Gospodarze chcą pieniędzy za swoją ziemię

    Gospodarze chcą pieniędzy za swoją ziemię

    Daniel Andruszkiewicz, Malwina Korzeniewska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Na ponad dziewięćdziesięcio- hektarowym polu w Jutrosinie ma powstać zbiornik retencyjny. Wykonawca nie może rozpocząć prac, bo rolnicy na polach zasadzili pomidory i kukurydzę. Twierdzą, że nie jest to akt protestu, ale zwykła działalność, którą od lat prowadzą na swojej ziemi. Gospodarze zapowiadają, że nie pozwolą, by ciężki sprzęt wjechał na ich grunty, póki nie dostaną za nie odszkodowania.
    Przepychanka pomiędzy Wielkopolskim Zarządem Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu, który prowadzi tę inwestycję, a wykonawcą, firmą "FranSław" ze Zdroju oraz właścicelami ziemi trwa od 28 maja. Wówczas teren pod budowę zbiornika retencyjnego w Jutrosinie został oficjalnie przekazany wykonawcy. Prace nie mogą jednak rozpocząć się do dziś, gdyż rolnicy blokują inwestycję i straszą spaleniem sprzętu budowlanego firmy.

    Jej właściciel czuje się zastraszony.
    - Nie jeżdżę na teren inwestycji, bo obawiam się podpalenia mojego majątku. Groźby rolników są wiarygodne. Pracownicy niecierpliwią się, chcą rozpocząć prace - wyjaśnia Piotr Kalemba, który zaznacza, że chce się porozumieć, bez użycia siły.

    Zdaniem rolników spod Jutrosina obawy wykonawcy są mocno przesadzone. Początkowo chcieli blokować inwestycję siłą, ale doszli jednak do wniosku, że skoro ziemia należy do nich, to nikt nie może bez ich zgody wykopać tam zbiornika. Wierzą w prawo, które jak twierdzą, stoi po ich stronie.

    - Nie mamy szans w walce z koparkami. Nie przykujemy się do nich łańcuchami. To nasza ziemia i możemy na niej robić, co nam się podoba. Jeśli wjadą tu ciężarówki, to po prostu wezwiemy policję - wyjaśnia Zenon Grześkowiak, gospodarz z Rogożewa, właściciel plantacji pomidorów, które rosną w miejscu, gdzie ma się znaleźć nowe koryto rzeki Orli. - Najpierw trzeba zapłacić odszkodowania i wykupić grunt, a potem można wchodzić na plac budowy. Nie jesteśmy przeciwnikami zbiornika, ale chcemy wiedzieć, ile się nam oferuje i kiedy dostaniemy pieniądze. Wtedy oddamy tyle ziemi, ile potrzeba. Do tego czasu na prywatnym gruncie nikt nie wykopie nam rzeki.

    W mediacje z rolnikami włączy się burmistrz Jurosina Zbigniew Koszarek. Ale nawet jemu nie udało się zmienić zdania Zenona Grześkowiaka i kilku innych rolników, którzy domagają się odszkodowania a nie zgadzają się na zamianę pól, które ma zalać woda, na inne działki.

    - Nie chcemy nikomu robić na złość. Po prostu robimy swoje. Spodziewamy się bardzo dobrych plonów - mówi Zenon Grześkowiak.

    Zarząd firmy twierdzi, że nie ma mowy o zapłaceniu odszkodowania rolnikom, ponieważ teren został już oddany i przekazany pod budowę zbiornika retencyjnego. Przekonuje również, że nie ma takiego zapisu w umowie.

    - Inwestycję musimy zakończyć do września 2011 roku. Nawet przy pracy całą dobę nie jesteśmy w stanie nadrobić straconego czasu - mówi właściciel firmy "FranSław".

    Dyrektor Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu Zofia Tymczuk mówi, że strony muszą dojść do porozumienia, a prace powinny być prowadzone zgodnie z harmonogramem.
    Wczoraj sprzęt "FranSław" miał wjechać na teren budowy. Ostatecznie właściciel ponownie zrezygnował z próby sił z rolnikami. 10 sierpnia w siedzibie zarządu odbędzie się spotkanie z wykonawcą, inspektorami nadzoru, dyrektorami WZMiUW i wówczas zapadną ostateczne decyzje.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ziemiae

    ewa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    SZanowni Państwo! Ziemia--to jest warsztat pracy rolnika!!! Jak można zabrać mu bez jego zgody jego własność? Przecież ziemia jest jego własnością!--więc należy mu się godna...rozwiń całość

    SZanowni Państwo! Ziemia--to jest warsztat pracy rolnika!!! Jak można zabrać mu bez jego zgody jego własność? Przecież ziemia jest jego własnością!--więc należy mu się godna zapłata. NAPEWNO MA PRAWO ŻARZĄDZAĆ SWOJĄ WŁASNOŚCIĄ. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zbiornik

    felek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Nie ma ustawy wywłaszczającej właścicieli pod budowę zbiorników retencyjnych czy też urządzeń przeciwpowodziowych, więc o wywłaszczeniu nie ma mowy, po prostu to jest zła organizacja, grunty nie są...rozwiń całość

    Nie ma ustawy wywłaszczającej właścicieli pod budowę zbiorników retencyjnych czy też urządzeń przeciwpowodziowych, więc o wywłaszczeniu nie ma mowy, po prostu to jest zła organizacja, grunty nie są wykupione. Rolnicy nie otrzymali do wglądu operatów szacunkowych. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Komisja "Przyjazne Państwo"

    Piotr (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    W sejmie działa komisja "Przyjazne Państwo". Ta "przyjacielskość" ma polegać na stworzeniu przepisów, które mają ułatwić wywłaszczenie ludzi ze swojej ziemi. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że...rozwiń całość

    W sejmie działa komisja "Przyjazne Państwo". Ta "przyjacielskość" ma polegać na stworzeniu przepisów, które mają ułatwić wywłaszczenie ludzi ze swojej ziemi. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że praktycznie KAŻDY z nas (kto posiada ziemię) może jej być pozbawiony. Wystarczy, że ktoś zechce wybudować zbiornik retencyjny, elektrownię wiatrową czy otworzyć wysypisko śmieci. Poniżej link:
    http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/434667,wlasciciele_nieruchomosci_moga_stracic_dzialki_pod_budowe_farm_wiatrowych.html
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo