Pyrlandia? To chyba gdzieś pod Warszawą

    Pyrlandia? To chyba gdzieś pod Warszawą

    Monika Kaczyńska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Pyrlandia? To chyba gdzieś pod Warszawą
    Wielkopolska przestała być ziemniaczanym królestwem, choć Polska wciąż należy do potentatów w produkcji tego warzywa. Jednak o ile w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia zajmowała 2.-3. miejsce w świecie, o tyle teraz ledwie mieści się w pierwszej piątce.
    Pyrlandia? To chyba gdzieś pod Warszawą
    Powodów jest kilka. Jednym z nich jest malejące spożycie ziemniaków, kolejne to limity produkcji skrobi narzucone przez Unię Europejską, a także rosnąca konkurencja gospodarstw z południa Europy. W równym stopniu jak w Polsce, areał upraw ziemniaków spadł w Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Ziemniaki z tych rejonów Europy wyparły hiszpańskie. Faktem jest także, że choć pod względem spożycia ziemniaków jesteśmy wciąż liderami w Unii Europejskiej (zjadamy 121 kg rocznie na osobę), to w ciągu ostatnich 20 lat spadło ono o 25 kg na głowę.
    Nie ratują sytuacji przetwory ziemniaczane, których zjadamy tylko nieco więcej. Jednak nie to, że częściej sięgamy po ryż czy makaron sprawia, że rolnicy coraz częściej rezygnują z uprawy ziemniaków.

    - Głównym powodem spadku ilości uprawianych ziemniaków jest bardzo niskie zapotrzebowanie na ziemniaki paszowe - twierdzi Kornel Pabiszczak z Wielkopolskiej Izby Rolniczej. - Poza tym zakłady przetwórcze ograniczyły ilość kupowanych ziemniaków w związku z wyznaczonymi przez Unię Europejską limitami skrobiowymi - mówi.

    Skutek jest taki, że o ile jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia ziemniaki zajmowały ponad 10 proc. wszystkich pól uprawnych, teraz odsetek ten wynosi około 4,3 proc.
    W ubiegłym roku zbiory ziemniaków w Polsce wynosiły 14 milionów ton. W tym roku wszystko wskazuje na to, że będzie ich jeszcze mniej. Sprawiła to chłodna wiosna, a nade wszystko wilgotne lato.

    - Ziemniaki nie mają wysokich wymagań glebowych, ale wilgoć jest dla nich zabójcza - mówi Pabiszczak. Problem będzie tym większy, że w Wielkopolsce (podobnie jak w 14 innych województwach) areał pół ziemniaczanych jest mniejszy niż w roku ubiegłym. Niewielki wzrost powierzchni w województwie łódzkim i mazowiec-kim nie jest w stanie ogólnej sytuacji zmienić.

    Choć Wielkopolska nadal jest ważnym regionem na ziemniaczanej mapie Polski, to pod względem powierzchni upraw i wielkości plonów plasuje się za województwem kujawsko--pomorskim i mazowieckim. Czy oznacza to, że teraz Pyrlandią będziemy nazywać okolice Bydgoszczy? - To żadna nowina - śmieje się Kornel Pabiszczak. - Ani pod względem areału upraw, ani wydajności z hektara Wielkopolska od lat nie jest ziemniaczanym liderem.

    Skąd zatem poznańska pyra? Z historii. Podczas zaborów obecne województwo kujawsko-pomorskie, podobnie jak dzisiejsze wielkopolskie, pozostawało we władaniu Prus. Stolicą zaboru był Poznań. I stąd na konto Wielkopolski szły ziemniaczane uprawy z Kujaw. Dziś do ziemniaczanej tradycji przyznaje się i Wielkopolska, i kujawsko-pomorskie. Własne Dni Ziemniaka organizują także gminy w województwie podlaskim. Choć areał upraw nie może się równać z powierzchnią w przodujących województwach, to właśnie tam ziemniaki stanowią ponad 10 proc. wszystkich zasiewów.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo