Głos Wielkopolski » Polecamy » 4. Pierwsza taka bitwa

4. Pierwsza taka bitwa

Data dodania: 2010-08-31 11:14:29 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-31 11:14:29

Głos Wielkopolski

Leszek Adamczewski

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
4. Pierwsza taka bitwa

W "Dzień orła" niemieckie bomby zniszczyły na ziemi tylko drobną część sił powietrznych Wielkiej Brytanii (© Kadr z filmu "Bitwa o Anglię")

W naszym cyklu w 70. rocznicę Bitwy o Anglię piszemy o niezwykłych losach polskich lotników. Czas jednak dowiedzieć się, czym była i jak się potoczyła pierwsza w historii świata bitwa, która rozegrała się wyłącznie w powietrzu.

To była najdziwniejsza bitwa w historii. Całą stoczono tylko i wyłącznie za pomocą lotnictwa. Według Brytyjczyków Bitwa o Anglię trwała od 10 lipca do 31 października 1941 roku. Według Niemców - do maja 1941 roku. W rzeczywistości Niemcy całą zimę z 1940 na 1941 rok przespali... Zimą były zbyt trudne warunki, żeby latać nad Anglię. I ta była już zbyt silna, żeby pokonać ją z powietrza. A niewiele brakowało, żeby tę bitwę kilka miesięcy wcześniej przegrała.
∨ Czytaj dalej
Wszystko zawdzięcza błędom Niemców: pewnego pilota, który zrzucił bomby nie tam, gdzie miał i... Hitlera.

Lew morski czeka
Na współczesnych mapach Niemiec nie zaznacza się tego miejsca. To nawet nie ruiny, ale porozrzucane po lesie kawałki żelbetu. Tyle tylko w lasach Schorfheide na północ od Berlina pozostało z Carinhallu, okazałej rezydencji marszałka Rzeszy Hermanna Göringa, który w państwie Adolfa Hitlera pełnił kilka najwyższych urzędów - od przewodniczącego Reichstagu po ministra żeglugi powietrznej Rzeszy. Był też głównodowódzącym Luftwaffe.

To tu 21 lipca 1940 roku spotkało się dowództwo niemieckich sił powietrznych. Kilka dni wcześniej na posiedzeniu Reichstagu Führer wygłosił przemówienie, w którym - jak mówił - "po raz ostatni odwołuję się do rozsądku" Brytyjczyków i naciskał, by Londyn zawarł z Berlinem pokój, na niemieckich rzecz jasna warunkach. Nie liczył jednak na sukces tej "pokojowej" polityki. Tego dnia awansował dziewiętnastu generałów na feldmarszałków, a Göringa na tylko dla niego utworzony stopień wojskowy - marszałka Rzeszy. I właśnie z tej okazji feldmarszałków i generałów Luftwaffe nowo mianowany marszałek Rzeszy zaprosił do Carinhallu.

Goście i jednocześnie podwładni Göringa znakomicie wiedzieli, że utrata wielu okrętów w kampanii norweskiej na tyle osłabiła Kriegsmarine, że nie na marynarkę, ale na lotnictwo spadnie odpowiedzialność za powodzenie inwazji. Że będą musieli wkrótce zniszczyć Królewskie Siły Powietrzne (RAF), by bez przeszkód ze strony samolotów wroga ochraniać niemiecką flotę inwazyjną.

Goście Göringa wiedzieli również, że Hitler nie wyda rozkazu do realizacji operacji ukrytej pod kryptonimem "Seelöwe" (Lew morski), zanim Luftwaffe nie zapewni czystego nieba nad kanałem La Manche.

Ale informacje nadchodzące znad kanału La Manche wcale nie napawały optymizmem. Tam już od kilkunastu dni trwały walki powietrzne i Niemcy ponosili w nich spore straty. Brytyjczycy również, co było o tyle ważne, że na początku lipca 1940 roku Niemcy dysponowali kilkakrotnie większą liczbą samolotów niż RAF. Każdy strącony samolot brytyjski przybliżał Rzeszę do zwycięstwa.

W lipcu i na początku sierpnia Luftwaffe wzięła na cel statki handlowe i porty brytyjskie nad kanałem La Manche, zwłaszcza Dover, które zyskało przydomek "przedsionka piekieł". W archiwach BBC zachowała się relacja radiowa z ataku samolotów Luftwaffe na płynący do Dover konwój. Jej polskie tłumaczenie nie oddaje dramatyzmu chwili, bo na papier nie można przelać emocji wypowiadanych słów i wymownych przerw między nimi.

Oto "goły" tekst tej relacji: Niemcy bombardują konwój na morzu. Jest siedem samolotów. Jeden zrzucił właśnie bombę, ale chybiła celu. Żaden statek z dziesięciu w konwoju nie został trafiony. Znów nadlatują. Widzimy jak bomby zrzucone z samolotu lecą wprost na nas. Nasze działa strzelają bez chwili przerwy. Trwa walka, słychać terkot karabinów maszynowych. Kolejna bomba. I jeszcze jedna. Żadna nie trafiła w konwój. Udało nam się zestrzelić messerschmitta. Właśnie spada do morza. Pierwsze zwycięstwo. [Samolot] spada, zaraz rozbije się o fale. To było piękne! RAF daje im popalić!". Nie wszystkie jednak potyczki kończyły się tak, jak ta z relacji dziennikarza BBC.
1 2 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Głos Wielkopolski

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Głos Wielkopolski", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Kontakt: infolinia 800-171- 801, 61 8606026, 61 8606029, 61 8606030, 61 8606032 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16

email:prenumerata@glos.com

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Filia Poznań

ul. Grunwaldzka 19
60-782 Poznań
tel. 61 869-4196, 61 869-4267
fax. 61-869-4190

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Głos Wielkopolski

ul. Grunwaldzka 19,
60-782 Poznań,
tel. 61 86-94-100,
fax 61 860-61-15,
e-mail: redakcja@glos.com

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zamierzasz bawić się w strefie kibica podczas Euro 2012?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.