Głos Wielkopolski » Polecamy » 3. Ci wredni, fantastyczni Polacy

3. Ci wredni, fantastyczni Polacy

Data dodania: 2010-08-31 10:53:50 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-31 10:53:50

Głos Wielkopolski

Leszek Waligóra

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
3. Ci wredni, fantastyczni Polacy

Choć Polacy dostali "stare" Hurricany, byli nimi zachwyceni: potężna siła ognia robiła swoje (© Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Brytyjskich wojskowych polscy piloci drażnili. Nie rozumieli języka, mieli egzotyczne zwyczaje. W powietrzu zdawali się szaleni, choć w rzeczywistości mniej ich ginęło, za to sami zabijali skuteczniej - pisze Leszek Waligóra.

Polacy do Anglii napływali już od 1939 roku. I mieli problem... - W chwili przybycia do Wielkiej Brytanii większość z nas znała niewiele więcej ponad dwa angielskie słowa: yes i no. Ba, gdyby tylko było wiadomo, jak je poprawnie używać...! - wspominał 30 lat później Jan Zumbach, jeden z dowódców Dywizjonu 303. No i z tego używania na opak wynikały same kłopoty. Anglicy musieli przecież wypełnić kwestionariusze, przesłuchać i przebadać żołnierzy... Nieraz zdarzało się więc, że pełen werwy młody pilot z entuzjazmem odpowiadał "Yes, sir!", gdy padało niewinne pytanie: Have you a VD? Sęk w tym, że to niewinne pytanie przetłumaczone na polski znaczyło: czy cierpi pan na choroby weneryczne?
∨ Czytaj dalej


Może nie dlatego, ale trochę dzięki temu Polska straciła człowieka, który prawdopodobnie, gdyby tylko wszedł do służby, stałby się legendą również brytyjskiego nieba. Polskiego już był. Podpułkownik Leopold Pamuła, słynny wśród pokoleń polskich pilotów z tego, że wciąż zły na ich niskie umiejętności wsiadał w pełnym, zimowym umundurowaniu do dowolnego samolotu, wyczyniał nim na niebie wszystkie możliwe - i niemożliwe - akrobacje, po czym lądował i na oczach zdumionych rekrutów odmaszerowywał do biura. Nie od parady jest dodać, że pułkownik z samolotu po akrobacjach wysiadał... nagi.

Pamuła czynami bojowymi zasłynął już 1 września 1939 roku. Tego dnia zestrzelił jeden niemiecki myśliwiec, a drugi... staranował. Mimo poparzeń szybko wyszedł ze szpitala i przez Francję przedostał się do Wielkiej Brytanii. Anglicy nie chcieli dopuścić go do lotów, bo przekroczył już czterdziestkę. Ale wzięli go na badania, a tam lekarz, który odkrył w uzębieniu Pamuły nieleczony od lat ząb, spytał, oczywiście po angielsku, czy ten ząb boli. Pamuła, którego oczywiście nic nie bolało, odparł: Yes, Sir! I Anglicy wzięli się za wyrywanie zęba. 3 dni później pułkownik zmarł na skutek zakażenia, jakie w czasie tej operacji się wywiązało...

Dziwne i upokarzające dla Polaków były te badania, przepytywania. Zwłaszcza że Anglicy do lotów dopuszczali o wiele gorsze "przypadki". I tu aż prosi się o jedną z najciekawszych opowieści lotniczych czasów II wojny światowej. Douglas Bader, późniejszy as lotniczy, czyli pilot, który zestrzelił co najmniej 5 maszyn wroga, został wycofany ze służby już w 1933 roku. Niespełna rok wcześniej stracił w katastrofie lotniczej... obie nogi. Ale w 1940 roku Anglia tak bardzo potrzebowała pilotów, że Badera przywrócono do służby. I dobrze, bo latać umiał. Jednak w 1941 roku szczęście i umiejętności na niewiele się zdały, gdy zestrzelono go w locie nad wrogim terytorium. Bader miał pecha podwójnego: gdy już szykował się do skoku, w kabinie zakleszczyła się jedna z jego protez. Wybrał życie, więc na ziemi lądował z jedną tylko protezą. Dla niemieckich lotników był legendą, a ujmę przynosiło im, że jeniec Bader nie może chodzić. Mimo trwającej wojny doszło więc do niezwykłych uzgodnień. 6 brytyjskich bombowców dostało pozwolenia, aby bez ataków z niemieckiej strony, całkowicie nie niepokojone przez obronę przeciwlotniczą, mogły dolecieć nad obóz jeniecki Badera. Tam zrzucono mu... nową protezę.

Na tym jednak nie koniec historii. Douglas Bader, mając już obie "nogi", z obozu niemal natychmiast... uciekł. Złapano go co prawda, ale do legendy przeszedł i tak.

Ale wracajmy do Polaków. Nieufność wobec nich, przekonanie, że muszą być zdemoralizowani przegraną wojną, pewność, że pochodzą z zacofanego świata, spowodowały, że piloci pełną gębą zamiast natychmiast zasiadać za sterami samolotów bojowych, najpierw musieli przejść kurs języka angielskiego (ten okazał się przydatny), szkolenie z Regulaminu Królewskiego (to już przydawało się mniej).

I na dodatek: Polaków uważano za wredne typy. Rozdrażnieni brakiem walki, początkowo również nawet mundurów, łatwo wdawali się w awantury. Byli kłótliwi, aroganncy, goszcząc na brytyjskiej ziemi domagali się lotów, walki, dopiekając Anglikom, że nie po to jechali tak daleko, by uczyć się angielskiego. Na dodatek Polacy byli zupełnie obcy, inne mieli zwyczaje żołnierskie (Brytyjczyków drażniło ciągłe salutowanie i strzelanie obcasami). Ale za to polski "sznyt" uwielbiali cywile. Nie ukrywajmy: zwłaszcza płci pięknej.
1 2 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Głos Wielkopolski

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Głos Wielkopolski", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Kontakt: infolinia 800-171- 801, 61 8606026, 61 8606029, 61 8606030, 61 8606032 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16

email:prenumerata@glos.com

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Filia Poznań

ul. Grunwaldzka 19
60-782 Poznań
tel. 61 869-4196, 61 869-4267
fax. 61-869-4190

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Głos Wielkopolski

ul. Grunwaldzka 19,
60-782 Poznań,
tel. 61 86-94-100,
fax 61 860-61-15,
e-mail: redakcja@glos.com

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zamierzasz bawić się w strefie kibica podczas Euro 2012?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.