Gessler: Amatorka prostej kuchni i rodzinnych świąt

    Gessler: Amatorka prostej kuchni i rodzinnych świąt

    Elżbieta Podolska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Pracoholiczka, żelazna dama kuchni, która potrafi rzucać garnkami i... mięsem. Ale także romantyczka, uczuciowa artystka, kochająca wszystko, co dobre i piękne. Z Magdą Gessler o polskiej gastronomii, gustach kulinarnych jej i rodaków rozmawia Elżbieta Podolska.
    Magda Gessler: Chcę, żeby w Polsce ludzie zaczęli mieć przyjemność z jedzenia

    Magda Gessler: Chcę, żeby w Polsce ludzie zaczęli mieć przyjemność z jedzenia ©J. Romaniszyn

    Święta Bożego Narodzenia to specjalny czas dla wszystkich, także dla mistrzyni kuchni.
    Zawsze panicznie boję się świąt. W naszej rodzinie muszą być co roku takie same, tak jak u mojej babci i mamy, a to bardzo duże zobowiązanie. Czasami myślę, kogo wybrać - siebie czy święta - i... wybieram to drugie. Pomagają mi zawsze moje dzieci, przyszły mąż. Wszystko staramy się robić wspólnie, bo na tym też polegają święta, że jednoczą, że robi się razem rzeczy, na które w ciągu roku nie ma czasu.

    Nadchodzący rok będzie dla Pani zupełnie wyjątkowy. Stanie Pani na ślubnym kobiercu.
    Nie chcę o tym za dużo mówić. Mamy plany, marzenia, które się spełnią, bo jak się czegoś bardzo chce, to się spełnia.


    Cały czas żyje Pani pomiędzy Warszawą a Toronto. Czy nie łatwiej byłoby, żeby przyszły mąż założył klinikę w Polsce?
    Nie, bo on ma tam wielu wiernych od 30 lat pacjentów. Ich nie można zdradzić. Nie potrafiłabym przenieść go do Polski. On tam ma charyzmę, na którą pracował tyle lat, całe życie.

    Ale to samo można powiedzieć o Pani.
    I dlatego on mieszka tam, ja tu i cały czas latamy do siebie. Oboje kochamy pracować, jesteśmy pracoholikami. Ale mamy też ogromne szczęście, bo kiedy jesteśmy razem, mamy czas tylko dla siebie i to jest fantastyczne. Każde nasze siedem dni to jest jak pierwsza randka albo druga. Jesteśmy speszeni, ale zauroczeni.... To cudowne uczucie. Jesteśmy razem 8 lat. Wcześniej, przed trzydziestu laty, byliśmy razem przez 3 miesiące. To się przeniosło jakby na bardzo młode narzeczeństwo w dojrzałym wieku.

    Odkąd prowadzi Pani program "Kuchenne rewolucje", jest Pani bardziej znana i rozpoznawana niż niejedna gwiazda telewizyjnych seriali.
    Nigdy to nie było moim celem. Chcę, żeby w Polsce ludzie zaczęli mieć przyjemność z jedzenia, nie mieli niestrawności, a mieli prawo zjeść dobrze, żeby ich nikt nie oszukiwał. Zależy mi także na tym, żeby wilk był syty i owca cała, czyli właściciele restauracji wiedzieli, jak się zarabia, ale nie krzywdzili swoich klientów, a ci wiedzieli, co zamawiać, nie krzywdząc właścicieli restauracji. Bardzo bym chciała, żeby dzięki moim programom przychodzący do restauracji nie zamawiali ciągle frytek, które im szkodzą. Niestety, u nas jeszcze cały czas większość klientów boi się nowych dla nich smaków.

    Czyli wina za stan polskiej gastronomii leży po obu stronach?
    Oczywiście. Klient ciągnie w dół. Restaurator mimo wszystko powinien się jednak trzymać swoich dobrych pomysłów, uczyć i wychowywać. Pojawia się więc bardziej ogólny problem, jakim jest naginanie się restauratorów do gości, którzy potem zdradzają taką restaurację, bo ona ich nudzi. Zaszczepić nowe smaki i przekonać do nich jest bardzo trudno, ale jak już się uda, to na zawsze. Taka jest rola restauratora, który musi być odważny.

    Ludzie ufają Pani gustom i radom.
    Powiem szczerze - jestem wzruszona takim zaufaniem.

    Czy nie jest to też obciążenie?
    Jest. Mam je od początku. Biorę całą odpowiedzialność za ten program. Nie chcę z niego robić show. To naprawdę nie jest reżyserowane. Nigdy nie wiem, co zastanę w restauracji, jaka będzie reakcja ludzi. Z reguły dowiaduję się na tydzień wcześniej, gdzie i jaki lokal będziemy odwiedzać. O poznańskiej restauracji Indian-Ocean.pl dowiedziałam się tylko tyle, że oferuje jedzenie hinduskie, ale nie wiedziałam, że jest to na takim osiedlu i nie zdawałam sobie sprawy, że jest to tak malutki lokal. Producent programu powiedział mi tylko, że będzie kolorowo, może być trudno i jest bardzo mało miejsca i czy się zgodzę na takie trudne warunki.
    1 »

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo