Trochę dalej niż koniec własnego nosa

    Trochę dalej niż koniec własnego nosa

    Monika Kaczyńska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Trochę dalej niż koniec własnego nosa
    Pracownice supermarketów chcą, by w Wigilię sklepy były otwarte jak najkrócej. Domagają się tego, bo do wieczerzy wigilijnej chcą zasiąść przed nastaniem głębokiej nocy. Dotąd szefów sieci handlowych te apele za bardzo nie wzruszały. Twierdzili oni, że sklepy otwarte do późnych godzin popołudniowych to odpowiedź na potrzeby klientów. Że tuż przed zamknięciem raczej pojedynczych i zabłąkanych? Widać nawet tacy mają znaczenie.
    Trochę dalej niż koniec własnego nosa
    Warto jednak pamiętać, że podobne argumenty padały, gdy posłowie chcieli wprowadzić obligatoryjne dni bez handlu. Protestom nie było końca, a gdy faktycznie ustawa weszła w życie okazało się, że te parę dni w roku Polacy doskonale sobie radzą i bez wizyt w marketach. Ot, zakupy trzeba zrobić dzień wcześniej i już.

    Myślę, że zupełnie podobnie będzie i w wigilijne popołudnie. Zanim więc podniesiemy krzyk, żeśmy zapracowani, zalatani i generalnie nie mamy szans zrobić zakupów kiedy indziej, pomyślmy przez chwilę, czy aby na pewno karpia i lampek nie da się kupić przed południem.

    Nie od dziś wiadomo, że jest całkiem sporo profesji, których przedstawiciele pracują w piątek, świątek i niedzielę. Lekarze, strażacy, policjanci, kierowcy autobusów i motorniczowie tramwajów. Jednak zanim zaczniemy domagać się rozszerzania tej grupy o pracowników myjni samochodowych, pralni chemicznych i zakładów rymarskich, pomyślmy, że prędzej czy później może trafić i na nas. Żeby tak się nie stało, pozwólmy, na ile to możliwe, poświętować innym.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zgadzam się

    Kaska (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 25 / 20

    Czasem idę po zapomniane zakupy po południu 24 grudnia, ale jak nie pójdę nic mi się nie stanie. Wyobrażam sobie tych ludzi dojeżdżających do miasta do pracy, na Wigilii lądują chyba późnym...rozwiń całość

    Czasem idę po zapomniane zakupy po południu 24 grudnia, ale jak nie pójdę nic mi się nie stanie. Wyobrażam sobie tych ludzi dojeżdżających do miasta do pracy, na Wigilii lądują chyba późnym wieczorem gdy my siedzimy sobie w ciepełku po kolacji. A oni nic nie poradzą, bo pracodawca wymaga...zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo