Poznań: Kontenery poczekają

    Poznań: Kontenery poczekają

    Beata Marcińczyk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Gorąco było w piątek w Sali Malinowej Urzędu Miasta - dosłownie i w przenośni. Radni komisji gospodarki komunalnej i polityki mieszkaniowej spotkali się z mieszkańcami dwóch osiedli - Komadorii-Pomet i Komandorii-Podwale - którzy są przeciwni ustawieniu przy ulicy Średzkiej dziesięciu kontenerów dla trudnych lokatorów. Stanęło na tym, że radni wycofali swoje wcześniejsze stanowisko, co do lokalizacji pawilonów.
    Co prawda głos decydujący będzie miał Mirosław Kruszyński, zastępca prezydenta Poznania odpowiedzialny za sprawy mieszkaniowe, ale sytuacja wydaje się być patowa. Zakupiono pawilony, wytypowano ich mieszkańców, w przygotowaniu są programy pracy z tymi ludźmi i wstępnie na tę pracę zabezpieczone pieniądze.

    - To nie jest tak, że nie zgadzamy się z takim rozwiązaniem, ale rzecz w tym, że niegdyś jako radni miasta ustalaliśmy, że dużym osiedlem socjalnym ma być Darzybór, gdzie już funkcjonuje odpowiedni program społeczny, gdzie już prowadzi się pracę z ludźmi z problemami. A teraz ustalane są inne lokalizacje bez wysłuchania głosu tych, którzy już tam mieszkają - mówiła Janina Paprzycka, przedstawicielka Rady Osiedla Komandoria-Pomet.

    - Nie wystarczy skosić trawę, wyrównać grunt i postawić kontenery, by realizować taki program. My, mieszkańcy, nie wiemy ani kto go przygotowuje, na jakich podstawach, kto go będzie realizował - denerwował się Tomasz Lewandowski, przewodniczący RO Komandoria-Podwale. Michał Grześ, przewodniczący komisji, ludziom się nie dziwi i z charakterystyczną dla swoich wypowiedzi swadą, przytaczał rzekome opinie Mirosława Kruszyńskiego.

    - Skoro kontrwywiad wojskowy protestował przeciwko lokalizacji kontenerów na Głuszynie, w pobliżu lotniska, bo bał się, że ich lokatorzy rozkradną strzeżone przez uzbrojone służby F-16 na złom, to nie dziwię się mieszkańcom Komandorii, że obawiają się takich sąsiadów - mówił Grześ. Nie udało mu się jednak "wywalczyć" stanowiska radnych komisji, by w ogóle zrezygnować z kontenerów socjalnych w Poznaniu i oddać je powodzianom.

    Zrezygnowano jedynie z ich lokalizacji przy Średzkiej. - Wiem, że pawilony to problem trudny, pomysł radykalny i nikomu się nie dziwię, że nie chce mieć trudnych sąsiadów - mówił Jarosław Pucek, dyrektor ZKZL. - Ale jestem przekonany, że nie znajdziemy dla nich lokalizacji w Poznaniu, bo zawsze ktoś będzie przeciw.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Gorący temat

    Wideo