Bilet na klimatyzowany

    Bilet na klimatyzowany

    Katarzyna Fertsch

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Wiele szczęścia mają ci, którzy mieszkają niedaleko "pestki". Do pracy może ich czasem zawieźć niskopodłogowy, przewiewny tramwaj. Ci mieszkańcy mogą też mieć pewność, że kiedy tabor poznańskiego MPK wzbogaci się o tramino, zostaną one skierowane właśnie na trasę "pestki".
    W zupełnie innej sytuacji są mieszkańcy Wildy czy Jeżyc. Oni do pracy dojeżdżają starymi, wysokopodłogowymi tramwajami. "Holendry" są dodatkowo tak skonstruowane, że nie da się ich porządnie wywietrzyć. Nie ma też co marzyć mieszkaniec tych dzielnic, że pod jego domem pojawi się w najbliższym czasie jakieś tramino. Torowiska nie są przystosowane do tak nowoczesnych i niskich pojazdów. Jedyne, na co można liczyć, to zamiana "holendrów" na ciut lepsze "helmuty".

    Wszyscy płacą jednak za przejazd tyle samo. I te matki z dziećmi w wózkach, które bez problemu wchodzą do combino, i te, które nie wejdą do "holendra", bo drzwi są za ciasne - kupują sieciówki za taką samą kwotę. Gdzie tu sprawiedliwość?

    Podróżujący koleją mają wybór: albo płacą mniej i jadą pociągiem osobowym, albo wydają więcej i w wygodnym fotelu Inter City przemierzają setki kilometrów. Dlaczego nie zróżnicować podobnie taryfy biletowej w mieście? Jeśli 15-minutowy bilet na combino, tatrę czy wyremontowanego moderusa kosztuje 2 złote, to taki sam bilet na podróż "holendrem" czy "helmutem" powinien być co najmniej o połowę tańszy.

    Technicznie nie powinno być z tym problemów. Dzisiaj biletów w taryfie jest prawie 100. I z dwustoma pasażerowie by sobie poradzili. Żółte bilety - ekskluzywny przejazd. Fioletowe - na wszystkie pozostałe tramwaje. Biletomat mógłby na początku pytać: wybierasz podróż niskopodłogowym, klimatyzowanym pojazdem czy zwykłym? Choć nie jestem do końca przekonana, czy prawidłowo zadane pytanie nie powinno brzmieć: jedziesz normalnie czy wybierasz ekstremalną przejażdżkę starym, dusznym tramwajem, do którego na dodatek trudno jest wejść?

    Przystanki też można by podzielić na dwie części. Jedna, dla tych czekających na combino, druga - dla tych, którzy nie potrzebują luksusów, za to chętnie zaoszczędzą kilka groszy na komunikacji miejskiej. A i narzekania by się musiały skończyć: płaciłoby się w końcu odpowiednio do oferowanych warunków podróży.

    Jestem w dobrej sytuacji, bo mieszkam przy PST. Wiem, że kiedy pojawią się w Poznaniu tramino, na pewno część z nich będzie obsługiwała szybką, już pewnie wydłużoną do dworca trasę. Oczywiście żartuję z rozróżnianiem biletów. Żeby jednak było sprawiedliwie, miasto powinno wyremontować zaniedbane torowiska i przystosować je do niskopodłogowych pojazdów. Wtedy faktycznie będzie można powiedzieć, że poznańscy pasażerowie dostaną 45 tramino. A za dwa lata dodać, że poznańscy pasażerowie jeżdżą 70 niskopodłogowymi tramwajami. Bo dzisiaj te dane dotyczą tylko osób, które korzystają z uprzywilejowanych linii.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo