Bezdomni coraz częściej sypiają w tramwajach...

    Bezdomni coraz częściej sypiają w tramwajach...

    Katarzyna Fertsch

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Bywa, że po wyjściu bezdomnego autobus jest tak zabrudzony, że musi zjechać na mycie

    Bywa, że po wyjściu bezdomnego autobus jest tak zabrudzony, że musi zjechać na mycie ©Grzegorz Dembiński

    Zapach wymiocin, odchodów czy woń sfermentowanego alkoholu - to tylko niektóre z "przyjemności", które jesienią czekają na pasażerów MPK. Bo wraz z sezonem jesienno-zimowym do autobusów i tramwajów wrócili bezdomni. Nieprzyjemna woń, która towarzyszy ich podróży, to tylko jeden z wielu tego efektów. Pozostałe są równie nieprzyjemne dla pasażerów.
    Bywa, że po wyjściu bezdomnego autobus jest tak zabrudzony, że musi zjechać na mycie

    Bywa, że po wyjściu bezdomnego autobus jest tak zabrudzony, że musi zjechać na mycie ©Grzegorz Dembiński

    - Kiedy podjechał tramwaj, zdziwiłem się, że pasażerowie tłoczą się z przodu, a cały tył jest pusty. Jednak gdy wsiadłem, aż mnie odrzuciło. Ten smród był nie do wytrzymania - opowiada Maciej Kupicha, który na placu Wielkopolskim wsiadł ostatnio do feralnej "ósemki".

    Na jednym z foteli spał bezdomny. Każda kolejna osoba, która wsiadała do pojazdu, przechodziła do przodu.

    - Mimo że stanąłem daleko, to nie pojechałem tym tramwajem zbyt długo. Musiałem wysiąść. Bałem się, że zwymiotuję - opowiada.

    Do takich scen dochodzi coraz częściej. Na dworze zrobiło się zimno i bezdomni chętnie korzystają z pojazdów MPK. Często śpią na fotelach, czasami na podłodze w pojeździe - zwłaszcza, jeśli są pod wpływem alkoholu.

    - Czasem urządzają sobie libacje alkoholowe - mówi oburzona Bogumiła Niewiadomska, pasażerka. - Jednak najgorszy jest ten smród.

    Bezdomni, oprócz nieprzyjemności podczas samej podróży, wstrzymują też pojazdy. Przez to pozostali pasażerowie dużo dłużej czekają na przystanku na przyjazd tramwaju lub autobusu.
    - Podczas jazdy kierowca czy motorniczy nie może nic zrobić. Kiedy jednak dojedzie do ostatniego przystanku, prosi taką osobę o opuszczenie pojazdu - opowiada Adam Pelant z biura promocji MPK. - Jeśli nie zareaguje lub gdy kontakt z nią jest utrudniony, wzywamy odpowiednie służby. Mimo że staramy się, by trwało to jak najkrócej, czasami kurs wypada.

    Pojazd stoi na pętli do czasu, aż przyjedzie pogotowie, policja lub pracownicy izby wytrzeźwień. Zdarza się, że trwa to kilkadziesiąt minut. W zeszłym tygodniu podobnych przypadków było kilkanaście. Rekord padł w środę - aż pięć pojazdów miało na końcówce przymusową przerwę. Zjawisko nasila się każdego roku jesienią i trwa aż do wiosny.

    - Kiedy już taki "trudny" pasażer opuści pojazd, to i tak nie zawsze może on zostać na linii - twierdzi Krzysztof Dostatni z działu nadzoru ruchu MPK. - Bywa, że jest tak... zabrudzony, że musi zjechać do zajezdni na nadprogramowe mycie.

    Problem wydaje się nie mieć rozwiązania. Kierujący pojazdem nie może nikomu odmówić wejścia (a nawet jeśliby mógł, to na przykład na moście Dworcowym czy Kaponierze i tak nie byłby w stanie "wyłapać" go z tłumu). Nie ma też prawa, żeby wyprowadzić go z tramwaju lub autobusu na końcowym przystanku - dlatego wzywa się na miejsce policję.

    - Czasami wzywamy pogotowie, ponieważ trudno jest ocenić stan zdrowia pasażera - dodaje Krzysztof Dostatni. - Zwłaszcza, jeśli ma zabandażowaną czy zakrwawioną głowę.

    Pozostali pasażerowie mają pretensje do kierowców. A ci, jak sami mówią, nie mogą nic zrobić.
    - Znamy ich - przyznaje Grzegorz Łukomski, jeden z kierowców MPK. - Kilku tak cuchnie, że pozostali pasażerowie uciekają. I oczywiście uważają, że powinniśmy ich wyrzucić z pojazdu. A my zwyczajnie nie możemy.

    Prawie nigdy "trudni" pasażerowie nie kasują biletów. Może więc walkę z tym zjawiskiem powinni rozpocząć kontrolerzy? Zbigniew Rusak, szef Zarządu Transportu Miejskiego, przyznaje, że nie jest to łatwe zadanie.

    Jeśli pasażer nie ma biletu, kontroler prosi o dokumenty. Jeśli ktoś nie chce ich pokazać - wtedy jadą razem na pętlę, gdzie czekają na przyjazd policji (i tramwaj znów wypada).

    - Oczywiście są kary za nieuzasadnione wstrzymanie pojazdu - przyznaje Rusak. - Tylko od osób bezdomnych niezwykle trudno wyegzekwować taką opłatę.

    Skoro nie można nic zrobić, podróżni muszą jakoś przeczekać sezonowe nieprzyjemności. Latem będzie przynajmniej można otworzyć okno.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ble..

    bla... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 35 / 35

    No coz nikt nie powiedział ze zycie jest latwe :)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo