Sport

    Messi czaruje, a Higuain strzela

    Messi czaruje, a Higuain strzela

    Rafał Romaniuk

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Czy można zostać bohaterem i schodzić z boiska z niewyraźnym uśmiechem? Można, jeśli ktoś nazywa się Leo Messi. Argentyński gwiazdor uczestniczył wczoraj we wszystkich akcjach, po których koledzy strzelali cztery bramki Korei Południowej. Gdy po meczu trener Diego Maradona wkroczył na murawę i zgodnie ze swoim zwyczajem wyściskał piłkarzy, Messi niby się uśmiechnął, ale widać było, że to tylko poza, a w środku czuje ściskający niedosyt.
    ZOBACZ RELACJĘ NA ŻYWO NA STRONIE MUNDIAL.EKSTRAKLASA.NET - JAKBYŚ TAM BYŁ!

    Nikt nie powie o nim złego słowa, ba - wszyscy zachwycać się będą kolejnymi genialnymi zagraniami z repertuaru Leo, ale on sam wie, że wielkich piłkarzy definiuje liczba zdobytych goli. Messi nie strzelił już w drugim meczu mundialu, już - bo dla takiego piłkarza 120 minut bez uczucia satysfakcji z bramki to niekończące się tortury.
    Podczas tegorocznych mistrzostw miał przecież zmierzyć się z geniuszem Maradony. Selekcjoner sam często potwierdza, że Leo jest jego piłkarskim alter ego, co napastnik Barcelony już może uznać za zaszczyt, bo zakochany w sobie Diego od zawsze chętniej kreuje się na bożka, niż jest gotów oddać choć skrawek swojej legendy innemu piłkarzowi.

    Próbkę tego, co może jeszcze nas czekać ze strony Messiego w tym turnieju, widzieliśmy w pierwszej połowie. Cofnął się po piłkę na własną połowę boiska, a gdy już ją przyjął, popędził przed siebie. Gdy mijał kolejnych rywali, każdy zwód zdawał się naznaczony palcem Bożym, dla koreańskich obrońców sposób poruszania się Messiego był nie do rozszyfrowania. Gdy wyprzedził sześciu z nich i zobaczył, że może strzelać, podciął lekko piłkę, jakby pomyślał, że skoro akcja wyjątkowa, to strzał nie może być zwyczajny. Pomylił się nieznacznie.

    Bohaterem bardziej wymiernym został Gonzalo Higuain. Strzelił trzy gole, wcale nie dlatego, że oto eksplodował jego snajperski talent, lecz potrafił skorzystać z pracy Messiego.
    - Leo nie strzelił bramki, ale uważam, że wciąż pozostaje najbardziej wyjątkowym zawodnikiem w naszym zespole. Choć w tym meczu wyjątkowych było nawet nie jedenastu, a dwudziestu trzech piłkarzy - mówił po meczu Maradona. Usatysfakcjonowany, bo o zwycięstwie zdecydowały głównie umiejętności i łatwość stwarzania sytuacji, choć Argentyńczykom sprzyjały też okoliczności. Objęli prowadzenie po golu samobójczym Lee Chung Yonga, ale pod koniec pierwszej połowy Koreańczycy strzelili kontaktową bramkę. Dostali prezent od Martina Demichelisa, który zbyt długo zwlekał z podaniem i stracił piłkę na rzecz Park Chu Younga. Przez moment było nerwowo, bo azjatycki zespół mógł wyrównać, ale spokoju i precyzji nie starczyło Ki-Hun Yeomowi. Pracę Argentyńczykom ułatwiał też bramkarz Korei Jung Song-ryong. Miał kilka niezłych interwencji, ale i tak nawet w części nie odkupił swoich win. Sprawiał wrażenie, jakby fachu uczył się na meczach piłki plażowej, a jego trenerzy nie powiedzieli mu, że czasami warto też złapać piłkę, a nie tylko ją odbić.

    Mecz nie mógł się rzecz jasna obyć bez show Maradony. Selekcjoner Argentyny rozpoczął popisy jeszcze przed meczem. Na trybunach trwało szaleństwo w błękitnych barwach, ktoś założył ogromną sztuczną łapę z napisem: "Diego, oto ręka Boga" i machał nią w kierunku trenera. Maradona w końcu to dostrzegł i przesłał pozdrowienia szczęśliwemu kibicowi.
    Na konferencji prasowej, gdy jedna z dziennikarek zapytała, czemu po meczach lubi całować swoich piłkarzy, Diego po raz pierwszy zaczął rechotać. - Mogę cię zapewnić, że kocham kobiety - stwierdził. - A jeśli chodzi o moich piłkarzy, to staram się ich mobilizować, dodać pewności siebie - dodał Diego, który przyszedł już nie w garniturze, a w dresie. Bo, jak twierdzi, czuje się bardziej komfortowo. Gdy oficer prasowy wypowiedział tradycyjne słowa "last question", Diego wstał, chciał już odejść od stolika, ale po chwili wrócił na miejsce. Dobrze to wyreżyserował, bo napięcie rosło.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 17 36 11 3 3 28-19
    2 Jagiellonia Białystok Live 17 33 10 3 4 30-15
    3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 18 30 9 3 6 22-23
    4 Legia Warszawa Live 18 29 8 5 5 33-21
    5 Lech Poznań Live 17 28 8 4 5 26-16
    6 Zagłębie Lubin Live 18 27 7 6 5 25-20
    7 Korona Kielce Live 18 24 7 3 8 25-36
    8 Pogoń Szczecin Live 17 24 6 6 5 29-23
    9 Śląsk Wrocław Live 17 21 5 6 6 19-23
    10 Wisła Kraków Live 17 21 6 3 8 26-33
    11 Arka Gdynia Live 17 20 5 5 7 18-23
    12 Piast Gliwice Live 18 20 4 8 6 18-26
    13 Cracovia Live 17 18 4 6 7 26-24
    14 Wisła Płock Live 18 18 4 6 8 19-23
    15 Ruch Chorzów Live 17 17 5 2 10 23-31
    16 Górnik Łęczna Live 17 14 3 5 9 17-28