Nie było zdrady pod Ujściem?

    Nie było zdrady pod Ujściem?

    Michał Nicpoń

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Miał być Potop, to jest. Wojna nie wybiera i deszcz czy upał, to walczyć trzeba, bitwa będzie! - przekonywał jeszcze kilka godzin przed inscenizacją Zbigniew Juszkiewicz, prezes Theatrum Historica z Piły, główny organizator sobotniej rekonstrukcji Bitwy po Ujściem. Na pole historycznego starcia Polaków i Szwedów zjechało 15 grup rekonstrukcyjnych - w sumie blisko 150 żołnierzy z całej Polski. Po co to wszystko? Ano po to, by przekonywać świadków widowiska, że słynnej "zdrady pod Ujściem" w historii Polski wcale nie było.
    Chodzi o wydarzenia z 1655 roku, które zapoczątkowały pamiętny szwedzki "potop". Około 15 tysięcy szlacheckiego pospolitego ruszenia pod wodzą ówczesnego wojewody poznańskiego Krzysztofa Opalińskiego skapitulowało bez walki przed 14-tysięczną, zaprawioną w walce armią szwedzką Karola Gustawa.

    - Ujście nie poddało się od razu, nie skapitulowało na wieść o tym, że Szwedzi nadchodzą. Obrońcy Ujścia zaniechali walki dopiero, gdy wiadomo już było, że obrony tej nie będzie można kontynuować. Zdrada to zdecydowanie za mocne słowo - przekonuje Paweł Węglarczyk, jeden z organizatorów sobotniej rekonstrukcji.

    Polaków w obronę bierze również Zbigniew Juszkiewicz, prezes stowarzyszenia Theatrum Historica, które czuwało m.in. nad częścią merytoryczną widowiska.

    - Szczególnie w okresie powojennym były tendencje takie, by Ujście pokazać jako przykład zdrady, przykład hultajstwa i rozwiązłości szlachty polskiej, co jednak jest nieprawdziwe - twierdzi Juszkiewicz. - Nie było tam żadnej zdrady, doszło do kapitulacji, a doszło dlatego, że na tym etapie wojny wojska polskie nie były w stanie stawić oporu wojskom szwedzkim i to nie tylko pod Ujściem, ale w całej Polsce - dodaje.

    Cóż, zadanie inicjatorów "Bitwy pod Ujściem" z pewnością do łatwych nie należy. Obraz zdrajców spod Ujścia zdążył już dobrze zapaść w pamięci choćby dzięki Henrykowi Sienkiewiczowi. "Zdrada! Morderstwo! Hańba! Jesteśmy Szwecją już, nie Polską! Matkę tam mordują, w tym domu" - kwestia, właściwie krzyk Pana Zagłoby z "Potopu", tak czytelnikom powieści, jak i widzom znana jest bardzo dobrze. Nie przez wszystkich odbierana jest jednak tak jednoznacznie.

    - Obraz z "Potopu" to ocena Sienkiewicza. On pisał Trylogię, gdy Polska była pod zaborami, perspektywa była więc inna niż dziś. Powieści miały mieć zamierzony wydźwięk - twierdzi Mariusz Frankowski, nauczyciel historii z Piły. - Poddając się królowi szwedzkiemu pod Ujściem, szlachta nie chciała zdradzić. Chciała zmienić króla, bo panujący wtedy prawomocnie Jan Kazimierz cieszył się w Wielkopolsce bardzo małym poparciem. Decyzja szlachty była... polityczna. Nie byli oni zwolennikami Jana Kazimierza, ale na pewno nie przypuszczali nawet, że Szwedzi będą później przez pięć lat grabić Polskę - dodaje.

    Zdania w tej sprawie nadal są podzielone i nie wiadomo, czy organizatorom Bitwy pod Ujściem uda się zamierzony cel osiągnąć. Jedno jest pewne, sobotnia bitwa pod Ujściem do skutku doszła i, co ciekawe, potyczka nie przyniosła konkretnego rezultatu - na polu bitwy remis. Podobnie jak partia szachów pomiędzy Szwedami i Polakami, która rozegrana została przed południem (to już z historią wiele wspólnego nie miało). Na szachownicy również był pat. Czy dzięki temu możliwe będzie podpisanie nowego paktu Polski i Szwecji po 355 latach? Obecny na inscenizacji minister Ambasady Szwecji w Polsce przekonywał, że tak.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo