Głos Wielkopolski » Polecamy » 6. Piloci i ich kobiety

6. Piloci i ich kobiety

Data dodania: 2010-08-31 12:25:49 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-31 12:25:49

Głos Wielkopolski

Mateusz Pilarczyk

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
6. Piloci i ich kobiety

Pierwszą miłością polskich pilotów był PZL P.11 Dopiero później przyszedł czas na Angielki (© ANDRZEJ BANAS/POLSKAPRESSE)

W naszym cyklu w 70. rocznicę Bitwy o Anglię piszemy o kronikarzu Dywizjonu 303 i niezwykłych wyczynach polskich pilotów, którzy równocześnie podbijali niebo Brytanii i serca Angielek, a nie uczyniliby tego bez pomocy samolotów.

Pamiętaj! Jesteś godnym następcą husarii i pionierów polskiego lotnictwa! Pamiętaj, abyś zawsze i wszędzie zachowywał się po rycersku! - głosił Kodeks Podchorążych szkoły w Dęblinie, z której wywodzili się polscy piloci uczestniczący w Bitwie o Anglię. W szkole, oprócz pilotażu, młodych lotników uczono bycia dżentelmenami. Wbijano im do głów, że pilot zawsze przynosi damie kwiaty i całuje ją w rękę. Lekcje te zaprocentowały, kiedy lotnicy z polskich dywizjonów podbijali serca Angielek.
∨ Czytaj dalej
Choć nie zawsze robili to w zgodzie z kodeksem... "Były wszelkie możliwe kłopoty z dyscypliną. Polacy często sprowadzali sobie na kwatery panie, na co krzywiono się w kasynie oficerskim" wspominał dowódca 302 Dywizjonu.

Uwodzili tańcem
Jak to w wojsku bywa, chorążych sprawdzano też w boju. W szkole urządzano wielkie bale. Manewry, w których młodzi piloci szlifowali umiejętności podbijania niewieścich serc, a co ważniejsze, nauczyli się tańczyć. "Ależ to niezrównani tancerze! Teraz rozumiem ich powodzenie u kobiet!" miał powiedzieć markiz Donegall podczas balu, który w lutym 1941 roku urządziła dla swoich podopiecznych matka, opiekunka polskiego dywizjonu lady Smith-Bingham. Sala londyńskiego hotelu Dorchester pełna była pięknych pań. Wśród nich była młoda wdówka, która, jak opisuje Arkady Fiedler, po paru drinkach straciła angielską powściągliwość i uwzięła się na Jana Zumbacha. Pań, które się "uwzięły" na późniejszego dowódcę 303, było mnóstwo. Zumbach wspomina, że w Anglii przydzielono im specjalnego oficera, który miał ich powstrzymywać przed wizytami w Londynie. Jego misja była z góry skazana na porażkę.

Baza Northholt, w której stacjonowali piloci z 303, była oddalona o godzinę jazdy metrem od centrum Londynu. Godzinę od zadymionych londyńskich klubów, w których hołdowano zasadzie "Używajmy życia, bo jutro umrzemy". To był czas wojny. Czas szybkich miłości. "W Londynie czekały usta czerwone jak róże" - napisał w dzienniku jeden z polskich pilotów, którzy w pełni zasłużyli sobie na miano podrywaczy. "Przez cały dzień mówię: tak jest, sir, a przez całą noc: nie, sir" - opisywała swoją służbę w jednostce pomocniczej Angielka.

Polakami straszono też maturzystki: "I pamiętajcie, trzymajcie się z dala od ginu i polskich lotników!" przestrzegała dyrektorka prywatnej szkoły. O wyczynach Polaków wiedział też dowódca bazy w Northholt Stanley Vincent, który podsumował ich zachowanie w rymowance: "Polak zawsze... W oko wpada, Gdy maszyną swoją siada, Gdzie tylko się da... Raz Ląduje w rowie, Drugi raz na głowie... Gdzie się tylko da. Panie wielbią go, Tak jak nikogo. Kocha się o Boże, Gdzie tylko może, Gdzie tylko się da!"

"Nasz" Chorwat w dywizjonie
Mirosław Ferić mimo obco brzmiącego nazwiska był reprezentantem Wielkopolski w Kościuszkowskim dywizjonie. Ten as lotnictwa z 9 pewnymi zestrzeleniami był obok Zumbacha i Łokuciewskiego jednym z "trzech muszkieterów" z Dęblina.

Urodzony w Travniku leżącym wówczas na terytorium Austro-Węgier był synem polskiej nauczycielki, którą opuścił mąż Chorwat. Matka wraz z synami już w 1919 roku przeprowadziła się w rodzinne strony do Ostrowa Wielkopolskiego. Ulubionym zajęciem trzynastoletniego Mirosława było przesiadywanie na lotnisku lokalnego aeroklubu oraz igranie z grawitacją. Jedną z zabaw "Miki" było chodzenie po balustradzie balkonu mieszkania na trzecim piętrze. Toteż nikogo nie zdziwiło, że dwudziestoletni Ferić wybrał się do Dęblina. To głównie dzięki niemu możemy nie tylko poznać zmagania dywizjonu 303 z Luftwaffe, ale i przeżycia pilotów.

Ferić swój dziennik zaczął prowadzić pod koniec sierpnia 1939 roku. Stacjonował wówczas wraz ze 111 Eskadrą Myśliwską im. Tadeusza Kościuszki na lotnisku polowym pod Warszawą. W oczekiwaniu na niemiecki atak lotnik postanowił pisać dziennik. Prowadził go sumiennie aż do śmierci w lutym 1942 roku. Pierwszy wpis w dzienniku potwierdza, że głowy polskich pilotów oprócz latania i wojny wypełniały kobiety. Ferić opisywał sytuację, w której dostał od kolegi reprymendę za to, że poprzedniego wieczoru nie nadskakiwał wystarczająco swojej dziewczynie w klubie.

Tworzenie dziennika po przegranej z Niemcami stało się misją Fericia. Nie ograniczał się tylko do swoich wspomnień. Z czasem prosił kolegów o wpisy, a opornych zmuszał wręcz do przelewania myśli na papier. "Chodziłem cały tydzień za nimi, ale jeszcze będę chodził tak długo, aż postawię na swoim i księga powoli zapełni się ich przeżyciami i wrażeniami" - pisał Wielkopolanin.
1 2 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Głos Wielkopolski

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Głos Wielkopolski", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Kontakt: infolinia 800-171- 801, 61 8606026, 61 8606029, 61 8606030, 61 8606032 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16

email:prenumerata@glos.com

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Filia Poznań

ul. Grunwaldzka 19
60-782 Poznań
tel. 61 869-4196, 61 869-4267
fax. 61-869-4190

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Głos Wielkopolski

ul. Grunwaldzka 19,
60-782 Poznań,
tel. 61 86-94-100,
fax 61 860-61-15,
e-mail: redakcja@glos.com

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zamierzasz bawić się w strefie kibica podczas Euro 2012?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.