Hosen in Posen: niemiecki najazd na Eskulapa. Zobacz zdjęcia

    Hosen in Posen: niemiecki najazd na Eskulapa. Zobacz zdjęcia

    Marcin Kostaszuk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Hosen in Posen: niemiecki najazd na Eskulapa. Zobacz zdjęcia
    1/11
    przejdź do galerii

    ©Waldemar Wylegalski

    W osłupienie mógł we wtorkowy wieczór wpaść polski bywalec rockowych koncertów, przyzwyczajony do beznamiętnego odklepywania hitów przez zmęczone życiem rodzime gwiazdy. Rówieśnicy Kultu z niemieckiego zespołu Die Toten Hosen wylali nam na głowy kubeł adrenaliny, a ich fani z Niemiec dodali do tego fantastyczną oprawę, w postaci flag i transparentów.
    Tego wieczora w Eskulapie łatwiej było dogadać się po niemiecku niż po polsku (co sygnalizowanły już koszulki z napisem "Hosen in Posen", bo w obecnym sezonie Die Toten Hosen postanowili pojeździć trochę po świecie, kosztem występów we własnym kraju.

    - Od 16. roku życia jeżdżę na ich koncerty gdzie się tylko da, bo to świetni faceci - mówił Andreas, który przyjechał do Poznania znad granicy...
    niemiecko-duńskiej, czyli do pokonania miał niemal 1000 kilometrów i na pewno nie żałował tej decyzji. Więcej, czuł się jak w domu, bo przyjezdnych z zachodu było na sali grubo ponad połowę i to głównie pod sceną. To dlatego większość tekstów razem z wokalistą Campino śpiewał zwarty chór publiczności, a przy "Steh auf (wenn du am Boden bist)" niektórzy naprawdę stanęli... na ramionach towarzyszy, wymachując olbrzymimi flagami. Widok zapierał dech w piersiach.

    Repertuar można określić mianem "Toten Hosen dla opornych", bo na aktualną trasę (wiodącą miedzy innymi przez Kazachstan, Tadżykistan, Turcję i Izrael) muzycy wybrali utwory wpadające w ucho od razu, pełne fragmentów idealnych do gromadnego skandowania. Tak było chociażby w "Wunsch dir was", gdzie na hasło "Es kommt die Zeit", hala miała odpowiedzieć gromkim "Łoooooo", czy w pożyczonym od Blur "Song 2" ("Juuuhuuuu"). Na bisy zespół został wezwany ramonesowym hasłe "Hey-ho, let’s go", więc nie mógł nie zacząć od klasycznego "Blitzkrieg bop", a wcześniej coverował też "Should I stay, should I go" The Clash oraz przerobione na rockowo standardy Dillingera ("Cokane in my brain") i "Hag On Sloopy" The McCoys. Z autorskich utworów Niemców najciekawiej było podczas antyrasistowskiego hymnu "Sascha... ein aufrechter Deutscher", a także "Niemals Einer Meinung" czy "Pushed Again". Nagrana specjalnie dla nas "Zamrożona wyborowa" wypadła średnio - plątanie się języków wokalistów można wybaczyć, braku odzewu polskiej części widowni już mniej.

    Punk-rockowy cyrk? Jasne, ale na jakim poziomie! Zaczynam rozumieć, czemu niemieckie kluby podbijają Europę, a kapele pokroju Die Toten Hosen grają swoje kawałki na całym świecie. Po prostu przez półtorej godziny dają z siebie wszystko i to "wszystko" to o wiele więcej niż to, co serwują nam rodzimi piłkarze i rockmani.

    Reportaż z rockowego najazdu zachodnich sąsiadów na Poznań oraz wywiad z Die Toten Hosen jutro w "Pasażu Poznańskim" oraz na www.gloswielkopolski.pl

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Polskie forum fanów Die toten Hosen

    Maciej (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 11

    Polskie forum fanów Die toten Hosen
    dth.mojeforum.net

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo