Tajemniczy, potężny inwestor uratuje szkołę

    Tajemniczy, potężny inwestor uratuje szkołę

    Katarzyna Kamińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    I Prywatne Liceum Ogólnokształcące oraz pozostałe trzy szkoły przy ulicy Dąbrowskiego w Poznaniu jednak będą istnieć nadal. Znalazł się inwestor, który wyłoży pieniądze niezbędne do ich dalszego funkcjonowania, wykupu licencji IB (międzynarodowej matury) i częściowej spłaty długów.
    - Odetchnąłem z taką ulgą, że słychać było jak kamień z serca mi spada - mówi Piotr Grodzki, dyrektor szkoły. - Ale mogę już z 99-procentową pewnością oświadczyć, że szkoły są uratowane! Jeszcze tylko nie wiemy do końca, w jakiej lokalizacji zaczniemy nowy rok szkolny.

    Dotychczasową siedzibą był budynek dzierżawiony od Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych przy ul. Dąbrowskiego. Na kolejną dzierżawę musi być jednak rozpisany przetarg. W grę wchodzi jeszcze pałacyk przy ul. Mazowieckiej, do niedawna siedziba Netii w Poznaniu. Tam jednak niezbędne byłyby prace dostosowujące budynek do wymogów stawianych placówkom oświatowym.

    - Sprawa powinna się rozstrzygnąć do środy, czwartku - mówi dyrektor Grodzki. - Ale najważniejsze, że jest inwestor.

    A jeszcze dziesięć dni temu sytuacja wyglądała dramatycznie, gdyż dotychczasowi właściciele szkół podstawowej, gimnazjum i dwóch liceów oświadczyli, że potężne długi zmuszają ich do zamknięcia placówek. Informacja rozprzestrzeniała się wśród uczniów, rodziców i nauczycieli telefonicznie i za pomocą e-maili i SMS-ów. Rodzice nie ukrywali złości, a uczniowie z niepokojem obserwowali rozwój wypadków. Był środek wakacji, rekrutacja w większości szkół dawno zakończona, a możliwość kontynuacji nauki w wybranych szkołach niemożliwa. Nadzieję mieli tylko maturzyści z klasy IB - nieoficjalnie chęć ich przyjęcia złożył dyrektor konkurencyjnej szkoły działającej w Poznaniu przy ulicy Taczanowskiego.

    - To była moja deklaracja wobec współwłaścicielki szkoły - mówił Ryszard Matuszewski, szefujący International School of Poznan. - Ale zrobiłbym tak tylko wtedy, gdybym wiedział, że w żaden sposób nie da się już uratować placówki przy Dąbrowskiego. Jestem bowiem ostatnim, który chciałby, żeby ta szkoła umarła - ja ją tworzyłem, ja jej ojcowałem i matkowałem i ja jej będę pomagał. Jednak na razie, z tego co wiem, trwają rozmowy z inwestorem.

    - Przyznaję, że tak spektakularnego upadku szkoły nie pamiętam, tym bardziej że wyniki sytuowały tę szkołę w poznańskiej czołówce - mówi Dorota Śliwińska, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Poznaniu. - Jeśli chodzi o szkołę podstawową i gimnazjum to, ze względu na obowiązek szkolny, uczniów musiałyby przejąć szkoły rejonowe . W liceach jednak nabór już się skończył i sprawa byłaby bardziej skomplikowana.

    Rzeczniczka kuratorium dodaje, że trudno jej mówić o zaskoczeniu sytuacją, bo do kuratorium już wcześniej docierały sygnały o tym, że w szkole dzieje się źle.

    Inwestor, który zdecydował się ratować szkołę chce na razie pozostać anonimowy. Dyrektor Grodzki mówi tylko, że reprezentuje on "potężny kapitał" a szkoła dla niego ma być sprawą raczej prestiżu, niż biznesu. Między rodzicami i uczniami znów krążą gorączkowe e-maile i SMS-y z informacją, że 1 września spotkają się jednak prawdopodobnie w tym samym gronie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo