Niepewny los rodzeństwa Szwaków

    Niepewny los rodzeństwa Szwaków

    Marcin Pomianowski

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    W najbliższą środę rusza proces w sprawie Violetty i Władysława Szwaków o odebranie im praw rodzicielskich. Postępowanie dotyczy opieki nad całą czwórką dzieci małżeństwa Szwaków.
    Historia rodziny stała się głośna, kiedy w ubiegłym roku nakazem sądu odebrano im nowo narodzoną córkę Różę. Podstawą tego orzeczenia była informacja ordynatora oddziału noworodkowego ze szpitala w Szamotułach i sprawozdanie z kuratorskiego nadzoru nad rodziną. Kurator stwierdziła niewydolność wychowawczo-opiekuńczą matki małoletnich dzieci i w jej ocenie, pani Szwak (wtedy jeszcze Woźna) nie daje gwarancji prawidłowego spełniania funkcji rodzica w przypadku opieki nad noworodkiem.
    Róża trafiła na krótko do rodziny zastępczej. Po sądowej batalii Róża wróciła do domu. W międzyczasie toczyło się postępowanie o odebranie rodzicom pozostałej trójki dzieci, i do tej sprawy włączono też Różę. Rozprawa, która odbędzie się 8 września, jest kontynuacją toczącego się już kilka miesięcy postępowania.

    Medialna wrzawa wokół sprawy zmobilizowała do większych wysiłków instytucje pomocowe, a z całego kraju napłynęło do Szwaków wsparcie prywatnych darczyńców przejętych sprawą rodziny.

    Z niezapowiedzianą wizytą pojechałem zobaczyć, jak płynie życie w Błotach Wielkich, gdzie mieszkają Szwakowie. W drzwiach przywitała mnie Violetta Szwak z małą Różą na rękach. Była trochę przestraszona widokiem obcego człowieka, ale wyjaśniłem, że jestem dziennikarzem i że chciałbym się dowiedzieć, jak żyje się jej rodzinie. Dopiero po pokazaniu legitymacji dziennikarskiej wpuściła mnie do domu, gdzie mogliśmy spokojnie porozmawiać.

    - Mąż pojechał do pracy, starsze dzieci teraz są w szkole, ale nie chciały iść, bo jeszcze im wakacji szkoda - mówi, uśmiechając się przy tym, Violetta Szwak. - Dzieci były na obozie nad morzem, potem u rodziny w Poznaniu i jeszcze dziewczyny były u przyjaciółki na kilka dni we Wronkach. Najmniejsza właśnie wstała. Czasem trudno za nią zdążyć, taka jest bystra - chwali małą Różę pani Violetta. Dopytywałem, czy mają jakieś problemy, czy czegoś im brakuje? Pani Violetta zaprzeczyła. - Żyjemy tu spokojnie, czasem krowy gdzieś uciekną i ot, takie to problemy mamy.

    Pani Szwak pokazała mi mieszkanie - jest skromne, ale czyste i zadbane, w łazience pralka odwirowywała właśnie pranie. Na podwórzu widziałem stos nowych dachówek. Violetta Szwak wyjaśniła, że przed jesienią chcą jeszcze wymienić dach. Na pytanie, co myśli przed procesem sądowym, pani Szwak odpowiedziała: - Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze.
    Od roku rodzina Szwaków jest pod ścisłą kontrolą wronieckiej pomocy społecznej.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo