Wielkopolska: 34-latek zmarł po dopalaczach

    Wielkopolska: 34-latek zmarł po dopalaczach

    Agnieszka Smogulecka

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Wszystko wskazuje na to, że 34-letni mężczyzna zmarł w Wielkopolsce po zażyciu dopalaczy. - Dopalacze ciągle są zażywane: "kolekcjonerzy" mają zapasy, inni kupują w internecie. Mamy sygnały, że portale w ościennych krajach już czekają na klientów z Polski - mówił wczoraj, podczas konferencji "Uzależnienia - problem współczesności" Roman Szeląg z kaliskiej policji.
    W 2008 roku 3,5 proc. licealistów twierdziło, że miało kontakt z dopalaczami. W zeszłym roku, gdy substancje stały się powszechniejsze, aż 6 proc. badanych (młodzieży i dorosłych) deklarowało, że ich spróbowało.

    - Jest wiele groźnych substancji syntetycznych i roślinnych, które na razie nie są w Polsce używane - ostrzega Roman Wachowiak z Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu. - Niebezpieczne są zwłaszcza ich pochodne o silniejszym działaniu.

    Chemicy z ZMS zbadali 183 środki, w 93 z nich znaleźli substancje psychoaktywne (reszta to "podróbki", na których chcieli się wzbogacić nieuczciwi dilerzy). Do szpitali w regionie trafiły 83 osoby po dopalaczach.

    - Zwykle, gdy występowały niepokojące objawy, same zgłaszały się do lekarza - mówi R. Wachowiak, podkreślając, że tak jak w przypadku leków, istotna jest dawka dopalaczy. O tym, jaki mają wpływ na człowieka, decydują także indywidualna wrażliwość zażywającego, interakcje z lekami itd.

    Poznaniak, będąc pod wpływem dopalaczy, popełnił zabójstwo. Wszystko też wskazuje na to, że w Wielkopolsce zmarła ofiara dopalaczy. To 34-letni mężczyzna. W sierpniu zrobił rozróbę w wagonie pociągu relacji Leszno - Poznań. Gdy pojawili się mundurowi, był agresywny, później doznał zapaści. Zmarł godzinę później w szpitalu. Podczas sekcji zwłok stwierdzono brak jakichkolwiek urazów i ostrą niewydolność. Badania toksykologiczne wykazały obecność w organizmie pochodnej katynonu (substancji psychoaktywnej, pobudzającej, zwiększającej ciśnienie, występującej w dopalaczach).

    - Dopalacze to wyzwanie także dla policji. I nie chodzi tylko o profilaktykę - podkreśla R. Szeląg. - Wyrwani z ekstazy "kolekcjonerzy" stają się bardzo agresywni, nieobliczalni. Stwarza to problemy podczas przeprowadzania interwencji.

    Podinspektor podaje przykłady spraw, które były prowadzone (bo zażywanie dopalaczy traktowane jest jako przejaw demoralizacji) wobec nieletnich. Zimą dwóch nastolatków spróbowało dopalaczy. Jeden zasłabł w zaspie. Po godzinie w śniegu trafił do szpitala. "Pan jest nierealny" - śmiał się przez trzy godziny, gdy tylko widział mundurowych. Inny chłopak, który - jak się okazało - zażywał dopalacze od dłuższego czasu, zaatakował matkę. Chwycił ją mocno, patrząc prosto w twarz powtarzał: "W twoich oczach jest szatan". Kobieta uciekła do łazienki. Syn, z nożem w ręku próbował się do niej dostać. Lekarze do dziś nie mogą dać gwarancji, że chłopak kiedyś wróci do równowagi psychicznej.

    - Każda substancja chemiczna wprowadzana na rynek ma specjalną kartę chemiczną - zaznacza R. Wachowiak. - Dopalacze ich nie mają, więc nie wiadomo, jak leczyć podtrutych.

    - Młodzi, którzy zażywali dopalacze, mówią o atakach szału , światłowstręcie, "widzeniu przez skórę". Narzekali na paskudne alergie na twarzy, pocenie się, drżenie mięśni - wymienia R. Szeląg. - Dla mnie sprawa jest oczywista: w szkole teraz trzeba mniej mówić o narkotykach, a więcej o dopalaczach. Bo to jest problem współczesności.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo