Poranny wybuch na Boninie

    Poranny wybuch na Boninie

    Marcin Kaczmarek

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Leżące na trawniku okno z framugą i rozsypane kawałki szkła, krajobraz jak po bitwie czekał dzisiaj rano na mieszkańców Bonina. Wszystko przez wybuch, który miał tam miejsce w jednym z mieszkań.
    - Poprzedniej nocy nie mogłem spać, a kiedy wreszcie się położyłem, obudził mnie huk - mówi Bronisław Farbotnik gospodarz bloku na ul. Bonin 4, gdzie doszło do feralnego zdarzenia.
    Większość mieszkańców obudził jednak dopiero przyjazd służb, które miały zabezpieczyć teren wypadku.
    - Informacja o zdarzeniu dotarła do nas około 5.30 - relacjonuje Zbigniew Paszkiewicz, rzecznik prasowy poznańskiej policji. - Na miejsce natychmiast udały się policja, straż pożarna oraz pogotowie.

    Mieszkańcy bloku byli zaniepokojeni, że wybuch był spowodowany awarią instalacji gazowej.
    - Od pewnego czasu mamy już nowy gaz wysokokaloryczny, wciąż jednak nie wymieniono nam dysz - martwiła się Magdalena Rembowska, lokatorka wieżowcu, w którym doszło do zdarzenia.
    Już wstępne ustalenia straży pożarnej wyeliminowały jednak tę możliwość.
    - W przypadku wybuchu gazu pojawia się ogień, tutaj wybuch był bezogniowy - tłumaczy Paszkiewicz.

    Do wyjaśnienia przyczyn wypadku powołany zostanie biegły. Najbardziej prawdopodobną przyczyną wybuchu była jednak znajdująca się w mieszkaniu aparatura do destylacji alkoholu.
    - Policjanci zabezpieczyli ją, trwa postępowanie wyjaśniające - mówi Paszkiewicz. - Nie była to duża aparatura, służyła do produkcji na własne potrzeby. Mieszkańcy bloku nie przyznają się, by wiedzieli coś o bimbrowniczych zapędach sąsiada, ale nieoficjalnie ustaliliśmy, że proceder ten trwał od kilu lat. Mężczyzna nie chciał z nami rozmawiać.
    - Aparatura była w kuchni. Fala uderzeniowa spowodowana wybuchem przedostała się do pokoju gościnnego i wysadziła z futryn okno - relacjonuje Jarosław Kuśmirek z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.

    Powodem mógł być nagły dopływ tlenu, do zamkniętej przez całą noc kuchni. W wypadku został poszkodowany 80-letni mężczyzna, właściciel mieszkania, który z lekkimi obrażeniami trafił do szpitala. Jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo i po dwóch godzinach wrócił do domu. W lokalu przebywała także jego żona, ale nic się jej nie stało, podobnie jak żadnemu z mieszkańców bloku, w którym doszło do wybuchu. Także konstrukcja wieżowca nie została naruszona.
    - Dobrze, że nikomu się nie stało - kończy Farbotnik.

    Obecnie nie wiadomo czy 80-letniemu mężczyźnie, właścicielu mieszkania, który miał w domu aparaturę do wytwarzania bimbru postawione zostaną zarzuty narażania na niebezpieczeństwo pozostałych mieszkańców wieżowca.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo