Płakały, gdy przez stadion szły reprezentacje. Płakały, gdy zapalał się znicz olimpijski. Płakały, gdy ich dzieci zdobywały medale. Łzy były ze szczęścia, że ich dzieci mogą biec, mogą cieszyć się sportem, mogą wygrywać. Bo to potwierdzało ich wcześniejsze zwycięstwo - z chorobą. O wielkopolskich uczestnikach III Onko-Olimpiady pisze Katarzyna Kamińska.
Najgorszy był początek zawodów - mówią mamy medalistów. - Mało widziałyśmy i pamiętamy, bo przez łzy niewiele widać. Ale to nieprawdopodobne szczęście widzieć, jak nasze dzieci się bawią i cieszą.
Widząc rozgadaną grupkę młodzieży, trudno rzeczywiście uwierzyć, że niedawno ich codziennością była walka z ciężką choroba nowotworową.
- Dobór konkurencji sportowych uzależniony był od kondycji psychofizycznej dziecka, wynikającej z przebytej choroby nowotworowej lub jej stadium leczenia - tłumaczy Magdalena Starzyńska z Fundacji Spełnionych Marzeń, organizatora Onko-Olimpiady.
- Najważniejszym kryterium udziału w Igrzyskach była pozytywna opinia lekarza z danego ośrodka onkologicznego, dopuszczająca pacjenta do zawodów sportowych i określająca stopień wysiłku.
- Wszyscy byliśmy u naszej pani profesor - mówią mamy. - Dzieci same sobie wybierały dyscyplinę, w jakiej chcą startować, a pani profesor mówiła, czy w ich stanie zdrowia jest to możliwe.
- Udział w takiej imprezie jest dla dzieci ogromnym potwierdzeniem ich wartości - uważa prof. Danuta Januszkiewicz-Lewandowska z Kliniki Onkologii, Hematologii i Transplantologii Pediatrycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - A dla ich zdrowia? A dla zdrowia sport zawsze jest dobry - śmieje się lekarka.
Do Warszawy zjechały dzieci i młodzież z 14 ośrodków onkologicznych z Polski oraz z czterech innych krajów: Litwy, Słowacji, Węgier i Turcji. Mogli wybrać - w zależności od wieku i możliwości - bieg na 60 i 100 metrów, skok w dal, pchnięcie kulą, rzut piłeczką palantową, chód z asystą, pływanie, tenis stołowy i piłkę nożną.
- Bezcenne przeżycie - mówią mamy. - Zobaczyłyśmy jak te nasze dzieci bawią, jaką satysfakcję im to sprawia. A dla nas, dorosłych, była to wreszcie okazja do zobaczenia się "na żywo", poznania się i zaprzyjaźnienia.
Na rękach Kota
Rodziny dzieci chorujących na nowotwory na informację o olimpiadzie trafili przypadkiem - ulotki leżały w szpitalu. Później poszło już szybko - udało się skrzyknąć kilka osób i wyruszyć na zawody. Pomógł poznański oddział Fundacji Spełnionych Marzeń.
- To było oderwanie się od rzeczywistości - mówi Karol Jagodziński. - Na takich imprezach zapomina się o chorobie. I po to one chyba są...
Chorobę u Karola wykryto przypadkiem w 2008 roku, później poszło już błyskawicznie - chemioterapia, operacja, naświetlania. Chemię Karol skończył w zeszłym roku. Na olimpiadzie dwukrotnie popłynął po złoto na dystansie 50 metrów.
Zuzia z bujnymi kucykami nieśmiało wyciąga swój medal - również złoty. Ona wygrała go w biegu na 60 m. A choroba zaczęła się przed trzema laty - gdy bladej dziewczynce zrobiono morfologię, żeby sprawdzić skąd ta bladość i ból w palcach u nóg.
Diagnoza - białaczka. Chemię skończyła brać w 2008 r.
Mateusz rozegrał zaś w tenisie stołowym 7 meczów i skończył ze srebrnym medalem. - Trzech konkurentów miałem ¬- rzuca od niechcenia. - Na drugim miejscu skończyłem.
A leczenia jeszcze nie skończył - jest na podtrzymującej chemioterapii po tym, jak w lutym 2008 wykryto u niego nowotwór w komorze nosowej. Jest już po operacji w Wielkopolskim Centrum Onkologii i po kilku seriach chemii.
¬Piękna Natalia z Koziegłów skończyła leczenie białaczki limfoblastycznej 7 lat temu. Na olimpiadę pojechała... spotkać się z koleżankami z sali szpitalnej.
- Chciałyśmy się zobaczyć z Klaudią i Weroniką, bo mieszkamy daleko od siebie - mówi nastolatka.
Ona skończyła bieg na piątym miejscu, jej obie koleżanki stanęły na podium - Klaudia zdobyła brąz, a Weronika srebro.
- Na zawodach była dziewczynka, która na Onko-Olimpiadę przyjechała prosto z oddziału - opowiadają mamy. - Na podium na drżących rękach wnosił ją Tomasz Kot.
I mimo że od sportowych zmagań minął już ponad miesiąc, na wspomnienie sceny w gardłach opowiadających o tym matek więźnie głos.
Oni już wygrali
- Dzieci startujące w naszych zawodach są na bardzo różnych etapach leczenia - wyjaśnia Magdalena Starzyńska. - Dlatego wymyślone zostały takie dyscypliny jak "chód z asystą" i "wyścig na wózkach". Ale nieważne, jaka dyscyplina, każda jest ogromną motywacją dla dzieci i a to ma duży udział w procesie leczenia.
Następna edycja sportowych zmagań dla dzieci chorych onkologicznie zaplanowana została na 2012 rok. - Ze względu na to, że Onko-Olimpiada nam się tak rozrasta, postanowiliśmy organizować ją co dwa lata - tłumaczy Magdalena Starzyńska. - W innym razie nie podołalibyśmy jej udźwignąć finansowo i organizacyjnie.
We wszystkie dotychczasowe edycje igrzysk włączali się artyści - prowadzili zawody, spotykali się z uczestnikami, dekorowali zwycięzców medalami.
Medale były najprawdziwsze z prawdziwych - biła je specjalnie na Onko-Olimpiadę Mennica Państwowa. W su-mie udział w tegorocznej olimpiadzie wzięło 180 zawodników.
- Oni swoją olimpiadę już wygrali - mówiła podczas zawodów Joanna Racewicz. Potwierdzają to ze łzami w oczach Magda Kozłowska, Helena Jagodzińska i Anna Pawłowska, których dzieci wygrywają ze swoją chorobą codziennie, po troszku.
Onkoolimpijczycy z Poznania
Z Poznaniu na III Międzynarodowe Igrzyska Sportowe "Onko-Olimpiada" do Warszawy pojechało 7 dzieci. Wszystkie były pacjentami Kliniki Onkologii, Hematologii i Transplantologii Pediatrycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Zuzanna Kozłowska, 9 lat, z Ludom/koło Obornik, po przebytej białaczce - złoty medal w biegu na 60 metrów
Karol Jagodziński, 18 lat, z Chodzieży, miał guza w nodze - 2 złote medale w pływaniu w stylu dowolnym i grzbietowym na 50 metrów
Klaudia Tomaszewska z Granowa, 15 lat, po chorobie onkologicznej - brązowy medal w biegu kobiet na 100 metrów
Mateusz Pawłowski, 12 lat, z Sokołowa/koło Słupcy - sarkoma, guz w komorze nosowej - srebrny medal w tenisie stołowym
Weronika Szymańska, 13 lat, z Wrześni, miała guz nadnercza - srebrny medal w biegu kobiet na 100 metrów
Natalia Dryjańska, 15 lat, z Koziegłów, po białaczce limfoblastycznej - 5 miejsce w biegu kobiet na 100 metrów
Aleksandra Urbańska, 10 lat, z Konina, po białaczce - 5 miejsce w biegu na 60 metrów
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GłosWielkopolski.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.