Konin: Śmiertelne pobicie czy tragiczny wypadek?

    Konin: Śmiertelne pobicie czy tragiczny wypadek?

    Ola Braciszewska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wioletta P. zmarła z powodu obrażeń brzucha Ryszard Cz. nie przyznaje się do bicia 44-latki
    Koninianin odpowie za znęcanie się ze skutkiem śmiertelnym

    Koninianin odpowie za znęcanie się ze skutkiem śmiertelnym ©Ola Braciszewska

    W Sądzie Okręgowym w Koninie ruszył proces 40-letniego Ryszarda Cz. Mężczyzna odpowiada za znęcanie się ze skutkiem śmiertelnym nad 44-letnią konkubiną.

    Wioletta P. mieszkała przez kilka ostatnich lat z 19-letnią dziś córką i Ryszardem Cz. przy ul. Żwirki i Wigury w Koninie. Para nie stroniła od alkoholu. W ich domu często dochodziło do awantur i szarpaniny. W pierwszy weekend lipca zeszłego roku kobieta wróciła od swojego ojca. Była nietrzeźwa. Pokłóciła się z konkubentem. Przez kolejne dni wspólnie z Ryszardem Cz. piła alkohol. Kiedy ten 5 lipca wychodził do pracy, 44-latka źle się czuła. Była blada i trzęsła się. Sylwia P., córka Wioletty P.
    chciała wezwać karetkę. Ryszard Cz. nie zgodził się na to, twierdząc, że konkubinie przejdzie. Gdy wyszedł do pracy, Wioletta P. zasnęła. Po pewnym czasie, gdy do pokoju weszła jej 19-letnia córka okazało się, że kobieta już nie oddycha. Nastolatka wezwała pogotowie. Wioletta P. zmarła w konińskim szpitalu. Przyczyną śmierci były obrażenia wewnętrzne.

    Konińska prokuratura oskarżyła Ryszarda Cz. o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad konkubiną. Zdaniem śledczych 40-latek bił ją od października 2007 roku do lipca 2010 roku. Jak wynika z aktu oskarżenia, Ryszard Cz. wszczynał awantury, bił partnerkę po całym ciele i groził jej pozbawieniem życia. Mężczyzna nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów.

    - Między nami było raz dobrze, a raz źle. Czasem ją łapałem jak była pijana, powodując siniaki, ale nie pobiłem jej - mówił Ryszard Cz.

    Konkubent przyznał, że feralnego dnia widział, że z kobietą coś się dzieje. Myślał jednak, że jest otumaniona po alkoholu.

    - Wydaje mi się, że to był nieszczęśliwy wypadek - twierdzi Ryszard Cz. - Wcześniej zdarzało się, że się przewracała, będąc pod wpływem alkoholu. Raz przewróciła się na głośniki, a innym razem przewiesiła się przez wannę - dodał.

    Sylwia P., córka 44-latki, potwierdziła informacje, że jej matka wspólnie z konkubentem czasem piła. - On wszczynał zawsze jakieś bezsensowne awantury. Mama była spokojna, a on zamykał drzwi i na nią krzyczał. Słyszałam przez ścianę uderzenia jakby w skórę i słyszałam jak mówiła "nie kop mnie". Raz widziałam jak dostała w twarz - zeznała wczoraj Sylwia P. - Jemu nie można było się przeciwstawić. Mama musiała robić to, co chciał, bo inaczej dostawała.Zawsze zamykał drzwi do pokoju, tak żebym nie słyszała i nie widziała, co tam się dzieje. Pytałam ją, czemu się nie wyprowadzimy od niego, ale powiedziała mi, że od kogoś takiego nie można się uwolnić - dodała córka 44-latki.

    Nastolatka była jedynym świadkiem tego, co działo się w jej domu. Podczas wczorajszej rozprawy przesłuchany został również 25-letni brat dziewczyny, który nie mieszkał już z matką i jej konkubentem. Dzisiaj przesłuchiwani będą kolejni świadkowie.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo