Spotkałam szczęśliwych ojców

    Spotkałam szczęśliwych ojców

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Stali na poznańskich Garbarach. Wymachiwali transparentami, krzyczeli. Młody mężczyzna pokazywał przechodniom pierwszą stronę tygodnika ze zdjęciem swojej córeczki. Krzyczał, że odebrano mu dziecko, które szalona matka katuje do krwi, a zwyrodniała babcia molestuje... O spotkaniach nie tylko z nieszczęśliwymi ojcami pisze Barbara Sadłowska.
    Przychodzili do redakcji. Rozgoryczeni, pełni żalu. Ojciec kilkunastoletniej Grażyny*, którą po śmierci matki umieszczono w domu dziecka prowadzonym przez zakonnice. Uważał, że to skandal, skoro dziewczynka ma ojca. Poza tym, jako Świadek Jehowy nie był zadowolony z opieki zakonnic. Mężczyzna nie potrafił się przebić przez sądowo-biurokratyczne bariery. Ale wytrwale walczył o córkę i udało mu się wydostać Grażynę z ośrodka. Dziś tamta nastolatka jest uroczą, młodą kobietą, a jej tata został dziadkiem.

    Był też Leszek, któremu podczas rozwodu sąd powierzył dwóch synów - cztero- i ośmiolatka. Matka chłopców była gotowa zaopiekować się młodszym chłopcem. Ale ustąpiła - "dla dobra dzieci" - aby ich nie rozdzielać. Leszek zrezygnował wówczas z intratnej posady, założył własną firmę i tak zorganizował pracę, by być dyspozycyjnym dla synów. Ale trzy lata później matka zwróciła się do sądu rodzinnego, by to jej powierzyć chłopców. Opinię w sprawie przygotowywał wówczas Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny w Lesznie. Leszek był nią zdruzgotany.

    - Zaraz po wejściu usłyszałem, że to trudna i skomplikowana sprawa, że najlepiej zdać się na prawa natury - mówił wówczas Leszek. - A prawa natury są takie, że to kobiety opiekują się dziećmi i matka kocha dzieci w sposób "naturalny"... To z tego wynika, że ja kocham synów w sposób "nienaturalny"?
    Podejrzewał byłą żonę, że - poza uczuciem do dzieci, oczywiście - chce też skorzystać finansowo na zmianie sytuacji. Jemu wiodło się dużo lepiej niż jej... Obawiał się, że po opinii ekspertów z Leszna sąd odbierze mu synów, dla których przestawił całe swoje życie. Sąd jednak powołał nowych biegłych, którzy stwierdzili, że chłopcy powinni jednak zostać przy ojcu. Przy czym zaznaczyli, że Leszek powinien być bardziej spolegliwy i otwarty przy uzgadnianiu pobytu synów u matki.

    Sądy dyskryminują ojców?

    Nie ma jednej oczywistej prawdy. Stowarzyszenia broniące praw ojców twierdzą, że sfeminizowane sądy i ośrodki zajmujące się opiniowaniem sytuacji dzieci są bardziej przychylne matkom, że ojcowie są dyskryminowani. Organizują hałaśliwe demonstracje - jak powiedział prezes jednego z takich stowarzyszeń - "od Zakopanego do Bałtyku".
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo