Sąd: Finał afery łapówkarksiej w ostrowskim żużlu

    Sąd: Finał afery łapówkarksiej w ostrowskim żużlu

    Ryszard Binczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Zapadł wyrok w sprawie afery korupcyjnej, której dopuścili się w 2007 roku ludzie związani z Klubem Motorowym Ostrów.
    Wyrok w sprawie afery odczytała sędzia Małgorzata Malkowska

    Wyrok w sprawie afery odczytała sędzia Małgorzata Malkowska ©Ryszard Bińczak

    Marcin G. skazany został na rok i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Pozostali - jego ojciec Jan G. oraz były trener Lech K. - otrzymali wyrok roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Kary zostały zawieszone w wykonaniu na okres dwóch lat. Cała trójka została ponadto obciążona kosztami procesu sądowego. Dodatkowo Lech K. otrzymał również roczny zakaz pełnienia funkcji trenera żużlowego. Wyrok nie jest prawomocny, a obrońcy zaraz po odczytaniu wyroku zapowiedzieli, że złożą odwołania.

    Prokurator domagał się 2 lat więzienia w zawieszeniu na 4 dla całej trójki. Obrońcy Jana G. i Lecha K. wnieśli o uniewinnienie dla swoich klientów. Natomiast w przypadku Marcina G.
    o utrzymanie wyroku z pierwszego procesu. A wówczas Marcin G. został skazany na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Podczas odczytywania wyroku sędzia Małgorzata Malkowska stwierdziła, że Marcin G., który składał bezpośrednio korupcyjną propozycję zawodnikowi Stali Gorzów Matejowi Ferjanowi nie działał sam, a wykonywał polecenia Jana G. oraz Lecha K. Potwierdziły to nie tylko zapisy rozmów telefonicznych i SMS-ów, ale także zeznanie Marcina G. złożone w obecności swoich adwokatów.

    Podczas odczytywania uzasadnienia wyroku okazało się, że skazani rozpatrywali także inne wersje możliwych zdarzeń, gdyby Matej Ferjan nie zgodził się na przyjęcie pieniędzy. Lech K. wyszedł z pomysłem, że jeśli kwestia łapówki nie dojdzie do skutku, to wówczas on złoży protest co do wagi motorów, którymi posługiwali się zawodnicy Stali Gorzów. Zastanawiano się, czy nie pobić Mateja Ferjana, gdy będzie on wracał z Berlina, by w ten sposób całkowicie wyeliminować go z zawodów. Rozważano również przekazanie łapówek innym żużlowcom Stali. Ale te scenariusze nie zostały wprowadzone nigdy w życie.

    - Nie spodziewaliśmy się takiej decyzji sądu - mówi mecenas Sławomir Balcerzak, obrońca Jana G. - Z całą pewnością złożymy apelację.
    Przypomnijmy, że afera korupcyjna wybuchła pod koniec września 2007 roku. Wówczas Marcin G. proponował łapówkę zawodnikowi Stali Gorzów w zamian za ustawienie meczu. Żużlowiec miał dostać 40 tysięcy złotych za celową stratę 6 punktów, która miała ułatwić wygraną ostrowian i awans do ekstraklasy. Sprawa wyszła na jaw. KMO wypadł z ligi i dostał 400tysięcy złotych kary, a w kolejnym sezonie startował z siedmioma punktami ujemnymi. Ówczesny prezes Intaru Lazur Jan Ł., również oskarżony w sprawie, wkrótce po tym zginął w wypadku samochodowym.

    Był to już drugi proces w tej sprawie. Wcześniej, w grudniu 2008 roku, sąd uniewinnił Jana G. oraz Lecha K. oraz Jana. Ł. Karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 3 lata, otrzymał wówczas Marcin G.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo