Przestępczość: Żona "Makowca" zamieszana w sprawę...

    Przestępczość: Żona "Makowca" zamieszana w sprawę kradzionego złota

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    W "kryminalne" tarapaty wpadła Iwona B., żona Zbyszka B. pseudonim "Makowiec", jednego ze słynniejszych poznańskich gangsterów. Kobieta jest też matką "młodych Makowców", z których starszy, Marcin, odsiaduje wyrok za zasztyletowanie człowieka, a młodszy, Maciej, choć jest na wolności, oskarżony jest o gwałt i ma być osądzony za udział w gangu. Wcześniej przyłapano ją na wyłudzaniu kredytów. Teraz jest podejrzana o zwykłe, wręcz banalne - mówią policjanci - paserstwo.
    - Z mojego mieszkania zniknęła biżuteria. Kolczyki, pierścionki - wyliczała zdenerwowana kobieta, która kilka lat temu przyszła do komisariatu Poznań Grunwald. Nie miała pojęcia, kto mógł zabrać jej rzeczy. Po chwili jednak zaczęła kojarzyć fakty.

    Była u znajomej. Na uroczystość zaproszono także innych gości. To właśnie wtedy zniknęły jej klucze. Najpierw myślała, że je zgubiła, ale później znalazła je w korytarzu.
    Przypomniała sobie również, że wśród zaproszonych osób na spotkaniu u znajomej była kobieta, o której mówiono, że niedawno wyszła z aresztu. Niestety, nie wiedziała, jak ona się nazywa, ale podała ogólny opis, wskazała osoby, które mogły znać tę kobietę.

    Właśnie tym tropem poszli kryminalni. Dotarli do kobiety. Wzięli w krzyżowy ogień pytań. - Tak, zrobiłam to - przyznała wreszcie. Twierdziła, co prawda, że nie ukradła klucza, a drzwi mieszkania były otwarte, ale później szczegółowo opisała rozkład pomieszczeń i - co najważniejsze - biżuterię, którą zabrała. Opis dokładnie zgadzał się z informacjami właścicielki.

    Policjanci: - Ta kobieta usłyszała zarzut kradzieży. Nie mogliśmy jednak na tym poprzestać. Pojawiła się możliwość odzyskania łupu.

    Podejrzana wskazała bowiem lombard, do którego zaniosła biżuterię. Otwarcie powiedziała, co tam jej zaproponowano. Usłyszałam, że mogę dostać 500 złotych wraz ze sporządzoną umową albo… 700 złotych bez umowy - relacjonowała podczas przesłuchania. - Oczywiście, wybrałam tę drugą opcję - zdradziła.

    Kryminalni od razu pojechali do lombardu. Znaleźli część kradzionej biżuterii (reszta została już sprzedana) i zatrzymali Iwonę B. Okazało się, bowiem, że za paserstwem stoi nie kto inny, jak żona "Makowca". Iwona B. już wcześniej miała kłopoty z prawem. Ostatnio była podejrzewana o wyłudzanie kredytów za pomocą "słupów" , osób, które za drobną opłatą szły do banku z fałszywymi dokumentami. Miała też wyłudzić odszkodowanie za samochód, a także pożyczać pieniądze na wysoki procent.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Poznań przestępczość

    Nicolas Nickleby (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 83 / 72

    Obecnie ton w towarzystwach nadają nie artyści, naukowcy czy politycy, lecz dorobkiewicze, którzy często nie doszli do wysokiego statusu majątkowego uczciwą drogą, lecz podejrzanymi machinacjami i...rozwiń całość

    Obecnie ton w towarzystwach nadają nie artyści, naukowcy czy politycy, lecz dorobkiewicze, którzy często nie doszli do wysokiego statusu majątkowego uczciwą drogą, lecz podejrzanymi machinacjami i skrywanymi przestępstwami. A ich znajomi udają, że wszystko jest OK i zapraszają na towarzyskie przyjęcia.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Za PRLu takie "Makowce" mogły

    posener (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 74 / 74

    byc co najwyżej cinkciarzami, ale "Solidarność" umożliwiła im prawdziwy awans społeczny :-), przy którym awanse społeczne PZPRowców w PRLu były jak syrenka przy mercedesie.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo