Mimo wszystko, Polacy dali wyraz, kogo widzą w Pałacu Prezydenckim. Niestety, przegrani nie potrafią się pogodzić z regułami demokracji i robią co mogą, aby te wybory zdezawuować. Pan Jarosław Kaczyński, nie mogąc znieść "czarnej polewki", jaką zaserwowało mu społeczeństwo, bije na oślep, bez elementarnej kultury osobistej. A przecież jego mama była pracownicą Instytutu Badań Literackich i prawdopodobnie dbała, aby jej chłopcy byli dobrze wychowani, znali podstawowe zasady dobrego zachowania... Nie sadzę, że poprzestała tylko na wierszu Sloty "O zachowaniu się przy stole".
Grzech pychy
O tym, że do lekcji z kultury osobistej pan Jarosław Kaczyński się nie przykładał, świadczy pochówek brata na Wawelu.
Zgoda na pochowanie w tym miejscu Lecha Kaczyńskiego jest przejawem pychy (a jest to pierwszy z siedmiu grzechów głównych). W czym Lech Kaczyński jest lepszy od Czesława Miłosza, którego nie pozwolono pochować obok królów i wieszczów? To, że Lech Kaczyński przypadkowo zginął w katastrofie lotniczej to jeszcze nie powód do pochówku w tym miejscu. No tak, jestem tylko przedstawicielem łże-elit, bo gdybym reprezentował zdrowy trzon narodu, to mówiłbym, że prezydent Lech Kaczyński "poległ". To już lepiej brzmi niż "zginął w katastrofie". Ale zawsze wydawało mi się, a potwierdzają to słowniki języka polskiego, że polec można w walce.
Grzech gniewu
Kościół katolicki stanął przy Jarosławie Kaczyńskim w wyborach prezydenckich. Ciekawe, co powie na temat gniewu, który jest wymieniany dopiero jako szósty z grzechów głównych. Każda bowiem wypowiedź przegranego w wyborach prezydenckich ocieka gniewem, choćby ta, kiedy opowiada o drodze do Smoleńska w dniu katastrofy. I rzuca kalumnie na temat premiera Tuska.
Grzech zaniechania
Pan Jarosław Kaczyński opowiadając o dniu katastrofy, przypomina, że w rozmowie z ministrem Sikorskim, który poinformował go o tragedii, powiedział: "To jest wynik zbrodniczej polityki - nie kupiliście nowych samolotów". Niedoszły panie prezydencie, grzech zaniechania kupna nowych samolotów może pan przypisać najpierw sobie, ponieważ to pan kierował rządem, zanim władzę objęła Platforma. I wtedy te samoloty też już były w opłakanym stanie. Powiem więcej, za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego one były także w kiepskim stanie. Wiem, bo wsiadając kiedyś w orszaku dziennikarzy towarzyszących prezydentowi podczas wizyty w Watykanie, zastanawialiśmy się w swoim gronie, czy aby dolecimy.
Nie chcę być niczyim spowiednikiem. Nie interesują mnie grzechy Jarosława Kaczyńskiego, które niewierzący delikatnie nazywają po prostu brakiem kultury osobistej, brakiem dobrego wychowania, brakiem smaku i klasy...
Pewnie bym nic na ten temat nie pisał, ale zajrzałem późnym wieczorem do Internetu i przeczytałem brednie, jakie wygadywał w programie Moniki Olejnik poseł Brudziński. Jeśli przedstawiciel społeczeństwa w Sejmie nie zna procedur związanych z zabezpieczaniem miejsca katastrofy i późniejszych badań tam prowadzonych oraz procedur przewożenia zwłok w samolocie, to zastanawiam się, co ten pan robi w Sejmie? To że jest ksenofobem, wiem od dawna... Tylko dlaczego z moich podatków otrzymuje on kasę?
Frustracja w PiS-ie musi być ogromna. Jego członkowie idąc tropem wodza walą na oślep. Tworzą i będą tworzyć teorie spiskowe, angażować pieniądze publiczne, by udowodnić coś, co jest tylko tworem chorej wyobraźni. Śmieszy mnie prośba rodziny posła Gosiewskiego o ekshumację i ponowną sekcję zwłok... Ciekawi mnie, co na to pierwsza żona prawicowego posła, która niedawno walczyła z nim o alimenty?
Zaimponowali mi natomiast harcerze w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. A może to politycy i Kościół powinni wziąć korepetycje od młodych, którzy postawili ten krzyż w odruchu chwili i teraz chcą, aby przenieść go w godne miejsce. I nie mieszają tego gestu z polityką?
Na koniec pytanie retoryczne: Kiedy wreszcie społeczeństwo przestanie wierzyć człowiekowi, który powołując się na szczytne ideały, szerzy nienawiść i wykorzystuje tragedię rodziną, by zbić polityczny kapitał?