Klempicz: Nie boją się japońskiego scenariusza

    Klempicz: Nie boją się japońskiego scenariusza

    Agnieszka Świderska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Niemcy apelują do Polski o przemyślenie swoich planów budowy elektrowni atomowej, po tym, co zdarzyło się w Japonii. Polski rząd grzecznie odmawia i mówi o kwestiach bezpieczeństwa, które będą decydujące dla wyboru technologii pierwszej polskiej "atomówki". Po wypadku nuklearnym w elektrowni Fukushima nic nie jest jednak takie, jak było wcześniej. Także w gminie Lubasz, w której leży Klempicz - jedna z potencjalnych lokalizacji elektrowni.
    - Wstrząs i zgroza - mówi wójt Lubasza Zbigniew Jahns. - Po czymś takim ludzie już nie uwierzą naukowcom, że moż-na bezpiecznie postawić im pod domem elektrownię atomową. Skoro nawet Japonia nie jest w stanie postawić elektrowni, która nie wybuchnie, to co może zdarzyć się w Polsce? Może Niemcy mają rację, żeby to wszystko jeszcze raz przemyśleć. W końcu wiedzą o czym mówią, bo coraz głośniej mówi się u nich o końcu "atomówek".
    Chcą postawić na alternatywne źródła energii, bo co im może grozić ze strony biogazowni czy paneli słonecznych? Decyzja nie należy jednak do nas, do gminy, tylko do rządu. Jak zdecyduje, że stawia elektrownię w Klempiczu, to nie będziemy mieli już za dużo do powiedzenia.

    - Klempicz to nie Fukushima, a Polska to nie Japonia - uspokaja sołtys Klem-picza Adam Furier. - Nie byłoby tej awarii, gdyby nie trzęsienie ziemi. Nam taki scenariusz nie grozi; nie ta geologia. Widziałem elektrownię we Francji. W odległości 100 metrów od niej stały domy, rosły warzywa, chodziły nawet kury. I czego tu się bać? Już teraz jesteśmy otoczeni przez niemieckie, czeskie i ukraińskie "atomówki". Wątpię, żeby od polskiej elektrowni groziło nam więcej, niż grozi nam teraz. A skoro tak, to co mamy do stracenia? Możemy za to dużo zyskać. Taka budowa to 10 tysięcy miejsc pracy przez co najmniej siedem lat.
    Właśnie z powodu swojej "geologii" Klempicz jest jedną z najpoważniejszych kandydatur branych pod uwagę przez Polską Grupę Energetyczną. To właśnie PGE ma zdecydować, gdzie chce zbudować dwie elektrownie atomowe, bo na jednej wcale ma się nie skończyć. Tymczasem pierwsze badania w Klempiczu pod kątem "atomówki" przeprowadzono jeszcze w latach osiemdziesiątych.
    - Już wtedy mówili, że to najlepsze miejsce w Europie - mówi sołtys Adam Furier. - Tutaj pod ziemią nie dzieje się nic. Kompletny spokój.

    Na pierwszej liście 27 potencjalnych lokalizacji Klempicz był na drugiej pozycji. Krótka lista ograniczona tylko do 2-3 miejsc ma być znana jeszcze w czerwcu. Budowa "atomówki" ma pochłonąć około 13,5 mld euro.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo