należące do Konińskiego Klubu Golfowego pole w Golinie Kolonii przypomina dziś błotniste bajoro. To pierwszy taki kataklizm w dziesięcioletniej historii klubu. A wszystkiemu winien jest wysoki poziom wód gruntowych. Pole znajduje się cztery metry poniżej szosy i z tego względu wyposażono je w trzy zbiorniki osadowe, które miały odbierać nadmiar wody. Jednak i one okazały się zbyt małe, aby zapobiec zalaniu.
    Golińskie pole golfowe od paru miesięcy stoi pod wodą. Prezes klubu obawia się, że wygnije tam trawa

    Golińskie pole golfowe od paru miesięcy stoi pod wodą. Prezes klubu obawia się, że wygnije tam trawa ©Paulina Dobersztyn

    Władze klubu gorączkowo szukają pomocy wszędzie, gdzie tylko się da, aby uratować pole.
    - Najpierw zgłosiliśmy się do straży pożarnej w Koninie, ale niestety jak usłyszałem nie mogą nam pomóc. Po wizytacji pola stwierdzili, że nie ma zagrożenia dla życia ludzkiego, a tylko w takiej sytuacji mogliby do nas przyjechać z pompami o dużej wydajności - mówi Krzysztof Zwoliński, prezes Konińskiego Klubu Golfowego.


    - Wypompowywanie wody stamtąd zajęłoby nam cały dzień, a może i dłużej. Nie możemy sobie pozwolić na takie wyjazdy - tłumaczy Andrzej Lewandowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Koninie. - Pomocy powinni poszukać trochę bliżej, chociażby w OSP Golina, czy OSP Chorzeń, która ma pompę o wydajności 4500 litrów na minutę - radzi Lewandowski.

    Druhowie z OSP Golina bezradnie rozkładają jednak ręce i tłumaczą, że pompy, którymi dysponują są małej przepustowości i wypompowywanie wody z pola trwałoby zbyt długo, a działać trzeba szybko. Koniński oddział Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu również odmówił pomocy.

    - Działamy podczas akcji powodziowych, a alarm powodziowy został odwołany 24 lutego. Nie jesteśmy jednostką usługową i nie możemy pomóc, gdyż działamy na polecenie marszałka. Nie jest to nasza zła wola, takie są przepisy - mówi Marian Jacolik, dyrektor oddziału w Koninie.

    Prezes klubu golfowego nie kryje rozżalenia.
    - Uważam, że instytucje powinny pomagać w takich sytuacjach, nie patrząc czy jest to teren prywatny, czy państwowy. Zwłaszcza, że plac, o którym mówimy jest obiektem sportowym, z którego korzysta wielu mieszkańców Konina i okolic - mówi rozgoryczony Krzysztof Zwoliński.

    Ostatnią deską ratunku okazała się jednostka OSP Chorzeń. Druhowie obiecali przyjechać i ocenić jak dużo pomp potrzeba, by pozbyć się wody i jak długo potrwa akcja. Wypompują wodę pod warunkiem, że klub zwróci im za paliwo zużyte podczas akcji. Krzysztof Zwoliński liczy, że usuwanie skutków podtopienia będzie kosztowało nawet kilkanaście tysięcy złotych. Jeśli nie uda się szybko osuszyć terenu, to trawa wygnije, a drzewa też ulegną degradacji. Wtedy koszty przywrócenia pola do stanu używalności będą jeszcze większe.

    - Mam nadzieję, że akcja strażaków z Chorzenia się powiedzie. Liczą na nas nie tylko stali uczestnicy turniejów golfowych, ale także młodzież, która lekcje gry w golfa miała pobierać nieodpłatnie - dodaje Zwoliński.

    Większość pól golfowych w Polsce już rozpoczęła sezon. To pod Goliną, o ile uda się je osuszyć, prawdopodobnie zostanie otwarte dopiero w maju.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo