Europejski nakaz aresztowania może naruszać konstytucję RP

    Europejski nakaz aresztowania może naruszać konstytucję RP

    Krzysztof M. Kaźmierczak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jakuba T. wydano brytyjskim organom ścigania na podstawie ENA

    Jakuba T. wydano brytyjskim organom ścigania na podstawie ENA ©Sławomir Seidler

    Z inicjatywy prawników skazanego za gwałt poznaniaka Jakuba T. Trybunał Konstytucyjny zbada, czy europejski nakaz aresztowania (ENA) jest stosowany zgodnie z polskim prawem. Obecnie osoby ścigane europejskimi listami gończymi są przez krajowe sądy wydawane zagranicznym wymiarom sprawiedliwości bez sprawdzania zgromadzonego przeciwko nim materiału dowodowego. Polska należy do unijnych liderów w korzystaniu z ENA.
    Jakuba T. wydano brytyjskim organom ścigania na podstawie ENA

    Jakuba T. wydano brytyjskim organom ścigania na podstawie ENA ©Sławomir Seidler

    Prawnicy reprezentujący poznaniaka chcą, by TK sprawdził zgodność przepisów kodeksu karnego dotyczących ENA z postanowieniami Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych i Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z Konstytucją RP.

    - Obecnie polskie sądy wydają ściganych ENA obywateli bez bliższego sprawdzania, czy stawiane im zarzuty są zasadne. To, czy istnieją jakieś dowody przestępstw, jest w polskich sądach nieważne.
    Liczy się tylko to, że sąd w Niemczech czy Wielkiej Brytanii wydał na jakiegoś Polaka ENA - wyjaśnia mecenas Mariusz Paplaczyk reprezentujący Jakuba T. Według prawnika wydawanie obywateli zagranicznym organom ścigania bez przeprowadzenia postępowania dowodowego jest naruszeniem praw.

    Jeśli zagraniczny sąd wydał na Polaka ENA, przed wydaniem go chroni tylko niska odpowiedzialność karna (poniżej 1 roku pozbawienia wolności) za czyn, za który jest ścigany. Polskie sądy nie wydają także osób skazanych i poszukiwanych do odbycia kar niższych niż 4 miesiące więzienia. ENA nie ma także zastosowania, jeśli przestępstwo, o popełnienie którego Polak podejrzany jest np. w Niemczech, nie jest równocześnie przestępstwem w Polsce.

    - Praktycznie we wszelkich innych przypadkach ścigani europejskimi nakazami nie mają szans na uniknięcie wydania polskiego obywatela - mówi Paplaczyk.

    Trzy lata przesiedziały w hiszpańskim więzieniu dwie siostry pochodzące ze wsi spod Złotowa. Polski sąd wydał je, gdyż były podejrzane o zabójstwo Hiszpana, u którego mieszkały, choć nie było jednoznacznych dowodów ich winy. Po latach hiszpański sąd je uniewinnił.

    Mec. Paplaczyk podaje także przykład małżeństwa Polaków, których wydania domagała się francuska prokuratura. Po zatrzymaniu małżonków okazało się, że nie ma podstaw do tego, by żona mogła być zamieszana w przestępstwo, które zarzucano we Francji jej mężowi. Ale polski sąd nie badał tego, zadecydował o wydaniu obojga, opierając się wyłącznie na tym, że ścigano ich z ENA.

    Kraje UE coraz częściej korzystają z ENA. Tylko w pierwszym kwartale br. przekazano do krajów członkowskich 1032 osoby, o ponad 20 proc. więcej niż w tym samym okresie ub.r. Nie ma pełnych danych dotyczących naszego kraju. Wiadomo jednak, że tylko w latach 2005-2007 poznańskie sądy zgodziły się na wydanie europejskim organom ścigania 33 Polaków. Z roku na rok takich decyzji jest więcej. Polskie sądy także coraz częściej same wydają ENA. - w 2006 roku wydano 250 ENA, a w 2009 roku 580 - poinformował nas sędzia Jarema Sawiński z Sądu Okręgowego w Poznaniu.

    Co ciekawe, w części krajów Unii sądy nie postępują tak jak w Polsce. Przed wydaniem decyzji sprawdzają najpierw, jakie materiały dowodowe zgromadzono przeciwko ściganym ENA i dopiero na tej podstawie decydują. - Tak jest m.in. w Wielkiej Brytanii i Francji. Chcemy, by tak było również w Polsce - wyjaśnia Mariusz Paplaczyk.

    Złożoną w 2007 roku skargę Jakuba T. w sprawie ENA Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy 5 października br.

    Historia skazanego za gwałt Jakuba T.

    Poznański student został skazany w 2008 roku w Wielkiej Brytanii na dożywocie za brutalny gwałt i ciężkie pobicie.
    Jakub T. był oskarżony o to, że w lipcu 2006 zgwałcił i pobił 48-letnią Jane H., mieszkankę miejscowości Exeter, gdzie pracował. Kobieta ledwie przeżyła, doznała ciężkiego urazu głowy i straciła pamięć.
    Brytyjskie organy ścigania oparły się na dowodach w postaci DNA i nagraniu z monitoringu. W 2007 roku Jakuba T. przewieziono do Wielkiej Brytanii na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Zdaniem jego obrońców decydujący o jego ekstradycji polski sąd nie zbadał materiału dowodowego.
    Jakub T. niezmiennie twierdził, że jest niewinny. W styczniu 2008 roku ława przysięgłych w Exeter uznała go za winnego. Otrzymał karę dożywotniego więzienia. Sąd Najwyższy uznał, że surowy wyrok jest wiążący dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Skazany wystąpił o ułaskawienie do prezydenta. Jego prośba dotąd nie została rozpatrzona.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niestety krzywdzą

    Piotr (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

    Obecnie polskie sądy wydają ściganych ENA obywateli bez bliższego sprawdzania, czy stawiane im zarzuty są zasadne. Gdyby była szansa zapoznania się z dowodami przeciwko Jakubowi nie byłby wydany do...rozwiń całość

    Obecnie polskie sądy wydają ściganych ENA obywateli bez bliższego sprawdzania, czy stawiane im zarzuty są zasadne. Gdyby była szansa zapoznania się z dowodami przeciwko Jakubowi nie byłby wydany do Anglii a co za tym idzie niewinny nie bylby skazany!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo