Samorządowcy: dość bubli i absurdów prawnych!

    Samorządowcy: dość bubli i absurdów prawnych!

    Michał Kopiński

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Władza wymyśliła „Orliki” i władza lubi je otwierać. Nawet wówczas, kiedy gmina wolałaby wykorzystać pieniądze na sport zupełnie inaczej

    Władza wymyśliła „Orliki” i władza lubi je otwierać. Nawet wówczas, kiedy gmina wolałaby wykorzystać pieniądze na sport zupełnie inaczej ©Romulad Królak

    Osiedle domków jednorodzinnych, a w środku biurowiec? Sześciu urbanistów doradza prezydentowi Warszawy i tylu samo wójtowi Czerwonaka? Stawianie boiska obok boiska, bo jak dają "Orlika", to trzeba brać? Prawo uchwalane w Warszawie nijak się ma do naszych potrzeb! - grzmią wielkopolscy samorządowcy, którzy wzięli udział w badaniu naukowców z Instytutu Socjologii UAM.
    Władza wymyśliła „Orliki” i władza lubi je otwierać. Nawet wówczas, kiedy gmina wolałaby wykorzystać pieniądze na sport zupełnie inaczej

    Władza wymyśliła „Orliki” i władza lubi je otwierać. Nawet wówczas, kiedy gmina wolałaby wykorzystać pieniądze na sport zupełnie inaczej ©Romulad Królak

    - Takie same badania przeprowadziliśmy kilka lat temu, tuż po naszym wejściu do UE - mówi dr Krzysztof Bondyra, współautor badań. - Samorządowcy narzekali wówczas na złe prawo, ale mieli nadzieję, że nasze wejście do Unii szybko wymusi poprawę jego jakości. Badania, które właśnie zakończyliśmy, pokazały dobitnie, że były to nadzieje złudne.

    Teraz na anonimowe ankiety odpowiedziało ponad stu wójtów, burmistrzów i prezydentów oraz przewodniczących rad miast i gmin z Wielkopolski.
    Po dokładnym przeanalizowaniu ich odpowiedzi dr Bondyra nie ma wątpliwości: przez pięć lat nikt tego bałaganu nie posprzątał. - Samorządowcy mieli nadzieję, że nie będzie już dochodziło do sytuacji, gdy np. Sejm uchwala stypendia dla uczniów i każe je wypłacać samorządom, nie wskazując jednocześnie, jak to zorganizować i skąd wziąć pieniądze na wypłaty - mówi socjolog. - I co mamy? Ano takie absurdy, że "Orlika" z szatnią buduje się 100 metrów od szkoły, która ma własne boisko z szatnią. Dlaczego? Bo "Orliki" to pomysł centrali i gminy nie mogą powiedzieć, że chciałyby zamiast boisk dostać pieniądze na coś innego. Więc gminy "Orliki" biorą, mimo że mogłyby wydać te pieniądze na sport znacznie efektywniej. W końcu, jak dają za darmo, to trzeba brać, bo inaczej ludzie stwierdzą, że mają nieroztropnego burmistrza.

    Na co jeszcze skarżą się samorządowcy? Na zwalanie na ich barki kolejnych zadań i na głupie przepisy.
    - Władza centralna często nie rozumie, że Polska jest zróżnicowana - mówi Mariusz Poznański, wójt Czerwonaka i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP. I daje przykład: - Ile my musieliśmy walczyć, żeby zlikwidować przepis, według którego komisje urbanistyczne - które doradzają wójtom, burmistrzom i prezydentom - tak w Warszawie i Poznaniu, jak i w moim małym Czerwonaku, musiały mieć po sześciu członków. Pan wie, jak trudno jest znaleźć w małej gminie sześciu urbanistów? W końcu udało się przekonać Warszawę, że czteroosobowe komisje w mniejszych gminach w zupełności wystarczą.

    Przewodniczący poznańskiej Rady Miasta Grzegorz Ganowicz potwierdza: - Dobitnym przykładem jest wydawanie pozwoleń na budowę. Zamęt prawny sprawia, że w niektórych miejscach powstają budynki, które naruszają architektoniczny ład. W Poznaniu jest tak choćby w rejonie ul. Na Szańcach.
    A wszystko dlatego, że pozwolenie można dostać na dwa sposoby.

    Jeszcze gorzej, kiedy samorządy dostają z Warszawy zadania, na które ich nie stać. - W tym roku otworzyłem trzy dodatkowe oddziały przedszkolne, nie nadążamy z przyjmowaniem dzieci - mówi wójt Poznański. I tłumaczy: - Sześciolatki miały iść do szkoły, ale rodzice woleli zostawić je w przedszkolach, bo te zapewniają 10 godzin opieki. A słyszę, że jest już projekt wysyłania do przedszkoli 2-latków!

    Że prawo dotyczące gmin często jest kiepskiej jakości, przyznają nawet ci, którzy je tworzą. - Moi koledzy samorządowcy skarżą mi się, że uchwalane przez nas w Warszawie przepisy często nijak się mają do ich potrzeb i możliwości - przyznaje Waldy Dzikowski, wiceszef klubu parlamentarnego PO. - Musimy się poprawić - deklaruje poseł.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ganowicz i Poznań znów w ogonie

    Włodzimierz Nowak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 9

    Pan Ganowicz słusznie wskazuje na problemy prawne. Tak samo wskazuje na nie często słusznie prezydent Grobelny. Tylko nie odpowiadają na pytanie dlaczego Studium Uwarunkowań jest wadliwe i...rozwiń całość

    Pan Ganowicz słusznie wskazuje na problemy prawne. Tak samo wskazuje na nie często słusznie prezydent Grobelny. Tylko nie odpowiadają na pytanie dlaczego Studium Uwarunkowań jest wadliwe i dopuszcza niejasności, a także dlaczego Poznań tak mało inwestuje w Miejscowe Plany, które czynią takie ruchy inwestorów niemożliwymi, a Poznań ma dzisiaj około 20% miasta pokryte planami i jest w ogonie dużych miast, gdy np. Gdańsk ma grubo więcej niż połowę. Niżej link do artykułu sprzed 3 lat. Sytuacja niestety się nie zmieniła. Po prostu porządek zdaje się nie być ceniony przez panów Ganowicza, Kręglewskiego i Grobelnego.
    http://www.rp.pl/artykul/77279.htmlzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    k

    n (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 7

    Wójt Poznański jest ok. Jeden z niewielu w Wielkopolsce, który myśli.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo