Jak Oleńka zmieniła Kasię

    Jak Oleńka zmieniła Kasię

    Zdjęcie autora materiału

    Głos Wielkopolski

    Katarzyna Bujakiewicz po urlopie macierzyńskim wraca do pracy na scenę Teatru Polskiego. Znów zobaczymy ją w komedii "Portugalia" jako Myszkę. Ale najpierw opowiada Stefanowi Drajewskiemu o zupełnie nowej roli, jaką przyniosło jej życie, gdy latem została mamą Oleńki. Co w jej podejściu do życia i pracy zmieniła córka?
    Katarzyna Bujakiewicz na scenie jako Myszka

    Katarzyna Bujakiewicz na scenie jako Myszka ©Marek Zakrzewski

    Cieszy się Pani z powrotu na scenę?

    Bardzo się cieszę. Miałam bardzo długą przerwę i zdążyłam zatęsknić. A równocześnie jestem mocno przestraszona, że muszę zostawić Oleńkę na kilka godzin pod opieką taty i babci. Najgorsze jest to, że muszę ją zostawić właśnie wieczorem, kiedy ona mnie najbardziej potrzebuje. Hormony macierzyńskie zdominowały mnie. Nie mogłabym być Niną Andrycz jednak, bo bycie matką jest najważniejsze.

    Czyli nowa rola życiowa pochłonęła Panią bez reszty.

    Nie przypuszczałam, że tak się stanie. Wydawało mi się, że nigdy nie będę przejętą matką, ba przestraszoną. Kiedy czasami patrzę na siebie, myślę, że lepsze jest wczesne macierzyństwo, bo młoda mama się trochę mniej przejmuje.

    Kiedy rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, miała Pani obawy, że może stać się matką nadopiekuńczą.

    To prawda, ale z drugiej strony po cichu liczyłam, że zwycięży we mnie natura teatralnego zwierza, który jak tylko usłyszy hasło "na scenę", rzuci wszystko i pobiegnie do teatru. Jednak nie. Jestem bardzo przejęta. Może tak powinno być, przynajmniej tak mi się wydaje.

    Kto wymyślił imię Oleńka?

    Zawsze podobało mi się imię Aleksandra i tak mówię do córki. Ale bardzo często zdrabniam i wtedy jest Oleńką. Zawsze podobało mi się imię Aleksandra także dlatego, że nosi je babcia Oleńki, ciocia, moja przyjaciółka - bardzo żywiołowe dziewczyny. Zawsze mi się dobrze kojarzyło.

    Sądząc go głosie Oleńki, to dziewczynka z charakterem.

    Oj jest. Prawdziwa lwica. Nie znosi sprzeciwu. Wystarczy wziąć na rączki i wszystko wraca do porządku, do harmonii.

    Tak ją Pani nauczyła.

    Nie będę z panem na ten temat dyskutowała. Są różne szkoły. Widać, że jest pan ze szkoły moich rodziców. Moja mama tak samo mówi, że przyzwyczaiłam. A to nie jest tak.
    1 »

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo