Debata prezydencka w oczach Wielkopolan

    Debata prezydencka w oczach Wielkopolan

    Michał Kopiński, Paulina Jęczmionka, Mateusz Pilarczyk, Rafał Cieśla

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Na sam koniec kampanii wyborczej Polacy obejrzeli dobrą, trzymającą w napięciu debatę. Kandydaci PO i PiS na prezydenta byli dynamiczni i nie unikali konfrontacji. Czasami jednak uciekali od konkretów, zastępując je ogólnikami.
    Prowadzoną przez trójkę dziennikarzy - Joannę Lichocką z TVP, Katarzynę Kolendę-Zalewską z TVN i Jarosława Gugałę z Polsatu - debatę transmitowało pięć kanałów telewizyjnych. Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński spierali się w niej o sprawy społeczne, gospodarcze i zagraniczne.
    Komorowski często żartował, próbując rozluźniać atmosferę. Mniej spięty niż w niedzielę był też Kaczyński. Politycy przerzucali się cytatami, które miały na celu wytknięcie konkurentowi niekompetencji lub gaf.

    - Mówił pan, że nie ma czegoś takiego jak Polska A i Polska B. Proszę bardzo, oto dokument podpisany przez waszego ministra Boniego. Na 239 stronie jest właśnie o Polsce A, B i C - atakował Kaczyński. A pytany o sposób na powstrzymanie wyludniania się Polski, odpowiedział: - Posiadanie i rodzenie dzieci musi stać się modne. Warto wrócić do planu Joanny Kluzik-Rostkowskiej na ten temat, bo nie został on wykorzystany.

    - Mogliście go wykorzystać, gdy rządziliście - skontrował Komorowski. - A w kwestiach przeciwdziałania wyludnianiu się Polski mam osobiste osiągnięcia - nawiązał do swojej rodziny z piątką dzieci. Dodał też, że to PO wprowadziła abolicję podatkową dla Polaków wracających z zagranicy.

    Jarosław Kaczyński próbował wytknąć Komorowskiemu mijanie się z prawdą w niedzielnej debacie. Wypomniał mu m.in., że rząd PO nie przeznaczył w ub. roku na armię tylu pieniędzy, co powinien i że nauczyciele dostali niższe podwyżki. - Posługujcie się prawdą, a nie blefem! - mówił.

    - Wy jesteście specjalistami od planowania, a my od roboty - rewanżował się marszałek Sejmu. I wręczył Kaczyńskiemu wydruk, z którego wynikało, że - wbrew częstym zarzutom PiS - wschodnie województwa dostają najwięcej pieniędzy z UE.

    Na pytania o gospodarkę obaj kandydaci odpowiadali ogólnikowo, przy każdej okazji zahaczając o sprawy społeczne. Kaczyński obawiał się o los Polaków, którzy mieliby korzystać ze zreformowanej przez PO służby zdrowia. - Niech pan przyjedzie do Płocka! - odpowiedział Komorowski. - Tam PiS realizuje w szpitalu program PO, prowadząc go jako spółkę. I działa!

    Komorowski i Kaczyński kłócili się też, czyją zasługą jest obniżenie podatków i o jakie dopłaty UE dla rolników powinna walczyć Polska. Do kilku ostrych spięć doszło w części o polityce zagranicznej. Komorowski po raz kolejny wytknął Kaczyńskiemu błąd z pierwszej debaty, kiedy kandydat PiS zadeklarował, że Polska powinna rozmawiać o Białorusi z Rosją. - A pan nic nie zrobił w sprawie lepszego prowadzenia śledztwa po katastrofie smoleńskiej - rewanżował się Kaczyński.
    - Potrzebna jest prezydentura współpracy - podsumował kandydat PO. - Prezydentura musi być kompetentna - stwierdził Jarosław Kaczyński.

    Agnieszka Kozłowska-Rajewicz szefowa sztabu B. Komorowskiego w regionie

    Przed debatą była bardzo pewna zwycięstwa swojego kandydata. - Bronisław Komorowski wygra o kilka długości - zapewniała szefowa sztabu Bronisława Komorowskiego w regionie. Oglądała bardzo skupiona i robiła notatki. Raz się zaśmiała - kiedy Jarosław Kaczyński wspomniał o tym, że biedniejsze osoby z mniejszych miejscowości mogą mieć pod rządami PO i Komorowskiego problemy z dostępem do służby zdrowia.

    - Na tym właśnie polega demagogia Jarosława Kaczyńskiego - tłumaczyła później. - W konstytucji jest zapisane, że wszyscy Polacy muszą mieć dostęp do służby zdrowia i tego zmienić nie można, nawet prywatyzacją. Zresztą, nikt nigdy płatnej służby zdrowia w Polsce nie proponował!

    Posłanka nie miała żadnych wątpliwości, kto debatę wygrał. - Oczywiście Komorowski - mówiła. - Choć - przyznała - o ile tę pierwszą, sprzed kilku dni, wygrał przez nokaut, o tyle już tę na punkty. A Kaczyński? Pokazał prawdziwą twarz. Tę, gdy mówił, gdzie stało ZOMO.

    Szymon Szynkowski vel Sęk koordynator kampanii J. Kaczyńskiego w Poznaniu

    Radny PiS poróżnił się ze swoją polityczną przeciwniczką Agnieszką Kozłowską-Rajewicz jeszcze przed rozpoczęciem debaty. Ona chciała oglądać transmisję TVN-u, on był za TVP. Początkowo, kiedy posłanka PO robiła notatki, Szynkowski vel Sęk tylko słuchał. Później jednak sam wziął do ręki długopis. Co pewien czas, gdy mówił Komorowski, na twarzy radnego pojawiał się kpiący uśmiech. Radny PiS śmiał się, gdy marszałek zapowiedział, że będzie niezależnym prezydentem.

    - Cała kampania Komorowskiego była zaprzeczeniem tych słów - mówił radny. Było też zdziwienie i kręcenie głową. A po debacie zdecydowanie stwierdził, że wygrał ją Jarosław Kaczyński. - Ta debata, wyraźniej niż poprzednia, zarysowała dwie wizje prezydentury - mówił Szymon Szynkowski vel Sęk. - Pokazała zestawienie prezydentury merytorycznej z prezydenturą żyrandolową. Wygrała ta pierwsza - podkreślił poznański radny Prawa i Sprawiedliwości.

    Krystyna Łybacka posłanka SLD

    Posłanka jeszcze przed rozpoczęciem wczorajszej debaty zwróciła uwagę na wygląd kandydatów.
    - Obaj są pięknie uczesani - powiedziała.

    Po słowach Bronisława Komorowskiego, że jest zwolennikiem społecznej gospodarki rynkowej stwierdziła: - To lewicowe hasło.
    Krystyna Łybacka zdziwiła się, gdy kandydaci na prezydenta zdecydowanie występowali w obronie KRUS-u.

    - W samej debacie zabrakło mi jednak wizji. Było mnóstwo powrotów do przeszłości, tak jakby był to konkurs na pamiętniki polityków. Bronisław Komorowski pamiętał, że ludzie bardziej oglądają debatę, niż jej słuchają. Stąd te gadżety. Generalnie lepiej merytorycznie wypadł Jarosław Kaczyński, Bronisław Komorowski był jednak znacznie lepszy, jeśli chodzi o Afganistan.

    W czasie debaty wyszła jednak prawdziwa natura Kaczyńskiego, którą ja dobrze pamiętam. Stąd uważam, że był remis ze wskazaniem na marszałka Komorowskiego - podsumowała posłanka Krystyna Łybacka.

    dr Krzysztof Bondyra socjolog, UAM

    Przed rozpoczęciem debaty prezydenckiej dr Krzysztof Bondyra przyznał, że spodziewa się, iż będzie ona bardzo nudna. Socjolog zwrócił uwagę, że wyciągnięcie dłoni przez marszałka Komorowskiego do prezesa Kaczyńskiego było sztuczne. Po zakończeniu pierwszej rundy dr Bondyra przyznał, że według niego lepiej wypadł Jarosław Kaczyński. - Marszałek dał się zepchnąć do defensywy, trochę przynudza - stwierdził socjolog i dodał: - W tej debacie Jarosław Kaczyński odrobił to, co stracił w poprzedniej. Narzucił tematykę. Z perspektywy marketingu politycznego Kaczyński odzyskał pole, nadrobił stracone punkty.

    Kaczyński podejmował temat służby zdrowia, gdyż tak wynika z badań. Z kolei Komorowski od tego tematu uciekał, bo to też wynika z badań. Muszę też przyznać, że Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się zachować spokój, zaś Bronisław Komorowski reagował trochę nerwowo. Podsumowując obie debaty, uważam, że był remis, ale ze wskazaniem na Jarosława Kaczyńskiego - podkreślił dr Krzysztof Bondyra.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo