Nie będzie żadnej "landyzacji" Polski

    Nie będzie żadnej "landyzacji" Polski

    Włodzimierz Braniecki

    Aktualizacja:

    Z Lechem Dymarskim, przewodniczącym Sejmiku Wielkopolskiego, dyrektorem Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych, rozmawia Włodzimierz Braniecki
    Rozmawiamy w poznańskim Odwachu. Poprzednia moja rozmowa z Panem dla "Głosu Wielkopolskiego" była - przed laty - przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie, gdy był Pan doradcą premiera Jana Olszewskiego. Czy obecne członkostwo w Platformie Obywatelskiej i przewodniczenie z ramienia tej partii Sejmikowi Wielkopolskiemu to naturalna ewolucja polityczna części polskich elit solidarnościowych, czy też - własny Pana przełom polityczny?

    Przełom? Nie zdiagnozowałem u siebie przełomu. W poprzedniej kadencji Sejmiku mieliśmy klub PO-PiS, chcieliśmy to kontynuować, była przecież wizja wspólnego rządu, centralnie wyszło inaczej. W polityce jak w piosence Grechuty: co niemożliwe jest możliwe, co nam się zdaje, to się zdaje...
    Platforma wygrała w kraju wybory parlamentarne i - wraz z PSL - rządzi. Poznań jest jednym z czołowych bastionów Platformy. Jednakże we władzach Polski są dzisiaj przede wszystkim gdańszczanie, wrocławianie, warszawiacy. Wielkopolan tam prawie nie odnajdziemy. Dlaczego? Czy to jest wynikiem słabości naszych elit politycznych, czy też…?
    W III RP była premier z Poznania, był wicepremier - nie popadajmy w kompleksy. A może Wielkopolanie, poznaniacy, tak bardzo nie aspirują do władzy centralnej, bo mają tu co robić i wiedzą jak? Sam rząd centralny dostatku i szczęścia w całym kraju nie wyczaruje, o czym przekonaliśmy się w PRL-u.
    Platforma wysunęła hasło 12 metropolii miejskich w Polsce. PiS krzyczy, że to będzie "landyzacja" Polski. Co sądzi o tym projekcie przewodniczący Sejmiku Wojewódzkiego? Czy to szansa rozwojowa, czy też - zagrożenia?
    W Polsce nie będzie żadnej "landyzacji", bo nie jesteśmy republiką federalną. Nie ma współcześnie warunków etnicznych i kulturowych, żeby nasz kraj dzielić na jakieś landy. Proszę spojrzeć, jak ograniczona jest władza centralna USA - czy to państwo się rozpada? ZSRR, państwo dyktatury, rozpadło się samo z siebie. Punkt widzenia Jarosława Kaczyńskiego jest, owszem, patriotyczny, ale zawężony. Projekt nie przewiduje przecież osłabienia spójności i skuteczności państwa.
    Powstanie wielkopolskie to jedyne zwycięskie polskie powstanie. Wielkopolski grudzień 1918 i Poznański Czerwiec 1956 zaczęły się właściwie podobnie. Od spontanicznego patriotycznego zrywu. Jaki jest według dyrektora Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych "genius loci" tej naszej wielkopolskiej "małej ojczyzny"?
    Ja żartobliwie dodaję do tej długiej nazwy naszego muzeum słowo w nawiasie: (wygranych). Bo też można powiedzieć, że oba powstania, choć spontaniczne, wybuchły we właściwym czasie - nie za wcześnie, nie za późno. W 1918 anarchizowało się państwo pruskie, w 1956 narastał kryzys stalinizmu. Dwudniowy zryw w czerwcu 1956 został szybko spacyfikowany , ale za kilka miesięcy to powstanie wygrało. Można więc powiedzieć, że Wielkopolanie, poznaniacy, na ogół systematycznie pracują, ale kiedy jest mus i właściwa ocena historycznej szansy (to ważne!) - chwytają za broń.
    Jest Pan poetą, publicystą. Pańska żona Ewa Kraskowska jest profesorem w Instytucie Filologii Polskiej UAM. Jak ulokować Poznań artystyczny, humanistyczny w "rankingu" polskich, europejskich centrów kulturalnych?
    Poznań jest miastem bardziej akademickim, niż artystycznym i nie zmieni się tego w drodze uchwały, bo i po co? Owszem, mamy instytucje kultury na dobrym poziomie, ale najbliżej mamy konkurencję Berlina i trzeba realnie oceniać swój potencjał. Trzeba też mieć świadomość, że wielkość na przykład filharmonii zależy od zamożności miasta. Nie tylko piłkarze kosztują, artyści także. A jeśli wolno o sobie - poetą byłem za młodu, ale przecież pisanie wierszy przez całe życie nie jest obowiązkowe.
    W swej książce "Zsiadłe mleko, lewica, sprzeciw", zbiorze felietonów z lat 90. ,drwił Pan z miałkości zmian świadomościowych w Polsce. A co teraz, zdaniem Lecha Dymarskiego, zasługuje na sprzeciw, na kpinę?
    Nie tyle przyznaję się do drwiny w tej książce , co do smutnego sarkazmu. Z wiekiem skłonność do drwiny mnie opuszcza. Satyryków wszak mamy teraz wielu, w telewizji widać, że ich z każdym dniem przybywa, nawet dziennikarze stają się satyrykami. Co to będzie, jak już żadna osoba publiczna w Polsce nie przemówi serio? Wtedy ktoś z polonistyki przypomni motto: Z kogo się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie!

    Lech Dymarski, poznaniak z urodzenia i wyboru, polityk, poeta i felietonista. Obecnie przewodniczy Sejmikowi Wielkopolskiemu i jest dyrektorem Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych. W stanie wojennym był internowany. W 1992 roku pracował jako doradca premiera Jana Olszewskiego. W latach 1993-95 był członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo