Podejrzani w sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary: "Ryba" i...

    Podejrzani w sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary: "Ryba" i "Lala"

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Możliwe, że jeszcze dzisiaj krakowski sąd zajmie się rozpatrzeniem wniosków o tymczasowe aresztowanie dwóch mężczyzn zatrzymanych w Poznaniu i Warszawie w związku z zabójstwem w 1992 roku Jarosława Ziętary, 24-letniego dziennikarza "Gazety Poznańskiej".
    Jeden z zatrzymanych przedwczoraj na polecenie krakowskiej prokuratury. Obaj mężczyźni nie przyznali się do udziału w porwaniu i zabójstwie Ziętary,

    Jeden z zatrzymanych przedwczoraj na polecenie krakowskiej prokuratury. Obaj mężczyźni nie przyznali się do udziału w porwaniu i zabójstwie Ziętary, ale złożyli obszerne zeznania ©ADAM WOJNAR

    56-letniemu Mirosławowi R. znanemu w latach 90. w Poznaniu pod pseudonimem "Ryba" i 46-letniemu Dariuszowi L. ps. "Lala" Prokuratura Apelacyjna w Krakowie postawiła zarzuty pomocnictwa w porwaniu i zabójstwie poznańskiego dziennikarza.
    - Zatrzymani nie przyznali się do udziału w przestępstwie. Obaj jednak złożyli obszerne wyjaśnienia, które zostaną przez nas szczegółowo przeanalizowane - powiedział nam wczoraj prokurator Piotr Kosmaty. Odmówił podania jakichkolwiek szczegółów na temat roli, jaką L. i R. mieli odegrać w porwaniu i zabójstwie dziennikarza. - Nawet niepozorna informacja przedwcześnie ujawniona może mieć istotne znaczenie dla powodzenia tego śledztwa - podkreślił prokurator.


    Zobacz też: Sprawa Jarosława Ziętary: Podejrzani są byli ochroniarze

    "Ryba" i "Lala" na początku lat 90. byli ochroniarzami w znanej poznańskiej firmie zajmującej się działalnością handlową na ogólnopolską skalę. Mirosław R. zanim trafił do tej spółki trenował sztuki walki, w jednej z dyscyplin reprezentował nawet Polskę na międzynarodowych zawodach, zdobywał też trofea namistrzostwach krajowych. Później "Ryba" zajął się indywidualną działalnością gospodarczą, prowadził firmę oferującą usługi ochrony.

    Dariusz L. aż do czasu zatrzymania na polecenie prokuratury związany był z firmami kojarzonymi ze znanym wielkopolskim biznesmenem, w którego ochronie pracował w czasie, gdy doszło do porwania dziennikarza "Gazety Poznańskiej". Znany był niegdyś w środowisku poznańskim jako "Lala". Ostatnio mężczyzna był dyrektorem ochrony w firmie prowadzącej popularną polską sieć handlową.

    Ustaliliśmy, że natychmiast po podaniu przez jedną z gazet imienia i inicjału Dariusza L. jedna z poznańskich firm ochrony usunęła ze swojej strony jego nazwisko znajdujące się w udzielonej jej rekomendacji z firmy handlowej.

    W 1992 roku zarówno Aleksandra G., jak i wielkopolskiego biznesmena z firmy, dla której pracowali "Ryba" i "Lala" tropił Urząd Ochrony Państwa. Według ustaleń dziennikarzy, którzy próbowali wyjaśniać los Ziętary, uzyskiwał on z UOP-u poufne informacje. Interesował się przy tym obu biznesmenami (oraz kilkoma innymi), ale nie opublikował na ich temat żadnego artykułu.





    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo