Głos Wielkopolski » Porady » Kuchnia » Chleb pachnący czasem dzieciństwa i wspomnieniami

Chleb pachnący czasem dzieciństwa i wspomnieniami

Data dodania: 2010-11-21 20:10:56 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-11-21 20:10:56

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Chleb pachnący czasem dzieciństwa i wspomnieniami

Polak bez chleba nie umie żyć - przebieramy w sklepach w jego gatunkach, a kto się odważy, sam go piecze w domu (© Piotr Krzyżanowski/Polskapresse)

Chleb towarzyszy ludzkości od wieków. Nam kojarzy się z tym, co najsmaczniejsze w życiu i z najpiękniejszymi chwilami dzieciństwa, jego smakiem, zapachem, osobami bliskimi, które wysyłając nas na zabawę na podwórko, dawały nam ogromną pajdę ze smalcem, gruszką czy jabłkiem. O renesansie na pieczenie chleba w domu pisze Elżbieta Podolska.

Czy nie cudownie byłoby poczuć jeszcze raz tę magię? Takie myśli mnie nachodziły. Zastanawiałam się początkowo, gdzie znaleźć piekarnię, z której chleb będzie miał taki smak i zapach rozchodzący się po całym domu. Najlepiej oczywiście, żeby była w okolicach miejsca zamieszkania, bo nie mam czasu jeździć daleko. I wtedy przy okazji jakiegoś spotkania towarzyskiego, kiedy tak wspominaliśmy smak babcinego pieczywa, nagle koleżanka stwierdziła, że ona piecze chleb już od wielu miesięcy.
∨ Czytaj dalej
Ręce nam opadły - wszystkie kobiety pracujące, zabiegane i jeszcze piec chleb. Zabawa z drożdżami, mąką - koszmar. Kasia jednak nalegała, żebyśmy choć raz spróbowały, bo to bardzo łatwy przepis. Potrzebna jedna miska, więc sprzątania nie ma, a samo robienie to dosłownie 10 minut, nie licząc wyrastania i pieczenia.

Jak to się robi?

Wystarczy wziąć kilogram mąki żytniej, łyżeczkę soli, łyżeczkę cukru, 1 litr ciepłej wody, 10 dag drożdży, 20 dag otrębów pszennych, 10 dag słonecznika, 5 dag orzechów (dodatki można dowolnie zmieniać - ja potem piekłam chleb z rodzynkami, śliwką suszoną, żurawiną, cebulą, czos-nkiem, a nawet z musli). Drożdże kruszymy i wrzucamy do garnuszka, dodajemy odrobinę cukru i łyżeczkę wody. Zostawiamy, aż wyrosną. Do miski przesiewamy mąkę, cukier, sól, dodajemy pozostałe wybrane przez nas dodatki (trzeba tylko zachować proporcje wagowe), wlewamy wodę, dodajemy drożdże i wszystko wyrabiamy na jednolitą masę. Zostawiamy do wyrośnięcia. Pieczemy przez godzinę w nagrzanym piekarniku ok. 180 stopni. Aby skórka była chrupiąca smarujemy ją delikatnie olejem. Oczywiście można też oprószyć mąką. Chleb ten jest dosyć ciężki, więc warto go piec w trzech niewielkich formach keksowych. Wtedy też go lepiej przechować. Nie pleśnieje, tylko najwyżej robi się czerstwy, ale powiem szczerze, nigdy nie doczekał, by wyschnąć.

W maszynie czy formie?

Podczas promocji "Księgi chleba" wydanej przez Wydawnictwo Zysk, Andrzej Fiedoruk, autor znakomitych książek kulinarnych, opowiadał o swoim pieczeniu chleba i o tym, jakim był przeciwnikiem maszyny do jego pieczenia. Kiedy jednak, któraś firma poprosiła go o testowanie, po kilku próbach stwierdził, że nie ma nic lepszego, bo taka maszyna bardzo ułatwia życie. Tak realistycznie opowiadał o tym, że można ją zaprogramować na pieczenie o określonej porze i kiedy się wstaje na śniadanie, jest ciepły chleb, pachnie nim całe mieszkanie. Kiedy przychodzą goście wyciągnięty gorący z maszyny z domowym smalcem daje taki klimat imprezy, że praktycznie nic więcej nie potrzeba.

Tak bardzo zauroczył mnie tą wizją, że też postanowiłam spróbować walki z maszyną. To narzędzie nie najtańsze (dobre kosztuje od 300 złotych w górę), ale za to dla każdego. Kiedy mam więcej czasu, piekę chleb nie z mieszanki tylko na świeżych drożdżach, a kiedy nie mam, to po prostu wlewam wodę do maszyny, wsypuję mieszankę (koszt to mniej więcej 4,99 za kilogram, czyli za dwa 750-gramowe chleby), którą można dostać w marketach, zamykam maszynę, programuję i za trzy godziny mam pyszne pieczywo. W domu pachnie, jak kiedyś w dzieciństwie. A goście, gdy zapowiadają wizytę, natychmiast uprzedzają: tylko chleb ma być i to ciepły...

Przepis na chleb

Składniki:

4 szklanki mąki pszennej
2 szklanki mąki żytniej
5 dag drożdży
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki soli
3 łyżki oleju
około 1/2 litra ciepłej przegotowanej wody

Przygotowanie:

Obie mąki posolić i wymieszać. Drożdże rozkruszyć, wymieszać z cukrem, dodać trochę ciepłej wody wymieszanej z pół łyżeczki mąki. Jak drożdże wyrosną, dodać do mąki. Stopniowo dodawać do mąki ciepłą wodę i wyrabiać. Dodać olej i wyrabiać. Odstawić do wyrośnięcia. Jak ciasto wyrośnie, przełożyć do dwóch blaszek wyłożonych papierem do pieczenia i posmarowanym lekko olejem. Odstawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto wyrośnie, posypać mąką i wstawić do piekarnika. Piec 1 godzinę (do 1 godziny i 10 minut) w temperaturze 200 stopni C.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Chleb domowy

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

poznanianka (gość), 01.10.11, 06:29:52

Z zaangażowaniem i pewną tremą zabrałam się do pieczenia chleba wg powyższego przepisu. Ciasto wyrosło ale po upieczeniu skóra była twarda - ale dobra - a wewnątrz kleiste ciężkie ciasto - nie dobre.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Z drożdżami? chleb?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

chlebak (gość), 21.11.10, 21:21:16

Prawdziwy chleb robi się na zakwasie. Tylko słabi piekarze (czyli większość) piecze chleb na drożdżach i innych podejrzanych polepszaczach. Obecnie tylu dyletantów bierze się do tej roboty, że szkoda żołądka na te maszynowo urabiane, chemizowane gnioty.
Robienie chleba rozpoczyna się od robienia żytniego zaczynu, po paru dniach robi się z tego zakwas a następnie z zakwasu i mąki żytniej wyrabia ciasto. Zaakcentuję to WYRABIA. Bo w większości piekarń nie istnieje coś takiego, jak wyrabianie. To, co się tam robi, nazwałbym po poznańsku: "szybkim glugraniem pszenicznej żybury z dziadowskimi dodatkami". Tzw. mistrzowie piekarnictwa myślą, że jak wrzucą taką masę do maszyny, dosypią fabrycznych proszków, różnokolorowych ziarenek a na końcu całość okraszą drożdżami, to z czegoś takiego wyjdzie chleb :-) A nie. Z tego wychodzi jednodniowy produkt piekarniczy, chlebopodobny.
Wracając do CHLEBA. Po wyrobieniu żytniego ciasta - na pewno nie przez kwadrans - i dosypaniu odrobiny soli, formujemy bochenki i pieczemy w odpowiednim piecu. Najlepiej opalanym drewnem lub węglem. Taki PRAWDZIWY chleb jest smaczny przez 3-5 dni. I brzuch nie boli po jego spożyciu. Bo składa się TYLKO z mąki żytniej, soli i wody.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Głos Wielkopolski

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Głos Wielkopolski", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Kontakt: infolinia 800-171- 801, 61 8606026, 61 8606029, 61 8606030, 61 8606032 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16

email:prenumerata@glos.com

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Filia Poznań

ul. Grunwaldzka 19
60-782 Poznań
tel. 61 869-4196, 61 869-4267
fax. 61-869-4190

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Głos Wielkopolski

ul. Grunwaldzka 19,
60-782 Poznań,
tel. 61 86-94-100,
fax 61 860-61-15,
e-mail: redakcja@glos.com

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.