Poznań: Będzie ponowny proces ws. śmierci po deratyzacji

    Poznań: Będzie ponowny proces ws. śmierci po deratyzacji

    Alicja Lehmann

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił we wtorek wyrok w procesie deratyzatora oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmierci i skierował proces do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy.
    Rozpatrywana apelacja dotyczyła wyroku z czerwca 2010 r. Na ławie oskarżonych zasiadał Dariusz M., który we wrześniu 2007 roku podjął się walki ze szkodnikami w jednym z domów jednorodzinnych w Luboniu. Krótko po przeprowadzeniu tej operacji wystąpiły objawy zatrucia u 18-miesięcznego Patryka i jego dziadka. Mimo udzielonej pomocy lekarskiej dziecko zmarło. Osoby dorosłe mieszkające w domu, w którym była przeprowadzana deratyzacja wyszły bez szwanku.

    Według sądu pierwszej instancji Dariusz M. użył w procesie deratyzacji substancji, która przyczyniła się do śmierci 18 miesięcznego Patryka, syna właścicieli budynku, którzy zlecili odszczurzanie.

    W czerwcu sąd skazał oskarżonego za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Na pięć lat oraz zakazał mu wykonywania zawodu. Dodatkowo oskarżony miał zapłacić rodzicom chłopca 100 tysięcy złotych odszkodowania.

    Odwołanie od czerwcowego wyroku złożyły obie strony postępowania. Prokurator domagał się dla oskarżonego kary dwóch lat pozbawienia wolności bez zawieszenia, natomiast oskarżony nie przyznawał się do winy.

    Na wtorkowej rozprawie w sądzie apelacyjnym skład sędziowski zdecydował, że sprawa powinna wrócić do sądu pierwszej instancji i zostać ponownie rozpatrzona. Ma być wówczas przeprowadzone dodatkowe postępowanie dowodowe. Sąd ma między innymi jednoznacznie ustalić przyczynę śmierci dziecka.

    Kluczowe znaczenie dla ostatecznego rozstrzygnięcia będzie miało też ustalenie czy rodzina zlecająca deratyzację została poinformowana o konieczności opuszczenia budynku i zlekceważyła to zalecenie - taką wersję wydarzeń przedstawia Dariusz M, czy też, jak twierdzą pokrzywdzeni deratyzator nie powiedział im o konieczności opuszczenia domu.

    - Apelacja obrońców jest zasadna, ale nie oznacza to, że sąd zgadza się z nią w 100 procentach - mówiła w uzasadnieniu sędzia Justyna Andrzejczak.

    Uzasadniając wyrok sędzia podkreśliła też, że istotne dla sprawy fakty ujrzały światło dzienne dopiero na etapie odwoławczym, dlatego muszą zostać przez sąd niższej instancji rozpatrzone i ocenione. Po tym sąd może dokonać rozstrzygnięcia w sprawie.

    Obrona Dariusza M. jest zadowolona z takiej decyzji sądu apelacyjnego. - Jesteśmy zadowoleni z tego, że sąd okręgowy uznał naszą apelację za zasadną - mówi adwokat Krzysztof Gronek, jeden z obrońców oskarżonego. - Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że wyrok ten nie przesądza jaki będzie dalszy los sprawy - dodaje.

    Sprawa wróci na wokandę w przyszłym roku.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo