Ostrów: Furorę robi wynalazek dla sparaliżowanych

    Ostrów: Furorę robi wynalazek dla sparaliżowanych

    Marek Weiss

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Roman Biadała i Edward Tyburcy liczą, że ich projekt znajdzie szersze zastosowanie

    Roman Biadała i Edward Tyburcy liczą, że ich projekt znajdzie szersze zastosowanie ©Fot. Archiwum

    Informatycy z Ostrowa Wlkp. skonstruowali urządzenie, za pomocą którego nawet całkowicie sparaliżowana osoba może obsługiwać komputer, poruszając mięśniami twarzy lub inną, dowolną częścią ciała. Zainteresowanie wynalazkiem jest ogromne.
    Roman Biadała i Edward Tyburcy liczą, że ich projekt znajdzie szersze zastosowanie

    Roman Biadała i Edward Tyburcy liczą, że ich projekt znajdzie szersze zastosowanie ©Fot. Archiwum

    Urządzenie pozwala na pisanie, surfowanie w sieci, sterowanie telewizorem lub nawet wezwanie pomocy. Dla osób niepełnosprawnych to bezcenny wynalazek. Jeśli wejdzie do seryjnej produkcji, pozwoli wielu z nich odzyskać kontakt z otoczeniem.

    Prototyp wciąż jest doskonalony i przechodzi testy z udziałem chorych. Pierwszy jego działanie na własnej skórze sprawdził ostrowianin Zygmunt Garlik, który rusza jedynie ustami.
    Kiedyś był bardzo aktywny. Niestety, stwardnienie zanikowe przykuło go do łóżka. Jest też po tracheotomii. Przez długi czas miał zerowy dostęp do świata zewnętrznego. Teraz - jak mówi - wrócił do czasów, gdy mógł swobodnie pracować przy komputerze.

    Pan Zygmunt ma w odległości centymetra od ust umieszczony czujnik ruchu. Na ekranie komputera widzi klawiaturę, po której system automatycznie przesuwa kursor. Gdy chce go zatrzymać, rusza mięśniami twarzy. Sygnał z sensora błyskawicznie dociera do komputera, gdzie przetwarza go specjalne oprogramowanie. Kursor dalej się porusza i chory wybiera kolejną literę lub kolejny klawisz, który go interesuje.

    Konstruktorzy umieścili też w systemie alarm, by chory mógł sygnalizować, że potrzebuje pomocy.

    Pomysłodawcą urządzenia jest inż. Roman Biadała, programista z Ostrowa. Wiele jego projektów znalazło już wcześniej zastosowanie w przemyśle oraz w telewizji. W sporządzeniu dokumentacji pomagał mu dr cybernetyki akustycznej Edward Tyburcy.

    - Projekt jest już praktycznie skończony. Prace przy nim trwały 5 miesięcy. Zainteresowanie urządzeniem jest ogromne. Tylko w ciągu ostatnich trzech dni odebraliśmy około 150 telefonów. Zależy nam teraz na dalszych testach. Po panu Zygmuncie wytypowane zostały dwie dalsze osoby - mówi Roman Biadała.

    Konstruktorzy finansują projekt z własnej kieszeni. Napływają już jednak sygnały o zainteresowaniu ze strony różnych instytucji, które mogą pomóc w zdobyciu pieniędzy na dalsze badania i rozwój systemu. Urządzenie już teraz chcą zakupić niepełnosprawni z całej Europy.

    Niezwykle ważne jest, że sensorem można sterować za pomocą każdej części ciała. Może on reagować nawet na ruchy powieki lub gałki ocznej, choć wtedy jest to urządzenie droższe i bardziej skomplikowane. Trzeba bowiem wszystko dopasować do oczodołów.

    Dwójkę ostrowian wspierali Kamil Adamczuk - główny programista aplikacji PC i Paweł Mielczarek - administrator strony.




    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo