Biblijne cierpienie

    Biblijne cierpienie

    Danuta Pawlicka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Mamy piękne porodówki i coraz lepszą opiekę nad rodzącą, której Ministerstwo Zdrowia będzie płacić również za domowe porody. Nikt ją jednak nie zmusi do tego, aby zrezygnowała ze szpitala i rodziła w domu.
    To będzie jej wybór. Dlaczego więc nie pozostawia jej się wyboru, gdy boi się cierpienia i chce go uniknąć? Resort zdrowia nie ugiął się przed naciskami, aby płacić za cesarskie cięcie na życzenie. Przy ograniczonych funduszach można to zrozumieć. Ministerstwo nie chce również refundować znieczulenia na życzenie. Ostatecznie i to można przyjąć na karb kryzysu, chociaż trudno takimi argumentami przekonać kobiety czekające na poród.

    Dlaczego jednak nie można zapłacić za tę ulgę, której kobieta oczekuje? Ma takie same prawo do rodzenia bez bólu, jak do złożenia połamanej kończyny, czy jej amputacji. Kiedyś takie operacje robiło się na "żywca". Dzisiaj nikt nie odważyłby się tego dokonać w warunkach szpitalnych. Ba, zęba nie wyrywa się bez znieczulenia. Ból przy porodzie lekceważy się, jakby to był biblijny obowiązek. Strach przed nim podpowie inne rozwiązanie - także, niestety, sprzeczne z prawem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo