Kup pan młotek za 5 tysięcy

    Kup pan młotek za 5 tysięcy

    Leszek Waligóra

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Urzędnicy wydają pieniądze rozsądnie. Przecież nie mogą być rozrzutni. No powiedzcie sami... prawda, że nie mogą? To ich pieniądze są. Choć jakby trochę za bardzo ich.
    Kup pan młotek za 5 tysięcy
    Miałem pójść w tym tygodniu na pocztę. Plan spełniłem połowicznie. Bo plan zakładał, że tradycyjnie po wizycie na poczcie będę tak wkurzony, że przyjdzie napisać coś o tym. A tu niespodzianka: kolejki nie było, a list odebrałem niemal natychmiast. Nie będę więc się zżymał, że jedna pani przypadała na pięć okienek, że odbierając kopertę, w której była jedna kartka, musiałem podpisać dwie inne kartki. I że pani z okienka numer pięć musiała szorować do okienka numer jeden po wydruk, bez którego listu nie mogła mi wydać. Musiała jeszcze coś odklikać w komputerze, po czym jeszcze jakąś karteczkę wypełnić. No cóż, komputeryzacja. Tylko jak to zniosą nasze lasy?
    Bo o przemysł papierniczy jestem spokojny. Ale nie będę się zżymał. W końcu dostałem list dość szybko. Szkoda, bo o podatkach był. Dzięki Bogu i ministrowi Rostowskiemu: o podatkach w wymiarze niskim, akceptowalnym dla kieszeni dziennikarza.
    Kieszeń dziennikarza nie zniosłaby jednak kosztu przeproszenia pasażerów szacownej instytucji, którą dziennikarz ów opisał tydzień temu. Na szczęście 61 tysięcy złotych, które PKP wydały na przeproszenie swoich pasażerów za spóźnienia wywołane przez błędy tychże PKP, zapłacą... pasażerowie. A dokładniej: już zapłacili. Dobrze jednak wiedzieć, że ma się taki gest.
    Zresztą: gest mamy szeroki. My, społeczeństwo. My, naród. Wydajemy pieniądze chętnie, choć czasami ździebko bez sensu. Ale kto bogatemu zabroni?
    Na przykład w Poznaniu w lokalach komunalnych oddawanych do użytku lokatorom już wiszą fikuśne lampy sufitowe. Koszt każdej to niewiele ponad 200 złotych. Normalnie taniocha. Okazja. Miały być złote, ale chyba wybierający je urzędnik stwierdził, że złoto jest passe i trąci wiochą, więc wybrał ekologiczno-brązowo-drewniane. Niżej (a właściwie: wyżej) podpisany znalazł takie same, w pewnym markecie budowlanym, w cenie 180 złotych za egzemplarz. Ale wiadomo: miasto kupowało lamp dużo, a jak się kupuje dużo, to jest drożej. A nie, moment, to chyba jednak dokładnie na odwrót jest. Powinno być na odwrót. Ale w ekonomii publicznie stosowanej jak kupujesz 100 lamp, to każda z nich będzie osobno droższa, niż jakbyś kupował jedną. Ponoć najtęższe umysły ekonomiczne nad tym się głowią, a nagroda im. Alfreda Nobla nie trafiła do twórców polskiej szkoły liczenia przetargowego tylko dlatego, że nikt w komitecie noblowskim nie potrafi tego zrozumieć.
    Co ja się tych lamp zresztą czepiam? W takim GUS-ie mają lepiej. Nasi kochani statystycy tak nas umiejętnie liczą, że musieli wypożyczyć sobie na szkolenie komputery. Koszt trzydniowego wypożyczenia każdego z tych komputerów wyniósł niewiele ponad 2 tysiące złotych. Ot, taki drobiażdżek. Za swój komputer zapłaciłem chyba niewiele więcej, a używałem go dłużej niż trzy dni. Fakt, los spotkał go marny, ale prasa milczy również o losach komputerów wypożyczonych przez statystyków. Mam jednak nadzieję, że nie zalali ich kawą, bo skoro wypożyczenia kosztowały tyle, to odkupienie tych supermaszyn kosztowałoby pewnie więcej niż zakup całej fabryki Della wraz z przylegającymi magazynami.
    Choć... może pod tym wszystkim kryje się tajny plan? Oglądał ktoś "Dzień niepodległości"? To taki fajny film, w którym Will Smith wali po czułkach i parzymiętkach paskudnych przybyszy z kosmosu, a prezydent Stanów Zjednoczonych wyraża zdumienie: jakim cudem nie wiedział nic o supertajnym i supernowoczesnym centrum badania obcych? Jakiś przytomny Amerykanin wygłasza wówczas ulubiony dowcip amerykańskich paranoików: to tu są te wszystkie młotki za 5 tysięcy dolarów od sztuki...
    Innymi słowy: nie zrzędźmy, gdy polski rząd, urzędy i wojsko kupują coś, co nie ma żadnego sensu, płacąc za to dwa razy więcej, niż gdyby miało sens. Nie zrzędźmy, bo pewnie za to pod Pustynią Błędowską powstaje tajne Polskie Centrum Lotów Kosmicznych.
    Innego logicznego uzasadnienia, niestety, nie widzę.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo