Jarocin 2010: festiwal reaktywacji

    Jarocin 2010: festiwal reaktywacji

    Marcin Kostaszuk, Jacek Sobczyński

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Jarociński trzydziestolatek wyrósł już z kreowania nowych trendów. Uwielbia za to wydarzenia, które przypominają mu jego młodość, a już najlepiej, gdy ktoś wraca tu specjalnie na jego zaproszenie - tak, jak zrobili to muzycy Pidżamy Porno.
    Piątkową gwiazdą imprezy była hiszpańska formacja skapunkowa Ska-P. Ich żywiołowy występ zjednoczył w tańcu widownię i podzielił krytyków. My jesteśmy na "nie" - Południowcy zaprezentowali tani, prymitywny kabaret z przebierankami i prostą jak budowa cepa muzyką. O wiele lepiej zagrali drudzy zagraniczni goście - szkocka formacja Biffy Clyro. O oryginalną oprawę sceniczną (studio telewizji "Kłam TV") postarali się weterani punk-rocka z Dezertera, niestety technika wymogła na zespole opóźnienie.

    A co działo się w sobotę? Mir ubiegłorocznego triumfatora był dla Rotofobii wart całych 20 widzów pod sceną. Trochę lepiej było w przypadku krakowian z CF98, którzy mają punkową zadziorność, ruchliwą wokalistkę i - wreszcie - polskie teksty. Cóż jednak z tego, skoro śpiewają o niczym. Ale mają jeszcze szansę się poprawić, w przeciwieństwie do wymuszaczy niechcianych bisów z wrocławskiego Hurtu.

    Muchy weszły na muzyczny ring uskrzydlone porannym piłkarskim zwycięstwem nad Heyem - było 10:2, choć basista Tomek Skórka chwalił się widowni, że 11. Skrzydeł dodały też zespołowi samoloty z papieru, rzucane przez fanów w czasie "Miasta doznań", mało spektakularnie zabrzmiały za to "Telefony" Republiki, zaśpiewane z pomocą przedszkolnego chórku dzieciaków z papierowymi słuchawkami w rękach. Trzeba mieć nadzieję, że małolatów szybko ewakuowano, bo muzycy angielskiej, hardcore'owej grupy Gallows lubowali się w przymiotniku "fucking" zarówno w tekstach, jak i zapowiedziach. Muzycznie zachwycić nie zdołali - lepiej wypadła chwilę później Coma.

    Dla Pidżamy próba generalna odbyła się w piątek w Poznaniu (w Minodze grali dla niepoznaki jako Here We Go Tadzik), ale w sobotę widownia wzrosła ze 100 osób do ponad 10 tysięcy. Przerwa wyszła Pidżamie na dobre: lider śpiewał o wiele lepiej niż kiedyś, zespół nie połykał co trudniejszych zagrywek, a cięte komentarze między utworami ("Nie stawiajcie nowych krzyży") przypomniały, że ten zespół zawsze miał coś ważnego i aktualnego do powiedzenia młodej generacji. W Jarocinie - podobnie jak 11 lat wcześniej na Przystanku Woodstock - Grabaż trafił na wdzięcznych słuchaczy, więc koncert zakończył przed nimi… na kolanach i przy okazji zbluzgał dziennikarskich asów, uważających, że do Jarocina jeździ "gorszy rodzaj publiczności".

    Znamy zwycięzców konkursu
    Jurorzy festiwalowego konkursu w Jarocinie przyznali swoje nagrody i wyróżnienia. Główny laur w konkursie młodych zespołów, grających w piątek i sobotę na scenie Red Bull Tour Bus przypadł w udziale formacji Neony. Wrocławska kapela ochoczo przyznaje się do inspiracji rock'n'rollem oraz... wiśniami i wakacjami w Pobierowie. Jury wyróżniło także zespoły Materia ze Szczecinka oraz poznaniaków z Hellow Dog. Swoich ulubieńców wybrała także jarocińska publiczność. Nagrodę otrzymał punkrockowy Grin Piss z Olesna. I oni, i Neony zagrały w niedzielę koncerty na dużej scenie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo