Ten sam scenariusz od lat, ale rady nie ma

    Ten sam scenariusz od lat, ale rady nie ma

    Maciej Roik

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Na WGRO w Poznaniu to samo powtarza się rok w rok. Zaczyna się sezon na sałatę, truskawki czy młode ziemniaki i jest kłopot. Bo na teren giełdy nie chcą wpuszczać producentów przed dwunastą. A ci przezornie chcąc zająć jak najlepsze miejsca na placu, ustawiają się przed giełdą kilka godzin wcześniej. Ulica się blokuje, raz po raz przyjedzie policja wypisać kilka mandatów i kuriozum trwa.

    Prezes puka się w czoło i pyta, po co handlarze przyjeżdżają tak wcześnie, a ci odpowiadają, że tego oczekują klienci, którzy pojawiają się wcześniej, by kupować przed bramą. Zarząd mówi, że trwa rozbudowa i wcześniej wjechać nie można, producenci pytają: "budują do dwunastej w nocy?". I mają rację.

    Dwa dni temu, około północy sam chodziłem wokół giełdy. Pracujących maszyn jednak nie słyszałem. Widać, że nic związanego z rozbudową się nie dzieje. Z jakiś powodów zarząd broni jednak godzin otwarcia niczym niepodległości. Tym samym podtrzymuje atmosferę podejrzliwości wśród handlarzy, z których wielu wietrzy spisek. Gdy chodziłem pomiędzy blokującymi ulicę samochodami, wszyscy zapewniali, że chcą tylko wcześniej wjechać, żeby szybciej sprzedać i pójść spać.
    Logiczne? Nie dla zarządu. Bo okazuje się, że ten wie lepiej, co dobre dla handlarzy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niespójność w artykule...

    froggy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

    W artykule podane są dwa powody które kierują producentami, aby przyjeżdżać wcześniej: "chcąc zająć jak najlepsze miejsca na placu" oraz "chcą tylko wcześniej wjechać, żeby szybciej sprzedać i...rozwiń całość

    W artykule podane są dwa powody które kierują producentami, aby przyjeżdżać wcześniej: "chcąc zająć jak najlepsze miejsca na placu" oraz "chcą tylko wcześniej wjechać, żeby szybciej sprzedać i pójść spać".
    O ile faktycznie, w przypadku drugiego argumentu wcześniejsze otwarcie giełdy rozwiązałoby problem, o tyle jeśli prawdziwy jest pierwszy (lub oba) - wcześniejsze otwarcie tylko by go pogłębiło. Bo gdyby wtedy otwierano wcześniej, to chcący zająć dobre miejsca musieliby przyjechać jeszcze wcześniej niż obecnie - a więc w godzinach zdecydowanie większego ruchu, co stanowiłoby większe utrudnienia i zagrożenie w ruchu "postronnych" samochodów.
    Na logikę rzecz biorąc, prawdziwy jest jednak pierwszy argument, bo jeśli ja bym przychodził codziennie za wcześnie do sklepu, po czym zawsze bym stał czekając na jego otwarcie, to w końcu bym się nauczył, że wcześniejsze przychodzenie nic mi nie daje. I wierząc w inteligencję sprzedawców, byłoby tak samo.
    Ponadto, gdyby nie chodziło o miejsca na targu, to równie dobrze zamiast ustawiać się w kolejce, mogli by zatrzymać się na parkingu przed centrum handlowym i nie byłoby problemu.
    Zatem, rozwiązanie jest jedno - ustawić zakaz zatrzymywania i wysyłać częściej patrole policji i SM, tak żeby w ciągu kilku-kilkunastu dni zrewidować poglądy sprzedawców, czy bardziej opłaca się zająć dobre miejsce, czy nie zapłacić mandatów.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo