Września: Prowincjonalia, czyli małe środowiska na dużym...

    Września: Prowincjonalia, czyli małe środowiska na dużym ekranie

    Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Z Rafałem Góreckim, szefem rozpoczynającego się dziś we Wrześni festiwalu filmowego Prowincjonalia, rozmawia Jacek Sobczyński
    Rafał Górecki

    Rafał Górecki ©Waldemar Wylegalski

    Pierwszy dzień festiwalu i od razu mocne uderzenie - otwarciem tegorocznej edycji imprezy będzie seans "Linczu" Krzysztofa Łukaszewicza, opartego na historii samosądu z Włodowy. Dlaczego wybrał Pan akurat ten film?

    Ponieważ "Lincz" dotyka problemów małych środowisk, nad którymi Prowincjonalia pochylają się właściwie od zawsze. Obok aktu morderstwa widać w nim koloryt zwykłej, polskiej wsi, relacje zachodzące między jej mieszkańcami. Na Prowin-cjonaliach interesują nas oblicza biedy na ekranie i to także znajdziemy podczas seansu "Linczu". A poza tym, to film nowy, jeszcze niepokazywany w kinach.

    Wśród wielu wydarzeń Prowincjonaliów uwagę przykuwa sobotnie spotkanie z Janem Jakubem Kolskim, który przyjedzie promować swoją książkę "Pamięć podróżna".


    Ale nie tylko - Kolski jest także autorem znanego już z kin filmu "Wenecja", który również znajduje się w programie. A sama książka jest bardzo filmowa, jej wiele sekwencji dotyczy obrazu. Ja już czytałem i szczerze polecam ją każdemu kinomanowi.

    A co szczególnie poleca Pan spośród kilkudziesięciu filmów, które do soboty zobaczymy na Prowincjonaliach?

    Trudno jest mi skupić się na konkretnych tytułach, ale filmem "na czasie" jest na pewno "Kolba na szczęście" Tomasza Drozdowicza i Marii Nockowskiej, poświęcony zmarłemu przed kilkoma tygodniami Krzysztofowi Kolbergerowi. Bardzo podoba mi się też "Para do życia", świetny dokument o tym, dlaczego dla fińskich mężczyzn spotkania w saunie stanowią ekwiwalent konfesjonału.

    Laureatem tegorocznej Nagrody Honorowej festiwalu jest Janusz Majewski, twórca ceniony, ale przez wielu nieco zapomniany.

    Absolutnie niesłusznie. Majewski to jedna z najbarwniejszych postaci w historii polskiego kina, szalenie eklektyczny reżyser, który w swoim dorobku posiada m.in. filmy grozy, erotyki, kryminały, dramaty. Jak mało kto potrafi połączyć w kinie walory artystyczne ze zwyczajną kinową atrakcyjnością. A poza tym, to niezwykła osobowość - pewnie mało kto wie, ale to dzięki niemu w latach 80. przetrwało Stowarzyszenie Filmowców Polskich, które wiele lat później miało duży wpływ na powstanie Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. Majewski to człowiek z lepszej epoki: dystyngowany, bardzo kulturalny. Zna Pan na pewno najsłynniejszą anegdotę na temat jego elegancji?

    ?

    Podobno słynnemu Antoniemu Bohdziewiczowi tak spodobał się garnitur zdającego egzamin do filmówki młodego Majewskiego, że przyjął go bez wahania i od razu poprosił o numer telefonu do krawca...



    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo