Poznań: Sądowy spór o wiadukt nad Dolną Wildą

    Agnieszka Świderska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wiadukt nad Dolną Wildą zbudowano w najwyższej klasie. Wykonawca chce za to pieniędzy

    Wiadukt nad Dolną Wildą zbudowano w najwyższej klasie. Wykonawca chce za to pieniędzy ©Fot. Paweł Miecznik

    Cztery lata temu konsorcjum, którego liderem było Feroco, zbudowało wiadukt nad ulicą Dolna Wilda w wyższej klasie obciążenia niż było to pierwotnie zaplanowane (A zamiast B). Wyższa klasa oznaczała również wyższy koszt, dlatego teraz firma żąda od miasta 2,8 mln zł wynagrodzenia za prawidłowe wykonanie umowy.
    Wiadukt nad Dolną Wildą zbudowano w najwyższej klasie. Wykonawca chce za to pieniędzy

    Wiadukt nad Dolną Wildą zbudowano w najwyższej klasie. Wykonawca chce za to pieniędzy ©Fot. Paweł Miecznik

    A jeżeli nie wynagrodzenie, to zwrot 2,3 mln zł - na tyle w Fereco wyliczyli swój zysk, który, według nich, przypadł miastu.

    To tak, jakby zbudować dwupiętrowy dom, chociaż umowa była na jednopiętrowy - do takiego dwupiętrowego domu Feroco porównało wiadukt nad Dolną Wildą.

    I chociaż na ostatniej rozprawie sąd skierował sprawę do mediacji, już wiadomo, że do niej nie dojdzie. Feroco próbowało już wszystkiego - od Komisji Rozjemstwa w Sporach, przez Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej do Sądu Polubownego. Każda próba zakończyła się fiaskiem. I żadna ze stron nie ma już złudzeń, że ta może skończyć się inaczej.

    W tym przypadku Feroco i miasto są jednomyślne: mediacja będzie tylko stratą czasu. Sąd sam będzie musiał rozstrzygnąć, kto ma rację.

    Faktu, że to Feroco zbudowało wiadukt Dolna Wilda, nie da się podważyć. Podobnie jak tego, że na tle pozostałych wiaduktów na Hetmańskiej wyróżnia go właśnie najwyższa klasa obciążenia. Zarząd Dróg Miejskich ogłaszając przetarg na jego budowę, zaproponował jednak niższą klasę - B.

    Minister Infrastruktury jednak się uparł i wskazał miastu, że wiadukty na drogach krajowych (a ulicą Hetmańską przebiegają aż dwie takie trasy: nr 5 i nr 11) mają mieć klasę A. Nie było zgody na odstępstwo.

    Wprawdzie od decyzji ministra można się było odwołać, ale nie zrobił tego ani inwestor, ani wykonawca. Powód? Inwestycja była realizowana za środki unijne. Nikt nie chciał ryzykować, że nie będzie dokończona w terminie, bo mogłaby wtedy przepaść dotacja.

    A ponieważ wiadukt trzeba było postawić, zbudowano go w jedynej możliwej klasie, czyli A. Zmiana klasy wiązała się przede wszystkim z inną konstrukcją, o lepszych właściwościach i zwiększonej odporności. Konsorcjum twierdzi, że nie zgodziłoby się budować w droższej klasie, gdyby nie miało zapewnień inwestora, że wyrówna tę różnicę.

    Jak podkreślił w sądzie Grzegorz Ratajczak, członek zarządu Scott Wilson (jednej z firm tworzących konsorcjum), ZDM sam poprosił o wycenę zwiększonych kosztów co potwierdza wersję wykonawcy o gotowości dopłaty.

    Z kolei Jacek Szukała, dyrektor ZDM, twierdzi, że wprawdzie poprosili o wycenę, nawet ją analizowali, ale możliwości zmiany umowy nie było.

    Choć ZDM w przetargu wpisał klasę B, ubezpieczył się zapisem, że wiadukt musi być postawiony zgodnie z przepisami. Przerzucił tym niejako ryzyko związane z ostateczną klasą obiektu na wykonawcę.



    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo