Siedem grzechów poznańskiej kultury

    Siedem grzechów poznańskiej kultury

    Stefan Drajewski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Rok temu pisałem w tym miejscu, że w Poznaniu model dworski w zarządzaniu kulturą trzyma się mocno. Wydawało mi się wtedy, że starania miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i wybory samorządowe zaowocują wielką zmianą.
    Stefan Drajewski

    Stefan Drajewski ©A. Szozda

    Uwaga na cenzora
    Tymczasem już w lipcu mieliśmy lekcję pokazową, gdzie władza ma artystów. Wiceprezydent Poznania Sławomir Hinc wezwał artystkę Ewę Wójciak na dywanik i zrugał, jak śmiała wraz z kolegami aktorami z Teatru Ósmego Dnia podpisać się pod listem w obronie posła Palikowa. Scenka rodzajowa rodem z głębokiej komuny, kiedy to sekretarz partii w Komitecie Wojewódzkim PZPR wzywał na dywanik niepokornego artystę, który ośmielił się wychylić przeciwko obowiązującej linii partii.

    Panna na wydaniu
    W październiku okazało się, że Poznań nie został zakwalifikowany na tak zwaną krótką listę kandydatów miast ubiegających się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.
    Przegraliśmy z Gdańskiem, Lublinem Warszawą i Wrocławiem. Tego samego dnia zaczęło się poszukiwanie winnego. Mnie ta decyzja nie zdziwiła, bo lato tego roku spędziłem w Trójmieście i na własne oczy widziałem, jak tętni ta metropolia, co się tam dzieje, jak inwestuje się w kulturę… Znam bardzo dobrze Wrocław, i chociaż do wielu spraw robionych w tym mieście dla kultury mam poważne zastrzeżenia, to konia z rzędem temu, kto wskaże mi w Poznaniu choćby taki sam rozmach inwestycyjny w tej dziedzinie.

    Nie zaskoczyła mnie na tej liście obecność Lublina, bo bardzo często tytuł przypada właśnie miastom "pogranicza", miastom tej wielkości. Jedynym zaskoczeniem była Warszawa. Nie przekonała mnie spiskowa teoria dziejów, że ktoś coś załatwił.

    Kilka tygodni temu wziąłem do ręki dokument "Poznańska burza kulturalna" i znalazłem winnego. Wystarczy otworzyć stronę 72 gdzie autorzy sami napisali ekspertom ściągę, dlaczego Poznań nie zasługuje na tytuł Europejskiej Stolicy Kultury:
    - zachowawczość w przyjmowaniu nowych rozwiązań
    - podziały w środowisku artystycznym, niedostatek kooperacji
    - ograniczona liczba aktywnych odbiorów kultury
    - brak infrastruktury kulturalnej w niektórych dzielnicach miasta
    - bardziej tradycyjne niż nowatorskie podejście mieszkańców Poznania do spraw związanych z kulturą
    - niedostatki długofalowej polityki kulturalnej miasta
    - utrwalony wizerunek miasta jako silnego ośrodka gospodarczego a nie kulturalnego.

    Ktoś, kto nie zna miasta, a przeczytał "siedem grzechów kulturalnego Poznania", miał jasność, że nie warto wspierać takie miasto w staraniach o tak prestiżowy tytuł. Przecież ubiegający się o pannę kawaler nie przychodzi do teściów i nie mówi, dajcie mi rękę córki, bo lubię wypić, mam ciężką rękę, będę waszą córkę trzymał krótko...

    Wręcz przeciwnie, robi wszystko, aby sprzedać się z jak najlepszej strony. Tak samo postępuje panna na wydaniu. Nie zdradza się, że ma charakter zołzy, że lubi rządzić...

    A w Poznaniu bez zmian
    Wydawało się, iż w Poznaniu po wyborach samorządowych nowy stary prezydent podziękuje swojemu dotychczasowemu zastępcy i poszuka kogoś, kto będzie się znał na kulturze, kto znajdzie nić porozumienia i przyczyni się do zasypania "podziałów w środowisku artystycznym" (patrz siedem grzechów w kulturze Poznania), na co zwracali uwagę autorzy wniosku o tytuł ESK). Tymczasem wszystko zostało po staremu. Wiceprezydent Hinc nie zmienił ani gabinetu, ani zakresu obowiązków. Skonsolidowało się natomiast środowisko artystyczne. Powstał Sztab Antykryzysowy, który ma ambitne plany ratowania kultury, prawdziwie obywatelska inicjatywa, taka, o jakiej marzy każdy demokratyczny kraj. W sztabie znaleźli się krytycy wiceprezydenta Hinca, który stał się synonimem kultury w Poznaniu i ci, którzy złożyli mu hołd lenny, kiedy wszedł w konflikt z Ewą Wójciak.

    Kilkanaście dni później grupa bardziej radykalnie nastawionych profesorów i artystów wystosowała list do prezydenta Ryszarda Grobelnego, aby odwołał Sławomira Hinca z zajmowanego stanowiska. Pan prezydent list przeczytał, obiecał spotkać się w styczniu z jego autorami i swojego stanowiska wobec podwładnego nie zmienił. W końcu każdy szef ma prawo dobierać sobie współpracowników.

    Kibicuję Sztabowi Antykryzysowemu, ale nie podoba mi się w nim jedno: przypomina niegdysiejszy Front Jedności Narodowej - jest w nim miejsce dla każdego. W przypadku autorów listu do prezydenta Grobelnego daje się wyczuć naiwność klerka. Polityk myśli od wyborów do wyborów, a nie w perspektywie choćby dwudziestu lat (hierarchowie kościelni w takim przypadku mówią, że oni myślą w perspektywie wieczności). Poza tym, czas listów minął. Nikt się już nimi nie przejmuje.

    Po burzy - zapewniali autorzy hasła "Poznańska burza kulturalna" - powinna pojawić się tęcza. Poznań w minionym roku przeżył kilka burz. A tęczy jak nie widać, tak nie widać. Przepraszam, jest zima. Może pojawi się z wiosną.

    Komentarze (12)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Drajewski WSPERA żyda oszołoma Palikota i chce ŻYDA lub ŻYDÓWKI na szefa "kultury" w Poznaniu!

    Poznaniak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 30 / 23

    W PRL-u "kultura polska" musiała odpowiadać żydo-sovieckim standartom IDEOLOGICZNYM z Kremla - Moskwy, a dzisiaj wg. tego OSZOŁOMA Stefana Drajewskiego kultura w Polsce no i oczywiście w Poznaniu...rozwiń całość

    W PRL-u "kultura polska" musiała odpowiadać żydo-sovieckim standartom IDEOLOGICZNYM z Kremla - Moskwy, a dzisiaj wg. tego OSZOŁOMA Stefana Drajewskiego kultura w Polsce no i oczywiście w Poznaniu MUSI odpowiadać STANDARTOM ideologicznym tego masońsko-liberalnego pedalstwa z Brukseli o nazwie „unia europejska”

    Liberalny lewak Drajewski wylewa krokidyle łzy, że kultura poznańska nie spełnia standartów ideologicznych LEWACTWA reprezentowanego przez obywateli polskich ŻYDOSKIEJ nardowości zamieszkałych w Polsce takich jak liberalno-lewacki oszołom Palikot, więc Poznań nie załapał się na tytuł "Europejskiej Stolicy Kultury" ... SIĆ !
    Cieszmy się Poznaniacy, że aż NISKO NIE upadliśmy aby podpożądkować się zbydlenciałemu LEWACTWU z Berlina i komunistyczno-masońskiej Brukseli !!!

    Oszołomie Drojewski MUSISZ zoorganizować w Poznaniu jakąś IDEOLOGICZNĄ imprezę, gdzie publicznie na jakimś placu w Poznaniu rozbiorą się do NAGA jakieś ździry i pokaży owłosione lub ogolone PIZZDY, a jacyś zdemoralizowani pankowie np. z Francji też się rozbiorą do NAGA i bedą wymachiwać huuujami ... WTEDY to "poznańska kultura" Drajewskiego będzie miała wieksze szanse zakwalifikowana do tytułu "Europejskiej Stolicy Kultury" ... SIĆ !!!

    Drajewski jak jeszcze taki QUREWSKI pokaz tak zoorganizujesz, że on SPROFANUJE polski patriotyzm lub SPROFANUJE uczucia chrzescijan w Poznaniu to ci ZBOCZEŃCY "unii europejskiej" z Berlina i Brukseli dadzą ci Drajewski jakś NAGRODĘ za "ukulturalnienie" Poznania !!!

    TAKA własnie jest ta "kultura europejska" jakiej chce lewak Drajewski w Pozaniu(spadaj głupku !)

    Co ciekawe w oczach znakomitej większości ludzi zamieszkałych w Europie, ta "nowa liberalna kultura" preferowana przez zdegenerowane żydo-masoństwo z Brukseli czy Berlina BYŁA i JEST OBCA – NIE akceptowana tej dywersyjnej lewackiej agentury Brukselskiej którą reprezentuje Drajewski, tak samo jak dla etnicznicznych Polaków ideologiczna preferowana „kultura internacjonalizmu sovieckiego" była OBACA, bo była nastawiona na ZNISZCZENIE ciężko wywalczonej polskiej niepodległości oraz nastawiona na wcielenie Polski do Związku Sowieckiego, tak teraz ta "kultura europejska" jest nastawiona na ZNISZCZENIE narodowych kultór we wszyskich krajach Europy, a w ich mijsce wcielenie LIBERALNEGO ATEZMU oraz LEWACTWA.
    W Poznaniu tych zdemoralizowanych LEWAKÓW z Brukseli reprezntuje żydosko-masońska spółka w której jest lewak Drajewski.

    Z całą pewnoscią żydo-masońska mafia grasujaca w Polsce i Poznaniu sprowadzi -IMPORTUJE jakigoś ŻYDA z New Yorku lub jakiegoś "polskiego" żyda z Izraela, który kiedyś był polskim obywatelem ale GARDZIŁ polskośćią i taki typ czy też żydowski babsztyl bedzie DOSKONAŁYM materiałem do JUDAIZACJI kultury w Poznaniu i Wielkopolsce wg. ideoligicznych wytycznych pedalstwa w Brukseli, których agentem w Poznaniu jest Drajewski.

    Przypominam wszystkim, że w najwększym stopniu to nie etniczni Polacy lecz zakamuflowani Żydzi zamieszkali w PRL-u udajacy „polaków” dochodzili do wysokich szczebli władzy w PRL-u aby saobotować Polaków i powiekszać wpływy sovieckiego imperium i że rząd sowiecki ustanowił system wspierający żydowskie szkolnictwo i pro-żydoską kulturę w PRL-u.
    Dzisiaj identycznie żydzi z polskim obywatelstwem w III RP stawiani na piedestały władzy też ŻYDÓW zamieszkałych w Warszawie czy miastach wojewódzkich jak w Poznaniu, a jak nie mogą znależć lokalnego ŻYDA to sprowadzają jego z JUDEOPOLONII jak na przykład z żydoskiego New Yorku.

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie kopać w kostkę!

    BULL (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 25 / 26

    Ha, to nawet sympatycznie wejść co jakiś czas na forum, aby sobie trochę pogawędzić. Serdecznie pozdrawiam redaktora Kostaszuka. Ma Pan rację, że Poznań nie ma nowoczesnej wielofunkcyjnej sali...rozwiń całość

    Ha, to nawet sympatycznie wejść co jakiś czas na forum, aby sobie trochę pogawędzić. Serdecznie pozdrawiam redaktora Kostaszuka. Ma Pan rację, że Poznań nie ma nowoczesnej wielofunkcyjnej sali widowiskowej na 3-4 tysiące miejsc z możliwością mechanicznego ustawiania widowni na różne sposoby. Ale - paradoks - będzie miał nad Maltą 3-tysięczną widownię na... pływalni. Czy to nie zakrawa na paradoks? Skądinąd pływalni ma Poznań też jak na lekarstwo. Ma za to stadion na 40 tysięcy, ale np. Teatr Animacji posiada małą scenę i długą, kichowatą salę, a do tego drugą - marmurowego, niefunkcjonalnego potworka. No i póki co Muzyczny działa w takiej lepszej remizie strażackiej.

    Z innej beczki: Ostatnio redaktor Drajewski ochoczo wskoczył na ring, ustawił mnie sobie w narożniku i triumfalnie kopnął w kostkę. Zarzucił mi mianowicie, że piszę nieprawdę, twierdząc, że Conrad Drzewiecki uciekł z Poznania. Drogi Redaktorze, gdzie Pan to znalazł w moim wpisie? Nazwisko Drzewieckiego wymieniłem wśród nazwisk tych, którzy kiedyś stanowili o poziomie kultury artystycznej miasta, a nie wśród tych, którzy z Poznania odeszli. Proszę nieco uważniej czytać cudze komentarze. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cudze chwalicie...

    Stefan Drajewski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 33 / 25

    Obiecałem sobie, że nie będę polemizował w sieci, chyba że wszyscy będą się podpisywać z imienia i nazwiska. Ale tak się składa, że mój pierwszy w tym roku wpis na blogu zaczął żyć swoim życiem, a...rozwiń całość

    Obiecałem sobie, że nie będę polemizował w sieci, chyba że wszyscy będą się podpisywać z imienia i nazwiska. Ale tak się składa, że mój pierwszy w tym roku wpis na blogu zaczął żyć swoim życiem, a dyskutanci zapomnieli o problemie.
    Otóż Bullu byłem w grudniu w Warszawie i niech sobie Bull wyobrazi, że wieczorem nie miałem co ze sobą zrobić: nieliczne państwowe teatry grały stare kotlety (niektóre widziałem podczas gościnnych występów w Poznaniu i wolałbym o nich jak najszybciej zapomnieć). W Operze Narodowej panowała ciemność, koncertów nikt na afiszach nie anonsował. W drodze do hotelu wstąpiłem do Teatru Dramatycznego pogodzony, że pewnie nie będzie biletów na głośny spektakl (ze względu na pupę Szczepkowskiej) „Persona. Simone Weil” Lupy. Bilety były. Obejrzałem i zatęskniłem do spektakli Lupy oglądanych w Jeleniej Górze a potem w Krakowie.
    Bullu drogi, piszesz, że w tym mieście nie ma klimatu dla kultury, że najzdolniejsi uciekali i uciekają. Masz rację, ale tylko pod jednym względem, trudno walić głową w mur. Ktoś musi artystom ten przyjazny klimat (warunki do działania) stworzyć. Nieprawdę piszesz, że Drzewiecki uciekł z Poznania. Conrad Drzewiecki, bo chyba go miałeś na myśli, nie tylko nie wyjechał z Poznania, ale mówił otwarcie, że w 1973 rok ówczesne władze miasta zaufały mu i zaryzykowały: przyznały lokal na studio w Szkole Baletowej, dotację na uruchomienie Polskiego Teatru Tańca i pełną swobodę artystyczną. Gdy w grudniu 2009 roku Adam Ziajski zaproponował władzom stworzenie Sceny Robocza, która miała być nowoczesnym ośrodkiem alternatywnej twórczości teatralnej opartym na sprawdzonych wzorcach francuskich, władza pokazała mu figę.
    I jeszcze jedna uwaga pod adresem Widukinda. Chyba mnie Widukind z kimś myli albo ma kłopoty z pamięcią. Czasy o których pisze, spędziłem na Uniwersytecie, a nie w „Głosie Wielkopolskim”. A poza tym odpowiadam tylko za to, co piszę, a nie za to, co się na przestrzeni prawie 66 lat na łamach „Głosu” ukazało.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Oprócz pozdrowień...

    Marcin Kostaszuk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 29 / 31

    ---> Panie Bull
    Różnić się z panem w poglądach (dodam, że w znikomej ich części) to też przyjemność, bo w wielu punktach zgadzam się bez zastrzeżeń (np. kontrakty). Nie wdając się w szczegóły mam...rozwiń całość

    ---> Panie Bull
    Różnić się z panem w poglądach (dodam, że w znikomej ich części) to też przyjemność, bo w wielu punktach zgadzam się bez zastrzeżeń (np. kontrakty). Nie wdając się w szczegóły mam wrażenie, że obaj mile widzielibyśmy swoiste wywrócenie tej koszuli na drugą stronę, bo rzeczywiście - gdy zapraszam kogoś spoza Poznania (niestety najczęściej reemigrującego chwilowo z Londynu...), to znajduję pomysły nie w tzw. instytucjach, lecz w miejscach typu Kontener, Meskalina itp.
    Impresaryjna działalność - to jest myśl, ale ludzie z tego kręgu (Merczyński, Minta, Piątkowski) powoli już mają dość improwizacji w szukaniu miejsc na koncerty, spektakle itp. Stąd nasze zaangażowanie w zwróceniu uwagi na problem braku wielofunkcyjnej hali - raczej jednak budowanej od podstaw niż przerabianej ze starych gmachów. Co Pan o tym myśli? Pozdrawiam MK
    ---> Panie Widukind
    Więcej wiary w ludzi. Ludzi inteligentnych nie brakuje, a nazywając absolwentów hołotą z dyplomami daje Pan raczej argument tym, którzy uważają, że tu nie warto nic robić, bo nie ma dla kogo. A to nie do końca prawda. Z życzeniami optymizmu w Nowym Roku MK



    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nic o artystach z ostatnich lat?

    Bull (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 24

    Nic o artystach z ostatnich lat? Wolne żarte, redaktorze. Scenarzysta filmowy Jarosław Sokół, o którym wspominałem, rozstał się z Poznaniem po 2000 roku. Wcześniej był przez jakiś czas bezrobotny w...rozwiń całość

    Nic o artystach z ostatnich lat? Wolne żarte, redaktorze. Scenarzysta filmowy Jarosław Sokół, o którym wspominałem, rozstał się z Poznaniem po 2000 roku. Wcześniej był przez jakiś czas bezrobotny w tym mieście. A student, którego nazwiska nie wymieniłem, a który najpierw pokazał swój spektakl w Warszawie ( w ub. roku, w Teatrze Dramatycznym) to Andrzej Pakuła. Pewnie gdyby premierę zorganizował w Poznaniu, pies kusy zainteresowałby się jego projektem. Inny przykład: Laskowik bierze udział w programie kabaretowo-rozrywkowym (mogą się podobać lub nie, to inna sprawa) poza Poznaniem, bo tu nie znalazł partnerów. Drogi Redaktorze, nie licytujmy się, kto widział więcej premier Usta Usta, bo Pan przegra, a Strefa Ciszy Ziajskiego? Dziękuję, postoję. Nie róbmy z przeciętnego zespołu alternatywnego wzorca sztuki teatralnej. Wie Pan, ile miałkich zespołów teatralnych jeździ po różnych festiwalach teatrów alternatywnych i plenerowych? Bąkowski? Po pierwsze - nie pisałem, że w Poznaniu nie ma w ogóle żadnego znaczącego artysty, po wtóre - zapomniał Pan dodać, że jego pierwsza wystawa indywidualna miała miejsce w Warszawie, nie w Poznaniu (nie uważa Pan tego za znaczące?), po trzecie - nie zmienia to istoty sprawy, że w Poznaniu brak silnych i znaczących środowisk artystycznych, a także różnorodności na bardzo dobrym poziomie. Co się tyczy Grabaża - nie zwrócił Pan uwagi na to, że jego tekstów nie wydało żadne z wydawnictw poznańskich? Bąkowskiemu i Grabażowi Poznań w ogóle nie jest potrzebny dla ich twórczości. Redaktorze, gdyby Pan gościł przez tydzień kogoś z Warszawy, Wrocławia lub z Krakowa, co by mu Pan teraz pokazał jako wykwit kultury artystycznej Poznania? Odwrotnie, gdyby Pan pojechał teraz na tydzień do tych miast, miałby Pan kłopot z wyborem.
    Proszę mnie dobrze zrozumieć, może Poznań jest, jaki jest, i inny nie będzie. Może po prostu jesteśmy średniakami i wyżej nie podskoczymy. Ważne, byśmy zdawali sobie sprawę, jacy jesteśmy, i nie udawali wielkich (pojedyncze sukcesy pojedynczych twórców niczego tu nie zmienią). Nie udawajmy też ciemiężonych przez miejską biurokrację i samorząd (choć prawdą jest, że w sferze kultury oba te ciała są wyjątkowo ociężałe), nie szukajmy winy tylko u innych. Może z tym ciepełkiem, brakiem otwartości na nowe pomysły i inicjatywy i przekonaniem o swej wysokiej randze jest nam dobrze.
    Jakie stąd wnioski? Między innymi warto przyjrzeć się kompetentnie, na co wydawane są w sferze kultury pieniądze samorządowe (miasta i województwa). Po drugie: może by warto wprowadzić 3-4-letnie kontrakty dla szefów placówek artystycznych i kulturalnych, a po tym okresie niech stają obligatoryjnie do konkursu na swe stanowisko. Może zapobiegłoby to stagnacji, wygodzie, ciepełku i braku większych ambicji. Niech różne dotacje i granty będą sprzęgnięte z frekwencją i ilością występów (tu, w Poznaniu!!!), ale i z ich jakością. A jak mierzyć jakość? To jest problem, na szczęście nie mój. Na pewno nie ilością wyjazdów zagranicznych i zaliczaniem festiwali, ponieważ większość z tych imprez to barachło, w których uczestniczy niezliczona ilość zespołów, często bardzo marnych. Oczywiście frekwencja nie może zastąpić jakości, ale też trudno byłoby pogodzić się z rozdawnictwem środków za samą tylko jakość. Jeśli ktoś daje w Poznaniu np. 2 koncerty w roku lub 3 spektakle w roku, to choćby były bardzo dobre, nie powinien liczyć na znaczące dotacje miasta czy województwa. Niech szuka sponsorów prywatnych na dodatkowe fundusze lub ministerialnych. Nikt np. wybitnemu pisarzowi, gdyby taki się pojawił w Poznaniu, nie zafunduje z pieniędzy podatników rocznego stypendium na nową książkę. I tak samo powinien być traktowany każdy inny twórca. Ale też trudno sobie wyobrazić dalej sytuację, że np. Teatr Muzyczny prowadzony anachronicznie otrzymuje wielkie pieniądze, skoro we Wrocławiu, Warszawie czy Gdyni mogą działać nowoczesne teatry muzyczne. Teatr Muzyczny wymaga dużych pieniędzy, ale nie taki jak w Poznaniu. Czy w nowej siedzibie to się zmieni? Oby, mam jednak ogromne wątpliwości - bez istotnych zmian kadrowych i zupełnie odmiennej wizji sceny muzycznej nic nie ulegnie zmianie. Teatr Muzyczny ma bardzo dobrą frekwencją, ale kto powiedział, że prowadzony w sposób nowoczesny i na wyższym poziomie nie będzie miał takiej samej lub lepszej?
    I jeszcze raz powtórzę: może Poznań, skoro jest jak jest, powinien się nastawić w większym stopniu na działalność impresaryjną, bo wcale nie jest z nią tak różowo. Bywają całkiem puste tygodnie, czy nawet pustawe miesiące.
    Panie Redaktorze, Pański udział w tym skromnym dyskursie czytelników jest ewenementem w skali krajowej, miłym zaskoczeniem, dowodem, że dziad nie mówi do obrazu. Pozdrawiam.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Panie Kostaszuk !

    Widukind (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 30 / 23

    Owszem ,ogólnikowo, ale dlatego że nie ma o czym dyskutować bo tu jest tak jak w znanym filmie , nic się nie dzieje. Ale to problem ogólnopolski albowiem w obecnej Polsce nie ma kultury,...rozwiń całość

    Owszem ,ogólnikowo, ale dlatego że nie ma o czym dyskutować bo tu jest tak jak w znanym filmie , nic się nie dzieje. Ale to problem ogólnopolski albowiem w obecnej Polsce nie ma kultury, króluje skrajna głupota obrażająca ewentualnego odbiorcę. A źródłem tej głupoty jest stolica bo tam są największe pieniądze. A za pieniądze można wszystko, także się zeszmacić. Tak na koniec : gdzie Pan widzi " ...młode pokolenie inteligencji ...? ". Przecież powszechnie wiadomo że obecne dziwaczne uczelnie nie kształcą inteligencji jeno hołotę z dyplomami. A niedobitki starej, niezależnej inteligencji działają niejako w podziemiu albowiem nie chcą mieć nic wspólnego z obecną lumpen inteligencją made in POland. Całe szczęście że jest Gall tzw. Anonim, Janko z Czarnkowa,Jan Długosz, Kosmas z Pragi, Thietmar, Wincenty Kadłubek, Saxo, Jasienica, Kitowicz, tzw. ceramy duże i małe, itd. Pozdrawiam. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ogólnikowo, proszę Państwa...

    Marcin Kostaszuk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 29 / 35

    Cieszę się, że temat kultury i ostry komentarz mojego redakcyjnego kolegi pobudziły dyskusję. Niemniej pozwolę sobie na generalną uwagę - żadne z Państwa nie podaje przykładów i konkretnych osób...rozwiń całość

    Cieszę się, że temat kultury i ostry komentarz mojego redakcyjnego kolegi pobudziły dyskusję. Niemniej pozwolę sobie na generalną uwagę - żadne z Państwa nie podaje przykładów i konkretnych osób lub działań na poparcie swoich tez - poza końcówką komentarza BULL'a. Tenże jednak porównuje stan obecny z latami Komedy, Tey'a, Dębskiego... ale o artystach z ostatnich lat nie pisze nic. Ile mamy pisać o Wojtku Bąkowskim i przypominać, że w Poznaniu jest facet nr 1 w młodej sztuce wizualnej? Ile trzeba Paszportów dać Grabażowi, żeby zauważono jaki wpływ maja jego teksty na młode pokolenie inteligencji? Gdzie słowo choćby o projektach typu Madeinpoznań.noc? Czy ktokolwiek z komentujących był choćby na jednym spektaklu Usta Usta Republiki czy STrefy Ciszy? BULL wali w media - OK, idealni nie jesteśmy, ale gdzie choćby przykład promowania przez nas szmiry i bylejakości? Mylimy się pewnie w ocenach nieraz, wiele dzieł próby czasu nie wytrzymuje, ale w czasach dyktatury tańca z gwiazdami trzeba zadać sobie więcej wysiłku niż kiedyś, żeby zauważyć ciekawych ludzi i wydarzenia.
    Do jednego przyznaję się osobiście: wierzyłem , że ESK da Poznaniowi impuls do rozwoju i dostzreżenia na swoim podwórku interesujących ludzi i zjawisk. Ale przecież łatwiej narzekać, że teraz to już nie to co kiedyś... Przykro mi, ale ja takiego myślenia nie kupuję, tylko idę w miasto szukać dalej tego, co kiedyś docenią inni.
    Pozdrawiam Marcin Kostaszuk
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    BULL do PS

    Bull (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 33

    Ma Pani świętą rację, trafnie diagnozując poznańskie środowiska artystyczne (szczególnie to zamknięcie na wszystko, co wymaga ryzyka artystycznego albo co może zagrażać pozycji zasiedziałych tu...rozwiń całość

    Ma Pani świętą rację, trafnie diagnozując poznańskie środowiska artystyczne (szczególnie to zamknięcie na wszystko, co wymaga ryzyka artystycznego albo co może zagrażać pozycji zasiedziałych tu twórców lub ich monopolowi na "wielkość"). Ma Pani także rację, zamierzając opuścić ten prowincjonalny grajdoł, który chciał się pchać na piedestał. Przypomina Pani niechlubną noc muzeów i kiboli Lecha, a ja przypomnę błazeńskie pozy części środowisk artystyczno-naukowo-żurnalistycznych, które gotowe były ginąć za Palikota lub brać go na sztandar postępu i swobody twórczej. Trudno sobie nawet wyobrazić wyższy stopień śmieszności. Przypomnieć tu może warto i to, że drugą żoną Palikota jest wykonawczyni z zaprzyjaźnionego z "Ósemkami" teatru alternatywnego. I zapewne taka była "IDEA" poparcia Palikota przez p. Wójciak.
    A całkiem racjonalna wypowiedź szefów kilku instytucji artystycznych, by nie mieszać sztuki z politykierstwem uznana została przez zapyziałą cmokierską prowincję poznańską za list wiernopoddańczy. Cmokierska prowincja dokonała tym samym groteskowego samoośmieszenia. (Na marginesie dodam, że pod listem podpisany był także Janusz Wiśniewski, który Hincowi wcale nie podlegał, ale tego "śmietanka" nie raczyła zauważyć, tak bardzo była już "zwarzona".)zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PS do wypowiedzi Bull'a

    n. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 28

    wszystko to prawda, i owszem, Poznań nie umie prowadzić polityki kulturalnej - zatrzymywać, ściągać artystów, dyskretnie pomagać rozwojowi środowisk twórczych itd.
    Ale nie robi tego z bardzo...rozwiń całość

    wszystko to prawda, i owszem, Poznań nie umie prowadzić polityki kulturalnej - zatrzymywać, ściągać artystów, dyskretnie pomagać rozwojowi środowisk twórczych itd.
    Ale nie robi tego z bardzo prozaicznego powodu:
    NIE OPŁACA IM SIĘ TO ponieważ SAMI POZNANIACY (biorąc pod uwagę wszystkich, nie te środowiska, które od czasu do czasu odezwą się z jakąś litanią..) nie są spragnieni kultury.
    Słynna już NOC MUZEÓW, przerwana brutalnie przez kibiców lecha bardzo zwizualizowała proporcje potrzeb mieszkańców tego miasta.
    Żeby nie było - urodziłam się i wychowałam w Poznaniu. Uwielbiałam to miasto, byłam dumna ze swego pochodzenia, ale teraz jakoś to osłabło. I co więcej - szykuję się do wyjazdu.
    Bo nie czuję się tu jak u siebie, nie mam tu powoli nic do powiedzenia, nawet tak błaha sprawa jak to, że ubieram się inaczej niż przeciętny ugrzeczniony studencik ekonomii czy prawa jest komentowane głośno i często - jak na WSI, a nie w MIEŚCIE, które starało się o ESK2016.
    Ta MENTALNOŚĆ mnie PRZERAŻA - zabiera energię, tworzy jakiś chory klimat, zabiera też fajnych MIESZKAŃCÓW, a nie tylko ARTYSTÓW .
    Bo nie ma tu miejsca sprzyjającego nieco świeższemu spojrzeniu na życie i sztukę. Są tylko jacyś pseudo-artyści wysiadujący w dragonie i meskalinie (oraz rzesze aspirujących do światka artystycznego ludzi, którym się wydaje, że "artystowskie" picie wystarczy do tego, by zaspokoić swą potrzebę kultury), hardkorowi artyści, siedzący w swoich podziemiach i broniący swego terytorium i żerowiska lub mieszkający tutaj, a tworzący "na wynos" bo miasto nawet nie ma pojęcia o ich istnieniu - do tego ich to miasto doprowadziło.
    Zamiast swobody i różnorodności uprawia się kliki, podziały i uczy artystów, którzy pozostali materializmu, przekrętów (jeśli zdarzy im się ruszyć tyłek po dotację) oraz promuje grobelizm szerzej pojęty:
    czyli politykę JAMNIEMOJE, a więc monopol na "rynek sztuki" w Poznaniu, gdzie kryteria są niejasne i nie mają nic wspólnego z jakością i wartością...
    Jakakolwiek różnorodność jest niemile widziana. Warczy się, tworzy sztuczną rywalizację o teren, który w praktyce w innych miastach nie stanowi powodu do wrogości.
    Patrząc na artystów z Poznania albo z trudem można ich dostrzec, albo widzi się często albo tych, co robią dzielnie swoje, zaciskając zęby, i tworzą piękne rzeczy ponad swoje siły i dla garstki ludzi, albo tych, co już tylko zajmują się pozorami, jadą na nazwisku, imprezują, obgadują (zamiast pracować), chcą się ustawić i wara temu, kto podejdzie bliżej.
    Na maksa to przykre, żenujące.
    i mimo iż w innych miastach też wesoło nie jest - bo te środowiska zawsze są pełne intryg i plot i wszystkiego - wolę to znosić np. we Wrocławiu.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bull

    Widukind (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 31 / 23

    Dokonał precyzyjnego przeglądu poznańskiego środowiska kulturalnego czy raczej jego braku. Nic tu się nie da ująć i wiadomo o co chodzi : o dorwanie się do miejskiej i państwowej kasy....rozwiń całość

    Dokonał precyzyjnego przeglądu poznańskiego środowiska kulturalnego czy raczej jego braku. Nic tu się nie da ująć i wiadomo o co chodzi : o dorwanie się do miejskiej i państwowej kasy. Natomiast Pan Drajewski wypisuje tu duby smalone i chyba jeszcze nie doszedł do siebie. Przypominam Panu że właśnie Głos Wielkopolski był pieszczochem KW PZPR w okresie komunizmu a zwłaszcza po 13 grudnia 1981 roku. I jeszcze są u Was tacy którzy wtedy w komunistycznym Głosie pracowali . Prawda, Panie Drajewski ? Poruta i tyle.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo