Prokuratura: Skoczyła z okna, bo bała się Błękitnej Linii

    Prokuratura: Skoczyła z okna, bo bała się Błękitnej Linii

    Michał Kopiński

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Poznańska prokuratura umorzyła sprawę próby samobójczej pracownicy TP SA w Poznaniu. - Kobieta skoczyła sama, nikt jej nie pomagał, ani jej do tego nie nakłaniał - mówi szef prokuratury na Starym Mieście, Mateusz Pakulski. Potwierdziło się jednak, że kobieta targnęła się na życie, ponieważ obawiała się pracy na Błękitnej Linii.
    Przypomnijmy: 8 marca 38-letnia kobieta wyskoczyła z trzeciego piętra budynku TP SA przy ul. 28 Lutego. Przeżyła tylko dlatego, że nie spadła na chodnik, a na daszek. Z szeregiem obrażeń odwieziono ją do szpitala, gdzie przeszła m.in. operację nogi. Do dzisiaj nie wróciła do pracy.

    Zaraz po skoku pojawiły się informacje, że pracownica targnęła się na życie, ponieważ bała się przeniesienia z działu analiz do trudnej i bardzo stresującej pracy na Błękitnej Linii. TP SA przyznała, że 38-latka tuż przed wypadkiem była na stażu przygotowującym do pracy na nowym stanowisku.

    Śledztwo w sprawie próby samobójczej wszczęła prokuratura. Śledczy musieli ustalić, czy kobieta podjęła decyzję o skoku sama, czy może została do tego przymuszona - np. mobbingiem w pracy. Sprawa właśnie została zamknięta. - Kobieta przyznała podczas przesłuchania, że nikt jej do skoku nie przymuszał ani nie nakłaniał. To była jej własna decyzja - tłumaczy prokurator Pakulski. - Targnęła się na życie, ponieważ, jak przyznała na przesłuchaniu, bała się przeniesienia w pracy.
    Postępowania w tej samej sprawie nie zakończyła nadal Państwowa Inspekcja Pracy.

    - Nasze postępowanie potrwa przynajmniej do 21 czerwca - mówi Jacek Strzyżewski, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu. - Czekamy też na decyzję Telekomunikacji Polskiej, czy to, co się stało 8 marca, zostanie zakwalifikowane jako wypadek przy pracy. To bardzo istotne, ponieważ za wypadek przy pracy przysługuje odszkodowanie i ewentualnie renta - dodaje Strzyżewski. Zdarzenie można uznać za wypadek w pracy, jeżeli spełnia kilka warunków: jest nagłe, spowodowane przyczyną zewnętrzną, ma związek z pracą i powoduje uraz lub śmieć.

    Jak poinformowała nas rzeczniczka poznańskiej TP, Maria Piechocka, nie wiadomo jeszcze, czy 38-latka wróci do pracy w firmie. - Od 8 marca pani Bernadeta jest na zwolnieniu lekarskim. Dopiero po jego zakończeniu będziemy mogli rozmawiać z nią o powrocie do pracy - powiedziała Piechocka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Magazyn

    Wideo