Etyczny dylemat teologiczny

    Etyczny dylemat teologiczny

    Małgorzata Linettej

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jak sobie przypominam, gdy ustanawiano zasady wprowadzenia religii do szkół, lekcje etyki były przeznaczone dla tych uczniów, którzy z najróżniejszych względów nie chcieli uczęszczać na zajęcia prowadzone przez katechetów. Etyka miała być dla tych, którzy nie wyznają żadnej wiary, a powinni nauczyć się stosowania w życiu zasad moralności.
    Okazuje się, niewiele z tego wyszło, bo nauczycieli etyki brak i prawo pozostało tylko papierowe. Pamiętamy, że nie tak dawno wypowiedział się w tej sprawie Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał, że państwo ma obowiązek zapewnić każdemu uczniowi, który wyrazi taką wolę, lekcje etyki.

    Przyklasnąć zatem należy inicjatywom, których celem jest kształcenie nauczycieli-etyków. Czy jednak nie jest zaskakujące, że mają to robić teolodzy? Przecież u podstaw wprowadzenia tego przedmiotu do szkół było zapewnienie alternatywy dla kwestii teologicznych.

    Można pomyśleć, że ktoś, kto w duchu teologicznym skończy etykę, będzie "katechetą inaczej".
    Kiedyś funkcjonowało określenie "moralności socjalistycznej" czy "sprawiedliwości socjalistycznej". Czyżbyśmy teraz mieli szansę na "etykę teologiczną" w opozycji do "etyki świeckiej"? Wolałabym nie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo