Poznań: Naprawili serce przez tętnicę

    Poznań: Naprawili serce przez tętnicę

    Danuta Pawlicka

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Poznańscy kardiolodzy wprowadzili nowe zastawki do serca bez otwierania klatki piersiowej. Tę nową metodę, zaliczaną jeszcze do eksperymentalnych, zastosowali u pacjentów, u których klasyczna chirurgia była zbyt ryzykowna.
    Dr hab. Maciej Lesiak demonstruje nową technikę zastawki

    Dr hab. Maciej Lesiak demonstruje nową technikę zastawki ©W. Wylegalski

    Niesprawne zastawki wymienia się na nowe od blisko 40 lat. Jest to zadanie kardiochirurga, który przez otwarty mostek naprawia uszkodzony element serca. W tym jednak przypadku wybiera się inną drogę, którą jest tętnica udowa. - Klasyczne leczenie obarczone jest dużym ryzykiem u osób starszych, u których współistnieją inne przewlekłe choroby - tłumaczy dr hab. Maciej Lesiak z I Kliniki Kardiologii Szpitala Przemienienia Pańskiego UM w Poznaniu, szef zespołu, który tą metodą wszczepił dwie pierwsze sztuczne zastawki Wielkopolanom.

    Dla operowanego w ten sposób, pacjenta Stanisława Gierszewskiego z Sulmierzyc (powiat krotoszyński), nowa metoda okazała się wybawieniem.

    - Na pierwsze piętro wchodziłem z trudem, a już dwa dni po operacji czułem się jak nowo narodzony, to był dla mnie szok - opowiada 84-letni mężczyzna. Siedząca przy nim żona też nie może się nadziwić tej odmianie. - Mąż jest dzisiaj innym człowiekiem, uśmiechniętym i szczęśliwym - opowiada.

    A to wszystko dzięki biologicznej zastawce, spreparowanej ze świńskiego osierdzia, wielkości dwóch centymetrów. I kardiologom, którzy do serca dostali się przez naczynie o przekroju 6-7 milimetrów. Uśpienie nie było konieczne, ale jeszcze tym razem specjaliści woleli skorzystać z pełnego znieczulenia. Największą zaletą metody jest niska urazowość i niewielkie ryzyko powikłań. Gdy chodzi o człowieka młodszego i niewyczerpanego chorobami przewlekłymi, klasyczne leczenie operacyjne jest jedynym wskazaniem.

    Koszt implantacji jednej zastawki przy wykorzystaniu tej metody przekracza 100 tys. zł. Na razie szpital rachunek wziął na siebie, ale będzie się starał o refundację z resortu zdrowia. W tym roku planuje się jeszcze jeden taki zabieg. Decyzję o kwalifikacji pacjenta podejmują wspólnie kardiochirurdzy i kardiolodzy.

    - Jeszcze dzisiaj ta metoda wskazana jest dla chorych wysokiego ryzyka, ale z czasem stanie się tańsza i zastąpi tradycyjną - przekonuje doktor Maciej Lesiak.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo