Ustalali na drodze kto ponosi winę

    Ustalali na drodze kto ponosi winę

    Daniel Andruszkiewicz

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Prokuratura z biegłym metr po metrze odtwarzała przebieg tragicznego wypadku w Lipnie

    Prokuratura z biegłym metr po metrze odtwarzała przebieg tragicznego wypadku w Lipnie ©FOT. DANIEL ANDRUSZKIEWICZ

    Wczoraj droga krajowa numer 5 w miejscowości Lipno (powiat leszczyński) była częściowo zablokowana przez prawie dwie godziny. Utrudnienia w ruchu były spowodowane eksperymentem procesowym, który przeprowadzała tam poznańska prokuratura. Prokuratorzy wspólnie z biegłymi starali się odtworzyć przebieg kwietniowego wypadku, w którym zginęły dwie osoby, motocyklista i funkcjonariusz policji.
    Prokuratura z biegłym metr po metrze odtwarzała przebieg tragicznego wypadku w Lipnie

    Prokuratura z biegłym metr po metrze odtwarzała przebieg tragicznego wypadku w Lipnie ©FOT. DANIEL ANDRUSZKIEWICZ

    Śledczy przez ostatnie kilka miesięcy ustalali przyczyny i okoliczności tragedii, do której w Lipnie doszło 7 kwietnia około godziny 19. Wiadomo, że motocyklista jechał główną drogą w kierunku Leszna. Na wysokości skrzyżowania postawił maszynę na jednym kole. Prędkość, z jaką się poruszał, prokuratura określa jako "większą niż dopuszczalna". Śledczy nie precyzują jednak, jaką wartość w momencie wypadku wskazywał licznik sportowej hondy.
    Policyjne auto wyjeżdżało z parkingu rewiru dzielnicowych w Lipnie. Nie ma ostatecznej pewności co do tego, czy funkcjonariusz mógł nie zauważyć motocykla pędzącego ze światłami skierowanymi w niebo. Siła uderzenia była bardzo duża. Motor dosłownie wbił się radiowóz, bezpośrednio w drzwi kierowcy. Auto zostało przewrócony na bok. 27-letni motocyklista z Leszna Hubert M. zginął na miejscu. Natomiast 32-letni funkcjonariusz w stanie ciężkim został odwieziony do szpitala. Pierwszej pomocy przed przyjazdem karetki udzielali mu świadkowie wypadku. Pomimo kilkugodzinnej walki lekarze nie byli w stanie go uratować. Starszy sierżant Leszek Ratajczak zmarł około godziny 21.

    Wczoraj w Lipnie przeprowadzono rekonstrukcję tego wypadku. Prokuratura dysponuje już co prawda ekspertyzą stanu technicznego pojazdów oraz wstępną rekonstrukcją zdarzenia, ale biegły sądowy wystąpił z wnioskiem o dodatkowe ustalenia, które mają rozwiać wszelkie wątpliwości.

    - To eksperyment procesowy, którego celem jest ustalenie istotnych faktów. Jest to jeden z elementów śledztwa - wyjaśnia lakonicznie prokurator Małgorzata Budych z Prokuratury Rejonowej Poznań - Grunwald.

    Podczas gdy policjanci zablokowali drogę i kierowali ruch wahadłowo, prokuratorzy wspólnie z biegłymi metr po metrze odtwarzali trasę, którą pokonały pojazdy. Śledczy skupili się głównie na "próbie widoczności". Przy krajowej piątce stoją barierki, które mogły spowodować, że wyjeżdżający z parkingu policjant, nie był w stanie zauważyć motoru. Druga z hipotez zakłada, że to funkcjonariusz wymusił pierwszeństwo. Prokuratura liczy, że eksperyment umożliwi opracowanie ostatecznych wniosków i doprowadzi do zakończenia śledztwa. Zostanie ono i tak umorzone z powodu śmierci obu kierowców, ale wskazanie winnego jest istotne chociażby ze względu na trwające procedury odszkodowawcze. Opinia biegłego zajmującego się rekonstrukcją ma być gotowa za ok. dwa tygodnie.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo